Druga szansa Przemka

5-letni Przemek od urodzenia jest niepełnosprawny. Malec dzielnie sobie radzi ze swoją ułomnością. Jest pogodny i radosny. Wytrwale podąża do swojego Bieguna.

Przemek Pysocha urodził się bez lewej ręki i z dużymi problemami zdrowotnymi. Chłopczyk jest wcześniakiem, przyszedł na świat w siódmym miesiącu ciąży. Ma słaby wzrok i lewą nogę krótszą o 4,5 cm. Niedawno doszły jeszcze kłopoty ze wzrokiem. Dwa lata temu niepełnosprawne dziecko trafiło do rodziny zastępczej. Nowi rodzice pokochali je jak własne, otoczyli ciepłem, troską. - Swoje dzieci urodziłam zdrowe. Postanowiłam pomoc choremu dziecku. Żeby miało takie samo szczęśliwe dzieciństwo jak dzieci zdrowe - mówi zastępcza matka Przemka. Od chwili kiedy znalazł się w rodzinie zastępczej, w Przemku zaszła przemiana. Dotychczas był zaniedbany, zamknięty w sobie, prawie nie mówił. Przez rok rodzice nauczyli go mówić. Teraz stawiają na jego samodzielność. To jest jego Biegun - cel, który oni pomogli mu znaleźć. Przemek jeździ na wózku, jeszcze kilka lat będzie miał problemy z chodzeniem. Jest bardzo mądrym, żywym i radosnym dzieckiem. Uwielbia chodzić na gimnastykę, terapię zajęciową i muzykoterpię. Bardzo lubi pływać i bawić się w basenie. Jak na swój wiek jest bardzo mądry, interesuje go wiele rzeczy i tematów, ma dużą wiedzę. Niedawno chłopczyk odebrał pierwszą protezę ręki, z której bardzo się cieszy. Model, który dostał nie jest najlepszy dla tak małego dziecka. Niestety rodzice na lepszy nie zebrali pieniędzy. - Podjęliśmy się wychowania go, boję się jednak, że może nas nie być stać na częste zmiany protez. Najgorzej będzie jak zacznie szybko rosnąć. Stała proteza to koszt około 50 tysięcy złotych - mówi zmartwiona Zofia Paczóska - Bez pomocy nie damy rady - dodaje po chwili.

podziel się:

Pozostałe wiadomości