Sąd Okręgowy w Zielonej Górze odrzucił dzisiaj apelację obrońców i uznał, że nie ma wątpliwości, że to Błażej K. przygotował paczkę, która wybuchła. Podwyższył też karę Błażejowi K. z 25 lat pozbawienia wolności do dożywocia. Mężczyzna o warunkowe zwolnienie będzie mógł starać się najwcześniej po 35 latach.
Kiedy paczka wybuchła, omal nie zginęła
Przypomnijmy; historia, która wydarzyła się grudniu 2022 roku w Siecieborzycach (Lubuskie), wstrząsnęła całą Polską. Rano, przed świętami, pani Urszula wyszła z domu i znalazła paczkę przypominającą przesyłkę. Wróciła z nią do kuchni i w obecności dzieci zaczęła ją odpakowywać.
- Najpierw był huk, potem eksplozja. Zasłoniłam córkę swoim ciałem i tyle. Nic nie widziałam, nic nie czułam. Miałam tylko w głowie, że to mój koniec – opowiada pani Urszula.
- Zobaczyłam córkę leżącą na podłodze. Krzyczała: „Mamo, dobij mnie!” – opowiadała pani Karolina.
- Powstały obrażenia, które niewątpliwie zagrażały jej życiu. Obrażenia jamy brzusznej z dużym krwotokiem, obrażenia oczu, obawiano się, że chora nie będzie widziała. W przypadku prawej ręki, w obrębie przedramienia, doszło do rozerwania – mówił lek. med. Antoni Ciach, dyrektor ds. lecznictwa Szpitala Uniwersyteckiego w Zielonej Górze.