- Co wydarzyło się w piątek wieczorem w Bystrzycy Kłodzkiej?
- Co mówią znajomi Borysa B., który strzelał w Bystrzycy Kłodzkiej?
- Jak tłumaczy się Borys B.?
Dzisiaj Sąd Rejonowy w Kłodzku zdecydował o tymczasowym aresztowaniu mężczyzny na dwa miesiące. Wcześniej Borys B. usłyszał zarzut zabójstwa z zamiarem bezpośrednim. Mężczyzna nie przyznał się do zarzutu i przekonuje, że działał w obronie koniecznej.
Sam moment strzelaniny został zarejestrowany przez osoby postronne. Nagranie pokazaliśmy w Uwadze!
Przed sądem w Kłodzku zebrały się dziś osoby, które sprzeciwiały się aresztowaniu podejrzanego.
- Z człowieka, który jest prawy zrobili bandytę. Uważam, że po oddaniu strzału ostrzegawczego oni nie mieli prawa do niego biec, tylko powinni się oddalić – można było usłyszeć.
Rozmawialiśmy też z bliskim znajomym Borysa, który kontaktował się z nim kilkadziesiąt minut przed tym zdarzeniem.
- Borys jest pozytywnym człowiekiem, przede wszystkim z pasją. Uwielbiał chodzić po górach, uwielbiał strzelać, zrobił sobie pozwolenie na broń i szkolenie instruktora strzelectwa – mówi nasz rozmówca.
- Z tego co jest wiadome, to przebieg sytuacji był taki, że on po prostu wyszedł z psem na spacer i pewnie go zaczepili. A Borys, jak to Borys pewnie, coś tam do nich powiedział – mówi mężczyzna i kontynuuje: - Potem Borys wrócił do domu, odstawił psa i z tego co wiem miał iść tego dnia do kuzyna. Może stwierdził, że tam od jakiegoś czasu są jakieś groźby, krzyczane przez nich na całym osiedlu. Więc może czuł się zagrożony i po prostu jako posiadacz broni legalnie ją ze sobą wziął. Pewnie znowu trafił na nich i resztę niestety znamy.
Przy zastrzelonym mężczyźnie znaleziono kastet. Mimo to, koledzy zabitego nie chcą jednak słyszeć o żadnej obronie koniecznej i na swoich mediach społecznościowych nawoływali do zemsty.
W dzisiejszej Uwadze! rozmawialiśmy też z mieszkańcami Bystrzycy Kłodzkiej, o tym, czy czują się bezpiecznie w mieście.