Beata Klimek ostatni raz widziano 7 października około godziny 7:30. 47-latka odprowadziła trójkę dzieci na przystanek. Miała wrócić do domu, by sama pojechać do pracy, już tam nie dotarła. Jak się okazało w domu przestał działać monitoring.
Dzień zaginięcia Beaty Klimek
Pani Katarzyna, siostra zaginionej, dobrze pamięta ten feralny dzień.
- Jej dzieci przyszły do mnie i powiedziały: „Ciociu, nie ma mamy. Pomóż nam”. Małe wystraszone dzieci – wspomina pani Katarzyna.
Z panem Janem, mężem pani Beaty, reporter Uwagi! rozmawiał niedługo po zaginięciu kobiety.
- Nie wiem, gdzie jest żona. Znalazłem jakieś niemieckie dokumenty w samochodzie. Mi się zdaje, że ona wyjechała. Nikomu nic nie zrobiłem – zapewniał.
Inne światło na sprawę rzucali jednak znajomi i rodzina pani Beaty.
- Borykała się z rozwodem, bardzo ciężkim. Miała bardzo napiętą sytuację z mężem, który, z tego co mi wiadomo, znęcał się nad nią psychicznie i fizycznie – mówiła w rozmowie z Uwagą! znajoma zaginionej.
- On przyjeżdżał z kochanką do swoich rodziców, a na górze tego domu mieszkała jego żona z trójką dzieci. Dzieci to wszystko widziały – przywoływała pani Katarzyna.
Zobacz reportaże Uwagi!