„Zaczął mnie okładać pięściami, kopać”

Pani Anna jest samotną matką i całkowicie poświęca się wychowaniu dzieci. Problemy pojawiły się jesienią zeszłego roku. Po likwidacji gimnazjów, jej 14–letni syn Maciej został uczniem szkoły podstawowej w Dobrym Mieście.

- Maciej jest bardzo skrytym dzieckiem. To jest dziecko z przypuszczeniem autyzmu. Nadal jest leczony. On nic praktycznie nie chce powiedzieć, co się dzieje w szkole. Zawsze mówi, że jest wszystko dobrze. I tak mówił do pierwszego pobicia w październiku – opowiada Anna Staniszewska, matka Macieja.

Pani Anna wspomina, że Maciek wrócił do domu poobijany. Chłopiec twierdził, że przewrócił się na lekcji wychowania fizycznego.

- Dopiero, jak go mocniej przycisnęłam, to powiedział: Mamo, no bo ten i ten mnie pobił. W ten sam dzień zgłosiłam to na prywatny telefon do pani wychowawczyni. A później sama zgłosiłam to również do pedagog. Pani pedagog obiecała, że porozmawia z tymi chłopakami – wspomina pani Anna.

Jak zapewnia mama chłopca, o pobiciu syna przez innych uczniów poinformowała pracowników szkoły. Złożyła też zawiadomienie na policji. Jednak dwa miesiące później, w grudniu, jej syn został zaatakowany kolejny raz.

- Najpierw mnie przewalił, a później… Zaczęła mi lecieć krew z nosa. Zaczął mnie okładać pięściami, kopać. A zostawił mnie, jak zobaczył nauczycielkę, jak szła w naszą stronę – opowiada Maciej.

Tydzień w szpitalu i zmiana szkoły

Syn pani Anny prawie tydzień leżał w szpitalu. Musiał przejść operację, bo nos miał złamany w dwóch miejsca.

- On to zrobił, bo chciał się popisać później nagraniem w szkole. Pokazał je całej szkole. Wiem to, bo kolegę też tak samo pobili i pokazali całej szkole – opowiada Maciej.

Policja zabezpieczyła telefon, na którym uczniowie nagrywali bicie innych chłopców. Matka Maćka uważa, że jej syn nie zostałby ponownie zaatakowany, gdyby szkoła podjęła bardziej zdecydowane kroki już po pierwszym pobiciu chłopca. O problemie agresji wśród uczniów rozmawialiśmy z dyrektorką placówki.

- My do tej pory z takim problem się nie spotykaliśmy. To się pojawiło od pierwszego września. Przyszło do nas bardzo dużo nowych dzieci. Przyszły dzieci, które nie uzyskały promocji w pierwszej klasie gimnazjum – tłumaczy Bożena Szóstek, dyrektorka SP nr 3 w Dobrym Mieście i dodaje: - Do mnie informacja o październikowym pobiciu Maćka nie dotarła. Jedyną rzecz, jaką mogę obiecać teraz, to że po raz kolejny porozmawiam z panią wychowawczynią i panią pedagog.

„Demoralizacja postępuje”

Uczniowie, którzy odpowiadają za pobicia, to troje chłopców w wieku 12, 13 i 14 lat. Najstarszy miał być najbardziej agresywny. Całą sprawą zajmuje się sąd rodzinny, który już zdecydował o umieszczeniu dwóch chłopców w młodzieżowym ośrodku wychowawczym.

- Proces demoralizacji u tych chłopców postępuje. Dokonują oni kolejnych czynów z użyciem przemocy. Orzeczone wcześniej środki nie spowodowały poprawy. Wręcz przeciwnie, ta demoralizacja postępuje. Dlatego sąd uznał, że zasadna jest całkowita izolacja od dotychczasowego środowiska. W stosunku do tych chłopców były wszczynane wcześniej postępowania. Dopuszczali się czynów karalnych w postaci kilku pobić, a także innych czynów karalnych, m.in. zniszczenia mienia czy kradzieży z włamaniem – mówi Agnieszka Żegarska, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Olsztynie.

Pani Anna straciła zaufanie do szkoły. Zdecydowała przenieść Maćka do innej placówki.

- Maciej bardzo dobrze się tam czuje. Atmosfera jest bardzo miła. Ma tam już dużo kolegów, a nawet dwie koleżanki. Bardzo lubi tę szkołę – przyznaje mama Maćka.