Od 4 miesięcy nie ma z nim kontaktu. Czy były policjant przejął kontrolę nad życiem pana Roberta?

Gdzie jest pan Robert?
Czy były policjant przejął kontrolę nad życiem pana Roberta?
Pan Robert zniknął i od czterech miesięcy nie ma z nim kontaktu - wcześniej skarżył się, że czuje się osaczony. Czy to możliwe, że były policjant, przejął kontrolę nad pieniędzmi mężczyzny, jego mieszkaniem i życiem? 

„Proszę o znalezienie mojego kumpla Roberta, z którym od 2 września nie ma kontaktu. Zniknął. Wiem o tym, że Robertowi zostały zabrane dokumenty i pieniądze. Moim zdaniem został „przerobiony” przez kuzyna. Nie wiem, czy on jeszcze żyje”, z takim apelem zwrócił się do nas pan Leszek, przyjaciel zaginionego.

Gdzie jest pan Robert z Chorzowa?

Zdecydowaliśmy pojechać do Chorzowa, by pomóc w poszukiwaniach zaginionego mężczyzny.

- Byłem u niego w mieszkaniu, gdzie on mieszkał od urodzenia. Było zamknięte, nikt nie otwierał – opowiada pan Leszek.

- Robert mówił mi wcześniej, że jego wszystkie dokumenty zabrał jego kuzyn – dodaje mężczyzna.

Pan Leszek i pan Robert są przyjaciółmi z dzieciństwa. Wychowywali się na jednym osiedlu, mieszkali w tym samym bloku.

Pan Robert ma około 50 lat. Przeszedł dziecięce porażenie mózgowe i ma poważne trudności z chodzeniem. Kilka lat temu zmarła jego matka i według pana Leszka to wtedy miały się zacząć jego problemy z kuzynem.

- Najbardziej przestraszyło Roberta, jak kuzyn straszył, że odda go do DPS-u. Mówił: „Ja mam swój dom, swoje mieszkanie i drugie mieszkanie. Garaż mi zabrali, auto, pieniądze, mieszkania mi zabrali i jeszcze chcą mnie dać do DPS-u” – opowiada pan Leszek.

Według jego przyjaciela, co miesiąc na konto pana Roberta miało trafiać około 7 tysięcy złotych. Mężczyzna nie założył własnej rodziny, a rodzice i brat zmarli.

Mieszkał sam w trzypokojowym mieszkaniu. Wśród sąsiadów szukaliśmy informacji na temat zaginionego.

- Był i nagle zniknął. Zastanawialiśmy się, co się stało. Policja też go tu szukała – mówi jedna z sąsiadek. I dodaje: - On bardzo narzekał na kuzyna, że po śmierci matki robi z niego wariata. Mówił, że miał samochód, a on mu zabrał prawo jazdy, że zabrał mu pieniądze i to, co matka zostawiła. Nawet mu rentę zabrał i wydzielał 20 zł dziennie.

- Wiemy, że kuzyn to jest policjant – usłyszeliśmy.

Mieszkanie w remoncie

Według sąsiadów, mężczyzna miał przejąć pełną kontrolę nad życiem niepełnosprawnego. Mimo że na swoim osiedlu pan Robert nie pojawia się od miesięcy, w jego mieszkaniu trwa remont.

- Jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o kasę, na przykład o mieszkanie. Robert czuł się zniewolony. Próbowałem mu pomóc, ale nawet Robert mówił: „Co mam zrobić, jak on ma wszędzie wtyki” – przywołuje pan Leszek.

Kilka miesięcy temu o tym, że coś niepokojącego dzieje się wokół pana Roberta, została poinformowana śląska policja. Pojechaliśmy zapytać funkcjonariuszy, co ustalili, zwłaszcza, że w sprawę może być zamieszany policjant. Niestety, policja odmówiła nam udzielenia informacji i odesłała do prokuratury prowadzącej śledztwo w tej sprawie.

Policyjna akcja

Pod koniec sierpnia zeszłego roku, gdy niepełnosprawny pan Robert jechał taksówką do pana Leszka, zwierzył się ze swoich problemów kierowcy. Ten zasugerował mu pomoc swojej znajomej. Według ich relacji, na wyraźną prośbę pana Roberta, pomogli mu wyrobić nowe dokumenty tożsamości i odzyskać dostęp do konta bankowego. Ku ich zaskoczeniu niedługo po tym do ich mieszkań wpadła uzbrojona policja.

- Siedzieliśmy w mieszkaniu, nagle łomot w drzwi i pojawia się sześciu policjantów z bronią. Podeszli do Roberta, który siedział na fotelu i pytają: „Czy pan tu jest dobrowolnie?” – opowiada taksówkarz.

Wiemy, że akcja policji zainspirowana była zawiadomieniem tajemniczego kuzyna. Całej grupie zarzucono, że wspólnie chcieli wykorzystać niepełnosprawnego i przywłaszczyć sobie jego pieniądze - kilkadziesiąt tysięcy złotych. Co więcej, prokuratura skierowała wniosek do sądu o ich aresztowanie na trzy miesiące. Jednak po przesłuchaniu pana Roberta sędzia nakazał natychmiastowe zwolnienie podejrzanych. Uznał, że działali oni na prośbę pana Roberta i chcieli jedynie poprawić jego trudną sytuację życiową.

Sprawdzamy w internecie, kim jest tajemniczy kuzyn. Mężczyzna rzeczywiście pracował w policji, zajmował w niej kierownicze stanowiska. Ale od pewnego czasu jest na emeryturze.

Udaje nam się zdobyć jego numer telefonu.

- Pan Robert nie życzy sobie kontaktu z nikim. To jest osoba niepełnosprawna. Odpuście – usłyszeliśmy.

Prokurator badający sprawę zaginięcia nie zgodził się na rozmowę przed kamerą. Jeśli ktoś z Państwa ma informacje o tej sprawie, prosimy o kontakt z redakcją – uwaga@tvn.pl lub tel. 799 633 363.

podziel się:

Pozostałe wiadomości