Nagły wypadek przewrócił świat pana Daniela do góry nogami, a to, co stało się później – odebrało mężczyźnie wiarę w sprawiedliwość.
Wypadek na siłowni
Pan Daniel cierpiał na zwyrodnienie stawu biodrowego i dlatego jakiś czas temu wszczepiono mu endoprotezę. W rehabilitacji i szybkim powrocie do pracy pomóc miał trening na siłowni.
- Starałem się wrócić do zdrowia jak najszybciej, dlatego, że miałem już zaniki mięśni i bałem się, że nie będę chodził – opowiada mężczyzna. I dodaje: - Na siłowni nie wybierałem ciężarów, z obawy o bezpieczeństwo. Wybierałem maszyny.
6 listopada, podczas ćwiczeń na jednej z maszyn, doszło do koszmarnego w skutkach wypadku.
- Pękła linka, która uderzyła mnie w kręgosłup. Spadający z góry ciężar spowodował to, że siła odrzucenia była tak potężna, że czułem, że coś podskoczyło w środku, w nodze. A byłem wówczas przypięty pasem bezpieczeństwa do maszyny. Nie byłem w stanie odskoczyć – opowiada pan Daniel.
Początkowo zszokowany mężczyzna nie zdawał sobie sprawy z powagi sytuacji i z trudem, ale o własnych siłach, dotarł do domu. Szybko zaczął odczuwać coraz bardziej dotkliwy ból. Jak się później okazało, doszło do obluzowania endoprotezy, która zaczęła uciskać inne narządy i nerwy.
- Ból zaczął narastać. Wieczorem nie byłem w stanie oprzeć się na tej nodze. Następnego dnia rano udałem się zgłosić wypadek. Wiedziałem, że będą tego poważne konsekwencje, ale na tamten moment nie wiedziałem, że aż takie – przyznaje pan Daniel.
- On nie może teraz sam z niczym sobie poradzić, nawet z zakupami. Tak naprawdę we wszystkim potrzebuje pomocy – mówi pani Kinga, koleżanka pana Daniela.
- Są nawet dni, że dwa dni siedzę w domu, w małej klitce, dlatego, że nie jestem w stanie zejść po schodach – ubolewa pan Daniel.
- Pomimo leków na sen, o 2 nad ranem wstaję, bo ból pleców jest nie do zniesienia – dodaje mężczyzna.
- Pogarsza się też jego stan psychiczny. Osobie, która nagle stała się zależna, ciężko się z tym pogodzić – mówi pani Ksenia, koleżanka pana Daniela.
Czy mężczyzna dostanie odszkodowanie za wypadek?
Wypadek wydarzył się na siłowni Zdrofit.
- Zdrofit rozmawia przez maila. I z maili jednoznacznie wynikało, że moja szkoda została przyjęta. Że należy mi się odszkodowanie za wypadek. W linku dostałem kod do ubezpieczyciela - Hestii – opowiada pan Daniel.
Sprawa wydawała się prosta, bo sieć siłowni Zdrofit ma polisę ubezpieczenia od odpowiedzialności cywilnej. Ku zaskoczeniu pana Daniela, ubezpieczyciel – firma Ergo Hestia - odmówił jednak wypłaty odszkodowania. Złożone przez pana Daniela odwołanie nic nie dało.
- Powiedzieli, że nie należy mi się odszkodowanie, ponieważ maszyny były nowe, na gwarancji, sprawdzane. Że siłownia nie ponosi za to odpowiedzialności. Byłem zszokowany. Kto w takim razie ponosi odpowiedzialność? – denerwuje się nasz rozmówca.
"Rzeczniczka Benefit Systems, właściciela sieci Zdrofit, proszona o rozmowę przed kamerą po dwóch tygodniach odmówiła. W odpowiedzi dostaliśmy pismo. Napisano w nim, że Benefit jest w trakcie analizy decyzji ubezpieczyciela", mówi reporter Uwagi! Tomasz Patora.
Firma Benefit Systems ma siedzibę w jednym z najbardziej okazałych biurowców w centrum stolicy. Pojechaliśmy tam razem z poszkodowanym. Nikt nie chciał jednak z nami rozmawiać.
Postępowanie likwidacyjne
Zdaniem radcy prawnego, Piotra Stosio, odpowiedzialna w takiej sytuacji jest przede wszystkim siłownia.
- Uważam, że Ergo Hestia jako ubezpieczyciel powinien bardzo szczegółowo przeprowadzić postępowanie likwidacyjne. Wyjaśnić i ustalić, co się działo z tym urządzeniem od momentu jego postawienia, kto za nie odpowiadał. Czy to urządzenie było kontrolowane – mówi specjalista ds. ubezpieczeń. I dodaje: - Jeżeli nie zostało to ustalone, to oznacza, że postępowanie likwidacyjne zostało źle przeprowadzone.
„Wielokrotnie prosiliśmy przedstawiciela Ergo Hestii, które ubezpiecza Zdrofit, o spotkanie przed kamerą. Rzecznik odmówił, a w kilkuzdaniowym oświadczeniu wysłanym do nas napisał, że dotychczas pozyskane dokumenty nie pozwalają na stwierdzenie uchybień w działaniu ubezpieczonego. A w konsekwencji na przyjęcie odpowiedzialności za tę szkodę i wypłatę odszkodowania”, mówi reporter Uwagi! Tomasz Patora.
- Przyjęło się, że nieliczni wchodzą na drogę sądową, dlatego ubezpieczyciele wykorzystują te sytuacje – mówi radca prawny Piotr Stosio.
Ubezpieczyciel nie chciał z nami rozmawiać przed kamerą, ale tuż po naszych próbach kontaktu w sprawie odszkodowania, niespodziewanie nastąpiła zmiana stanowiska. W telefonie pana Daniela pojawiła się prośba o kontakt.
Mężczyzna oddzwonił i usłyszał, że sprawa ze względu na interwencję medialną zostanie ponownie rozpatrzona w trybie odwoławczym.
Pomóc może Rzecznik Finansowy
Czy pozostawiony na lodzie obywatel musi na własną rękę dochodzić swoich praw w sądzie? Okazuje się, że w sporach z firmami może pomóc państwowa instytucja – Rzecznik Finansowy.
- Ustawodawca wymyślił artykuł Kodeksu cywilnego, który mówi o tak zwanej solidarnej odpowiedzialności. Przyjmuje się, że poszkodowany ma prawo zwrócić się do jednego z podmiotów. Ten, jeśli zaspokoi roszczenia klienta, może się zwrócić z tak zwanym regresem o zwrot części, czy też całości wypłaconego osobie poszkodowanej odszkodowania – mówi Marcin Jaworski z biura Rzecznika Finansowego.
- Jeśli ubezpieczyciel odmówi nam uznania roszczenia i odrzuci naszą reklamację, to otwiera to drogę do zwrócenia się do Rzecznika Finansowego z wnioskiem na przykład o podjęcie postępowania interwencyjnego – dodaje Marcin Jaworski.
Do niedawna pan Daniel dobrze radził sobie w życiu. Jako sommelier, czyli znawca win, pracował w najlepszych hotelach i restauracjach Warszawy i Londynu. Dziś nie wie, czy w ogóle wróci do pracy - póki co - zwrócił się o pomoc do opieki społecznej.
- Po prostu nie miałem z czego żyć – tłumaczy mężczyzna. I dodaje: - Przyznany został mi jednorazowy zasiłek w wysokości 850 zł. Złożyłem już wniosek na rentę chorobową. Nie wiem, co będzie ze mną, z czego będę się utrzymywał.
Autorka/Autor: wg
Reporter: Tomasz Patora