Zabił matkę swojego dziecka. Chwilę później poszedł się wyspowiadać

Natalia
Zabił matkę swojego dziecka. Chwilę później poszedł się wyspowiadać
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Kiedy zadawał ciosy byłej partnerce, ich dziecko było w pokoju obok. Po wszystkim Jarosław S. przebrał się w czyste ubrania i poszedł się wyspowiadać.
W reportażu:
  • Jarosław S. oskarżony jest o zamordowanie byłej partnerki.
  • Kim jest Jarosław S., oskarżony o zamordowanie byłej partnerki?

Córka pani Iwony, wówczas 22-letnia Natalia, poznała się z 12 lat starszym Jarosławem w pracy. Znajomość przerodziła się w związek.

- Córka była ze mną szczera. Powiedziała, że on ma kuratora i dozór, bransoletkę na nodze czy coś takiego. Powiedziała, że chodzi o narkotyki – opowiada pani Iwona.

- Powiedziałam jej: „Boże, dziecko, kogo ty poznałaś?”. Ona na to: „Mamusiu, on się poprawił. Kuratorka ma o nim dobre zdanie. Wychodzi na prostą drogę i jest dobrą osobą” – przywołuje nasza rozmówczyni.

Przemoc fizyczna i psychiczna

Obawy pani Iwony jednak się sprawdziły. Mimo że urodziło im się wspólne dziecko i para zamieszkała razem, pojawiła się też przemoc.

- To była przemoc i psychiczna, i fizyczna. Psychiczna, czyli ciągła kontrola. Pan podejrzany zabierał pokrzywdzonej telefon, a zostawiał jej swój. W jego przekonaniu, żeby nie mogła kontaktować się z innymi osobami, co do których nie było jego zgody. Była to pełna kontrola świata, zarówno domowego, jak i zewnętrznego, kontaktów pokrzywdzonej z innymi osobami - mówi Marek Piegat z Prokuratury Rejonowej Poznań-Grunwald.

- Polegało to również na kierowaniu wyzwisk i na przemocy fizycznej. Biciu po twarzy i po ciele – dodaje prokurator Marek Piegat.

- Nie mogłam dotrzeć do córki, była już tak zmanipulowana przez niego. Jak ja później wszystko to przeanalizowałam, to wiem, że on jest osobą, która nie umie trzymać emocji. Wszyscy muszą go słuchać.  Tak jak on powie, tak ma być – mówi pani Iwona.

Natalia uciekła od Jarosława S.

Natalia uciekła od partnera. Zamieszkała w centrum interwencji kryzysowej. A jemu założono Niebieską Kartę. Sąd wydał wobec mężczyzny zakaz zbliżania się do byłej partnerki.

- Ona tak się cieszyła, że od niego odeszła. Widziałam radość w jej oczach – wspomina matka Natalii.

Jedynym wyjątkiem, w którym Natalia kontaktowała się z byłym partnerem, były sprawy zdrowotne ich dziecka. Informowała o wizytach lekarskich.

W dniu, w którym doszło do tragedii Natalia, poszła do lekarza z dzieckiem. I to tam przyszedł Jarosław S. Po wizycie Natalia poszła z S. do mieszkania. Została zwabiona przez S. pod pretekstem wypłacenia alimentów.

Natalia została zamordowana przez byłego partnera

- Czytałam jego zeznania. On opowiadał to jak bajkę. Opowiadał sekunda po sekundzie, jak zabijał moją córkę. Pierwszy cios córka dostała w brzuch. Otworzyła drzwi wejściowe, bo chciała się wydostać. Nie udało jej się. Wciągnął ją z powrotem do mieszkania. Patrzył na nią i zadawał kolejne ciosy. Ogólnie dostała 49 ciosów wojskowym nożem – mówi zrozpaczona matka zamordowanej.

- Po zadaniu kilkunastu ciosów stał nad nią jak sęp. Skomentował to takimi słowami: „Stwierdziłem, że żyje, bo podnosi się jej klatka piersiowa. Zastanawiałem się, wezwać pogotowie, czy nie? Ale stwierdziłem, że uwolnię dziecko od złej matki”. Tak to on określił. I dobił ją kolejnymi ciosami – mówi pani Iwona. 

W mieszkaniu, gdzie doszło do tragedii, było ich dziecko.

- Było zamknięte w drugim pokoju. Prawdopodobnie płakało – mówi pani Iwona.

Po zamordowaniu Natalii Jarosław S. wziął swojego syna i pojechał do rodziców. Wspólnie z ojcem przyszedł do kościoła wyspowiadać się.

- Z czego? Z tego, że zabili mi córkę? Nawet pan Bóg mu tego nie wybaczy – denerwuje się pani Iwona.

Po spowiedzi mężczyzna zgłosił się na policję. Podczas składania zeznań w prokuraturze Jarosław S. przyznał się do popełnienia zbrodni.

Kim jest Jarosław S.?

Kim jest oskarżony? Dotarliśmy do koleżanki, która pracowała z Natalią i Jarosławem S. 

- Wszyscy uważali, że ma niezdrowo poukładane w głowie. Stwarzał wrażenie osoby odklejonej od rzeczywistości. Był zawieszony w swoim świecie. We mnie ten człowiek wzbudzał lęk i niepokój. Jak miałam z nim przebywać na stołówce albo na palarni, to byłam ciężko chora. Aż się cała trzęsłam i do teraz czuję ciarki, jak pomyślę o tym człowieku. To jego spojrzenie, pełne nienawiści, świdrowanie wzrokiem, bez słowa. Później człowiek czuł się niepewny. To było okropne – wspomina pani Patrycja.

- Moja córka była normalną, miłą dziewczyną. Bardzo chciała mieć pełną rodzinę, bo wychowywała się bez ojca. I sama była rodzinna. Dbała o dzieci – podkreśla pani Iwona.

Jarosław S. wcześniej był skazany za groźby wobec innej kobiety

Rok przed poznaniem się z Natalią Jarosław S. został skazany na 10 miesięcy w zawieszeniu na 3 lata i dozór za groźby karalne w stosunku do poprzedniej partnerki.

- To, co zrobił teraz, to eskalacja bezkarności, jeśli chodzi o przemoc w stosunku do kobiet – ocenia Przemysław Dopierała, pełnomocnik matki Natalii. I dodaje: - Ta sprawa to nie tylko zabójstwo młodej kobiety, która była matką małego dziecka. Ta sprawa pokazuje, jak pomimo prawomocnego wyroku, człowiek, który ma tendencję do stosowania przemocy, nic sobie z tego nie robi i zabija w sposób bestialski. Zabija kobietę, bo mu się coś nie podobało, bo ona nie była jego własnością – dodaje mecenas Przemysław Dopierała.

- On od razu przyznał się do winy. Miał pełną świadomość tego, co zrobił. Biegli, którzy go badali, stwierdzili, że działał w stanie pełnej poczytalności. Wiedział, co się dzieje, co robi i jakie są konsekwencje – zaznacza prokurator Marek Piegat.

- Domagam się sprawiedliwości – dożywocia. Bezwzględnego dożywocia, bez możliwości warunkowego zwolnienia – mówi pani Iwona. I dodaje: - Mam też apel do młodych kobiet, żeby bacznie przyglądały się swojej drugiej połówce. Jeżeli kobieta dostrzeże, że coś jest nie tak, to lepiej odejść, niż brnąc w to wszystko.

Reportaże Uwagi! można znaleźć na Player.pl >>>

Autorka/Autor: wg
Reporter: Jakub Dreczka