Kontrola NFZ w prywatnej klinice w Bielsko-Białej zakończyła się 30 grudnia i miała wykazać szereg nieprawidłowości.
„NFZ nałożył na szpital 100 tys. zł kary i zażądał zwrotu ponad 250 tys. zł przekazanych w ramach kontraktu”, podaje tvn24.pl.
Przypomnijmy; pan Krzysztof razem ze swoją partnerką Anną pod koniec maja zgłosili się do kliniki na umówiony zabieg cesarskiego cięcia. Na świat przyszedł ich zdrowy syn. Ogromna radość z narodzin była jednak bardzo krótka. Zaczęły się powikłania poporodowe.
Kolejne długie godziny były horrorem dla ojca, który obserwował, jak stan jego partnerki systematycznie się pogarszał. Wielokrotnie prosił, aby ją ratowano. Niestety, kobieta zmarła po kilkunastu godzinach cierpienia.
Prokuratorskie śledztwo ws. śmierci po porodzie
Po kilku miesiącach śledztwa, prokuratorzy nie mają wątpliwości, że do śmierci pani Anny doszło w wyniku zaniedbań dwóch lekarzy: anestezjologa, czyli szefa kliniki, i ginekologa.
- W moim najlepszym przekonaniu pani Anna mogła żyć – mówił Uwadze! Łukasz Zachura z Prokuratury Okręgowej Bielsko-Biała Północ. I tłumaczył: - Błędy, które zaistniały w procedurze medycznej, doprowadziły do tego, że na początku nie zdołano zdiagnozować w sposób właściwy jej stanu, a kolejno podjęte działania medyczne były niewłaściwe i spóźnione.
Jak zaznacza prokurator, „kluczowym dowodem w sprawie jest pozyskana opinia biegłej z zakresu ginekologii i położnictwa”.
- Opinia jest jednoznaczna, kategoryczna i wykazała, że postępowanie medyczne było nieprawidłowe, a konsekwencją tego nieprawidłowego postępowania był zgon – mówi prokurator Łukasz Zachura.
Zgodnie z opinią biegłych, konieczna była natychmiastowa interwencja chirurgiczna, żeby ratować życie pani Anny. Jednak w prywatnej klinice wiele godzin z tym zwlekano. Według prokuratury, zwłoka wynikała z tego, że w klinice nie było lekarza, który mógłby taką operację przeprowadzić.
- W tym czasie ginekolog nie był obecny. A według ustaleń śledztwa, popartych opinią, powinien być tam bezwzględnie. Nie jest dopuszczalne ze względu na procedury medyczne, aby pacjentka tego typu zabiegu pozostawała bez obserwacji przez lekarza ginekologa – zaznaczał prokurator Łukasz Zachura.
Autor: wg
Reporter: Maciej Dopierała