Marysia sprzedawała wiśnie z sadu dziadka, by mieć pieniądze na wycieczkę szkolną. Sprzedaż zakończyła się mandatem i wnioskiem do sądu o ukaranie. Jak poinformował portal tvn24.pl, sąd oddalił wniosek sanepidu o ukaranie ojca nastolatki pouczeniem. Co więcej, zarzucił pracownikom sanepidu niedopełnienie formalności.
Ojciec Marysi odmówił przyjęcia mandatu, sprawa trafiła więc do sądu. W piątek przed Sądem Rejonowym w Wałczu odbyła się rozprawa przeciwko ojcu Marysi. Jego obrońca wnosił o uniewinnienie, oskarżyciel domagał się pouczenia.
W mowie końcowej obrońca ojca 16-latki wskazał, że "trudno jest mu się doszukiwać jakiejkolwiek szkodliwości społecznej w działaniu 16-letniej dziewczynki, która sprzedawała wiśnie z sadu dziadka, tylko po to, żeby zarobić na szkolną wycieczkę".
Sąd oddalił wniosek sanepidu. W postanowieniu końcowym wskazał, że "kontrolerki sanepidu nie dopełniły swoich obowiązków, ponieważ oskarżony nie prowadzi działalności gospodarczej, a handel przydrożny nie ma znamion szkodliwości".