Pan Mieczysław od 15 lat mieszka w jamie. Ziemiankę wykopał nad Wisłą w sercu Warszawy. Przy -15 w dziurze dogrzewa się ogniskiem, mówi, że w dole jest cieplej, ale jest też niebezpiecznie. Mężczyzna dostał propozycję pomocy, czy zgodził się ją przyjąć?
Nazywani są "myśliwymi" lub "rondziarzami", bo celowo nie unikają kolizji na drodze lub wręcz je prowokują. Przed jednym z takich kierowców, od dawna, ostrzegają się nawzajem internauci.
W centrum Warszawy rozgrywa się dramat zwykłych ludzi. Lokatorzy dawnego bloku zakładowego płacą czynsze pochłaniające połowę emerytury i żyją w strachu przed eksmisją. Trzydziestometrowe mieszkania kosztują - zdaniem mieszkańców - jak dobra luksusowe.
Nie ukończył żadnej specjalizacji, a w zaciszu małego gabinetu wykonuje operacje plastyczne. Rozmawialiśmy z kobietami, które po zabiegach miały poważne problemy.
Policjanci zatrzymali 42-letniego mężczyznę, który na stacji metra Młociny usiłował wepchnąć kobietę bezpośrednio pod nadjeżdżający pociąg. Zatrzymany usłyszał zarzut, za który grozi do 3 lat pozbawienia wolności.
- Zadzwoniłem na 112, a mój kolega pobiegł po strażnika, który niestety ucierpiał - mówi świadek tragedii, do której doszło w kampusie Uniwersytetu Warszawskiego. 22-letni student zaatakował siekierą portierkę, a potem interweniującego strażnika.
Przepychanki, groźby i konflikt o targowisko. Kupcy-pogorzelcy z hali Marywilskiej znów muszą walczyć o przetrwanie. Wszystko przez konflikt z zarządcą obiektu. Kiedy pojechaliśmy na miejsce, okazało się, że w nowej hali w skandalicznych warunkach mieszkają uchodźcy.
Wybił szybę w oknie i wszedł do mieszkania, w którym były małe dzieci. Następnie w innym budynku dostał się na dach, przeszedł po gzymsie i skoczył na przypadkowy balkon. Wybił kolejną szybę, a gdy właściciel wrócił, schował się w garderobie. Trzymał się półek zamontowanych w suficie i zwisał głową w dół. Spadł, gdy gospodarz otworzył drzwi. 39-latek, nazwany przez policję Spider-Manem, został zatrzymany.
Miał uzależniać od siebie nastolatki i wykorzystywać je. Mimo zgłoszeń pozostawał bezkarny. Po emisji reportażu, o tym, co się dzieje w centrum Warszawy, zgłosiły się do nas dziewczyny poszkodowane przez Sylwestra J.
Masakra w centrum Warszawy. Przerażone dzieci patrzyły na zakrwawionych rodziców. Wcześniej, przez kilka lat, sąsiedzi zgłaszali różnym służbom, że w jednej z rodzin dzieje się bardzo źle.
Miał siłą wciągnąć byłą partnerkę do samochodu i jadąc bardzo szybko, grozić spowodowaniem wypadku. Innym razem miał grozić kobiecie nożem. 35-latek został tymczasowo aresztowany.
- Zadzwoniłam do niego i pytam: „Co z Pauliną?”, a on: „Co mam pani powiedzieć?” Mówił, że zabił człowieka, on już wiedział – opowiada matka 20-latki, która uczestniczyła w tragicznym wypadku na Trasie Łazienkowskiej.
Od lat nęka i zastrasza kobiety w jednej z warszawskich dzielnic. Nocą zakrada się pod ich okna i podgląda każdy ruch. Dlaczego podglądacz jest bezkarny, a policja nie połączyła zgłoszeń?
Brak miejsc parkingowych, parkowanie gdzie popadnie, zbyt małe albo absurdalne kary za złe parkowanie. Jak radzą sobie z tym miasta i co można zmienić?