Pan Mieczysław od 15 lat mieszkał w jamie, którą wykopał w okolicy Wisły w Warszawie. Jak mówi, w wykopanej ziemiance jest trochę cieplej, kiedy na dworze jest zimno. Gdy nadchodzi mróz, noc spędza na klatkach schodowych, ale już nad ranem wraca do swojej jamy.
- Zima jest groźna, ale jak siedzę przy ognisku, to jest cieplej. Idzie wytrzymać. Na ziemi mam dodatkowo rozłożoną kurtkę – mówił pan Mieczysław reporterowi Uwagi!, Jakubowi Dreczce.
Próby pomocy panu Mieczysławowi
Podczas realizacji reportażu próbowaliśmy pomóc panu Mieczysławowi - zaproponowaliśmy mężczyźnie pobyt w Domu Matki Bożej Serdecznej kierowanym przez wspólnotę „Chleb życia” siostry Małgorzaty Chmielewskiej. Mimo że mężczyzna początkowo się na to zgodził i zaczął pakować swoje rzeczy, po chwili się rozmyślił.
Dziennikarzom Uwagi! udało się namówić pana Mieczysława do skorzystania z mieszkania treningowego, gdzie miał przebywać sam. Mężczyzna skorzystał z propozycji, spędził noc, ale następnego dnia już w mieszkaniu go nie było. Wrócił do swojej jamy.
- Być może z tym człowiekiem trzeba dłużej popracować. To długotrwały proces, wymaga przede wszystkim zaufania – mówiła siostra Małgorzata Chmielewska.
Żołnierze pomogli mężczyźnie mieszkającemu w jamie
Historia pana Mieczysława poruszyła widzów Uwagi! Jak informuje siostra Małgorzata, wśród nich znaleźli się żołnierze, którzy postanowili działać i pomóc mężczyźnie.
„Reportaż oglądali młodzi żołnierze (…) Obejrzeli i zaczęli działać. Przeanalizowali dokładnie film, żeby ustalić wg zdjęć, gdzie może być ziemianka. Trafili do niej po zapachu palonego drewna. Była zasypana śniegiem” – napisała siostra Małgorzata. I dodała: - Przywieźli konserwy, ciepłe rzeczy i spędzili długi czas na rozmowie z panem, przy ognisku. To było wczoraj. Dzisiaj od rana znów spędzili kilka godzin w ziemiance u pana Mieczysława. W końcu pan zaufał i… udało się!”
„Wnioskuję o nagrodzenie żołnierzy przez dowódcę. Choćby w formie listu pochwalnego. Żołnierzem się jest nie tylko na polu bitwy. Jest się całe życie, stając w obronie słabego. Tak trzymać młodzi!” - napisała na swoim blogu siostra.
Jak udało się ustalić dziennikarzom Uwagi!, pan Mieczysław do teraz wciąż przebywa w Domu Matki Bożej Serdecznej.
„Odpukać, na razie pan jest zadowolony. Wstępnie wiemy, że jest mocno schorowany” – informuje siostra Małgorzata.
„Żeby przekonać człowieka do zmiany życia trzeba czasu i przyjaźni. Ludzie muszą zaufać, uwierzyć, że choć wiele cierpienia i krzywd ich spotkało, choć są na marginesie życia, choć pokręciły się ich życiowe drogi - mają szansę i mogą żyć lepiej. Mogą żyć godnie. Marznącemu w ziemiance bezdomnemu starszemu człowiekowi młodzi ludzie dali nadzieję. Oby w nim nie zgasła. A z drugiej strony – cały łańcuch ludzi przecierał drogę do dzisiejszej kąpieli i ciepłego łóżka pana Mieczysława. Nigdy nie rezygnujmy z człowieka, bo Pan Bóg z nikogo nie rezygnuje” – dodaje siostra.
Autor: as