Mariusz G. z Kołobrzegu jest oskarżony o szereg przestępstw, w tym zabójstwo trzech kobiet - 31-letniej Iwony, 37-letniej Anety oraz 54-letniej Bogusławy.
Śledczy ustalili, że motywem mężczyzny miała być chęć przejęcia majątku swoich ofiar. Pierwsza z ofiar zginęła w 2016 roku, druga w 2018, a ostatnia 2019. Ich ciała odnaleziono w płytkich grobach w pobliskich lasach. Wszystkie kobiety mieszkały w Kołobrzegu. Mężczyzna jest oskarżony także o przestępstwa finansowe – wyłudzenie pieniędzy i mienia o wartości około pół miliona złotych.
Sprawą „Krwawego Tulipana” z Kołobrzeg redakcja Uwagi! zajmowała się już w 2019 roku, kiedy odkryto ciała, a później w 2021 roku, kiedy bliscy ofiar niepokoili się, że oskarżony wciąż nie poniósł konsekwencji. Zobacz poprzednie reportaże >>>
Proces "Krwawego Tulipana" rusza ponownie
W 2023 roku Mariusz G. został skazany na dożywocie. Sąd uznał wtedy, że jego czyny były motywowane pobudkami zasługującymi na szczególne potępienie, ponieważ oskarżonemu zależało na przejęciu majątków swoich ofiar. Dodatkowo miał zapłacić rodzinom swoich ofiar zadośćuczynienie – w sumie 700 tys. złotych.
Obrońcy G. złożyli odwołanie od wyroku, a sprawa trafiła do Sądu Apelacyjnego w Szczecinie. Tam zdecydowano o uchyleniu wyroku i skierowano sprawę do ponownego rozpoznania. Sąd apelacyjny uznał, że skład orzekający w poprzedniej instancji nie spełniał wymogów niezawisłości i bezstronności, a sam wyrok obciążony był poważnymi wadami procesowymi.
W środę w Sądzie Okręgowym w Koszalinie proces Mariusza G. ruszył od nowa.
Na ławie oskarżonych zasiadają jeszcze cztery inne osoby, które są oskarżone o pomoc Mariuszowi G. – mieli oni pomagać w ukrywaniu śladów oraz w przejmowaniu majątków zamordowanych kobiet.
Rozprawy zaplanowane są na kolejne miesiące, a sąd zdecydował, że postępowanie będzie jawne.
Kim jest Mariusz G., „Krwawy Tulipan” w Kołobrzegu?
Mariusz G. był znany w Kołobrzegu. Był marynarzem, przedsiębiorcą i wiceprezesem miejscowego klubu morsów. Nikt nie spodziewał się, że G. kryje drugą twarz.
- Rozmawiałem z nim, tak jak z panem, a on wstawał z krzesła i szedł zamordować, po czym wracał i zachowywał się jak wcześniej – mówił Łukasz Zięba, radny i prezes klubu morsów.
O sposobie działania Mariusza G. udało nam się porozmawiać z Marcinem, synem jednej z ofiar, dzięki któremu udało się złapać G.
- Mama była samotną kobietą, która spotkała mężczyznę, który traktował ją, jak chciała być traktowana. On był szarmancki i uczynny. A to puszczał przodem przez drzwi, a to odsunął krzesło, by usiadła – opowiadał mężczyzna.
Pan Marcin miał jednak złe przeczucie.
- Nie pasowała mi jego aura. Kupił mieszkanie i nie chciał w nim mieszkać, dopóki nie spłaci kredytu, powiedział, że będzie mieszkał z rodzicami. I to trzydziestoparoletni mężczyzna. Twierdził też, że zarabia niebotyczne pieniądze, po kilkadziesiąt tysięcy miesięcznie. Pojawiła się też jakaś historia, że mu samochód ukradli, ale nie będzie zgłaszał na policję – opowiadał pan Marcin.
Po jakimś czasie kobieta poinformowała syna, że definitywnie zrywa znajomość z G. Rodzina odetchnęła z ulgą, ale nie na długo. W czerwcu 2019 roku kobieta przestała odbierać telefony od rodziny. Nikt nie miał jeszcze wtedy pojęcia, że pani Bogusława kilka miesięcy wcześniej odnowiła znajomość z Mariuszem G.
Gdy bliscy Bogusławy dotarli do rodzin innych zaginionych kobiet i zorientowali się, że łączyła je znajomość z Mariuszem G., policja zatrzymała „Krwawego Tulipana”. Przez kilka miesięcy aresztowany mężczyzna twierdził, że z zaginięciami nie ma nic wspólnego. Niedługo potem w pobliskim lesie znaleziono ciała wszystkich trzech kobiet.
Zobacz cały reportaż Uwagi! >>>
Autor: as