Zamordował współlokatora i wyniósł go w walizce. Podjęto decyzję ws. Alana G.

Zamordował współlokatora i wyniósł go w walizce. Podjęto decyzję ws. Alana G.
Ciało Mateusza wynosił z mieszkania w walizce. Dlaczego 31-letni Mateusz zginął?
Alan G. jest oskarżony o zabójstwo Mateusza D., swojego współlokatora. Biegli próbowali ustalić, czy w chwili popełniania zbrodni G. był poczytalny. Jak podaje prokuratura, w sprawie podjęto ważną decyzję.

Do zbrodni doszło w listopadzie 2025 roku w Słupsku. 19-letni Alan G. zadał swojemu współlokatorowi – 31-letniemu Mateuszowi - pięć ciosów nożem w serce. Zwłoki ofiary poćwiartował w łazience, a swoją makabryczną zbrodnię nagrał na telefon. Później ciało Mateusza wyniósł w walizce z mieszkania i porzucił je w pobliskim parku.

Redakcja Uwagi! zajmowała się tą sprawą. Bartoszowi Józefiakowi, reporterowi Uwagi!, udało się porozmawiać z rodziną ofiary. Zobacz cały reportaż >>>

Czy Alan G. był poczytalny?

Alan G. jest oskarżony m.in. o zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem ze zbezczeszczeniem zwłok, za co grozi mu dożywocie. Inne zarzuty dotyczą usiłowania wymuszenia rozbójniczego oraz złożenia fałszywego zawiadomienia o przestępstwie.

Jak informuje Prokuratura Okręgowa w Słupsku, Alan G. został poddany badaniu przez biegłych, którzy mieli określić jego poczytalność w chwili popełnienia zbrodni. Jak się okazuje, biegłym nie udało się wydać jednoznacznej opinii w tej sprawie w trakcie jednorazowego badania. W związku z tym podjęto decyzję o konieczności skierowania Alana G. na 4-tygodniową obserwację psychiatryczną. Do sądu skierowano już taki wniosek.

Jednocześnie słupska prokuratura wystąpiła o przedłużenie podejrzanemu tymczasowego aresztu o kolejne trzy miesiące.

31-letni Mateusz zginął z ręki współlokatora

Ofiarą morderstwa w Słupsku był 31-letni Mateusz. W rodzinnej miejscowości zostawił chorą na Parkinsona matkę, która ma problemy z poruszaniem się oraz dwóch schorowanych braci.

- Mateuszek nigdy nikomu żadnej krzywdy nie zrobił. Jak mógł, to pomagał wszystkim. Wystarczyło powiedzieć słowo i pomagał. Przyjeżdżał, dawał mi pieniądze. Był bardzo sumienny – mówiła Lucyna, mama Mateusza.

Mateusz w rodzinnym Miastku ukończył szkołę gastronomiczną i wyjechał do Słupska, gdzie utrzymywał się z pracy parkingowego. Był jedyną pracującą osobą w rodzinie.

Mateusza nie było stać na zamieszkanie samemu. Dlatego wynajął pokój w mieszkaniu, które dzielił razem ze współlokatorami. Jednym z nich był Alan G.

- Mateusz mówił, że chciałby, żeby właściciel mieszkania założył zamki, ale on odpowiedział prawdopodobnie, że na to nie pozwala. Mateusz mówił mi, że chciał zamykać swój pokój, bo inni współlokatorzy wchodzą do jego pokoju, jak on jest w pracy i szperają mu w rzeczach. Nie czuł się przez to bezpiecznie – opowiadała pani Elżbieta, znajoma mężczyzny.