Chciała pomóc psom, przeżyła prawdziwy koszmar. "Uciekałam na bosaka"

POBITA 4
Zobacz reportaż Uwagi!
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Chciała tylko pomóc błąkającym się psom, a przeżyła koszmar. Pani Natalia, założycielka fundacji pomagającej zwierzętom, weszła na teren jednego z gospodarstw w okolicy Puszczy Kampinoskiej, za zgodą jego właścicielki. Chwilę później została brutalnie zaatakowana.
W reportażu:
  • Chciała pomóc zwierzętom, została pobita.
  • Jak mogą wyglądać interwencje obrońców praw zwierząt?

Pani Natalia z fundacji pomagającej zwierzętom weszła, za zgodą właścicielki posesji, na jej podwórko, żeby sprawdzić, w jakich warunkach jest pies, którego tam zauważyła. Wyszła stamtąd boso, cała zakrwawiona i z ułamanym zębem.

O pobiciu kobiety zrobiło się głośno za sprawą jej imienniczki, Natalii Bacławskiej – partnerki nieżyjącego posła i społecznika Łukasza Litewki.

- Kiedy pisałam post, musiałam 10 razy robić przerwę i iść na spacer, bo nie byłam w stanie wytrzymać. Ona została pobita w momencie, kiedy chciała zrobić interwencję i tak naprawdę uratować psy – mówi Natalia Bacławska.

Relacja pani Natalii

Co dokładnie się wydarzyło?

- Tego dnia zobaczyłam biegnące przy trasie dwa psy. Włączyłam światła awaryjne i zaczęłam za nimi powolutku jechać, dając im przestrzeń. Ale one wbiegały na jezdnię, a samochody hamowały. Skręciłam za psami i zaczęłam poszukiwania właściciela – opowiada pani Natalia.

- Zaparkowałam samochód, zaczęłam chodzić i szukać. Psy podbiegły do jednej z bram. Pojawiła się kobieta, która na pytanie o właścicieli psów powiedziała, że prawdopodobnie ich zna i jest w stanie mi pomóc. Wyszła do mnie i zaczęłyśmy rozmawiać – opowiada nasza rozmówczyni.

Błąkające się psy nie należały do kobiety, z którą zaczęła rozmawiać pani Natalia. Okazało się jednak, że na posesji są inne zwierzęta, w tym jedno, którego nie było widać.

- Usłyszałam pisk i drapanie. Powiedziałam, że prowadzę fundację i mogę pomóc, jeśli któreś ze zwierząt potrzebuje pomocy. Pani zaprosiła mnie do siebie na posesję, na zasadzie – ja pani pokażę, że u mnie wszystko jest w porządku – relacjonuje pani Natalia.

Na podwórku było sporo zwierząt. Część psów biegała luzem, jeden był na łańcuchu. A duży pies w typie owczarka był zamknięty w niewielkim kojcu, w którym bezustannie kręcił się w jedną stronę.

- Nie było ani budy, ani legowiska – zaznacza nasza rozmówczyni.

- Zderzyłam się z agresją. Nagle podbiegła do mnie druga pani, zaczęła mnie szarpać i przeciągnęła pod budę psa, który był przyczepiony na łańcuchu, szczując mnie nim. Gdy pies mnie nie ugryzł, pani rzuciła się na mnie – relacjonuje pani Natalia. I dodaje: - Potem przybiegł ojciec rodziny. Udało mu się trochę ściągnąć te panie ze mnie. Uciekałam na bosaka przez całe podwórko, bo w trakcie szarpaniny zgubiłam buty. Kiedy dobiegłam do furtki, dobiegła do mnie któraś z pań, złapała za głowę i uderzyła w metalową bramkę. Straciłam część zęba.

- Potem dobiegła kobieta, która zaczęła wyrywać mi włosy. Położyła się na mnie i tłukła moją głową – opowiada nasza rozmówczyni.

Interwencja w asyście policji

Po pobiciu pani Natalii na miejscu pojawiły się wezwana przez mieszkańców policja i pogotowie. Pani Natalia trafiła na SOR, gdzie stwierdzono, że na szczęście nie stało się nic poważnego. Biegający w kółko w ciasnym kojcu pies pozostał na miejscu.

Po nagłośnieniu sprawy przez partnerkę Łukasza Litewki zwierzęciem zainteresowała się jedna z organizacji wspomagających czworonogi. Stowarzyszenie przeprowadziło interwencję w asyście policji. 

Interwencja w asyście policji, mimo nerwów i sporadycznych krzyków, przebiegła w miarę spokojnie. Jak informują przedstawiciele Krakowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami, właściciele odbieranych zwierząt potrafią być agresywni do tego stopnia, że inspektorzy muszą czasem zakładać kamizelki antyprzekłuciowe.

- Niejednokrotnie byliśmy ganiani z widłami czy siekierami. Dochodziło również do rękoczynów – mówi Filip Wesołowski z KTOnZ.

- Ta sytuacja pokazuje mi, że trzeba lepiej się przygotować do pewnych sytuacji i zachowań innych osób. To działo się z szybkiej chęci pomocy. Ale absolutnie nie czuję, żeby to mnie zatrzymało w tym, co chcę robić w życiu – kwituje pani Natalia.

Więcej reportaży Uwagi! na Player.pl >>>

Autorka/Autor: wg
Reporter: Joanna Bukowska