Zawalona kamienica w Poznaniu

Jak informuje TVN24.pl, we wtorek sąd w Poznaniu rozpatrzył apelację Tomasza J. i zdecydował o podtrzymaniu kary dożywocia wymierzonej przez sąd pierwszej instancji.

Do zbrodni doszło w marcu 2018 roku na poznańskim Dębcu. Runęły trzy z czterech kondygnacji. W zdarzeniu zginęły cztery osób, a 21 zostało rannych. Wśród poszkodowanych były dzieci.

Zobacz reportaż Uwagi! >>>

- To był huk, kurz, krzyk. Wybiegłem z łóżka, zacząłem szukać syna po mieszkaniu. Okazało się, że go nie ma, zdążył wyjść. Przez dziurę w ścianie zobaczyłem syna sąsiadów, który krzyczał, że nie ma jego rodziców. Wbiegłem tam, do mieszkania obok, ale oni skądś wyszli spod tych gruzów. Ale zaczęli krzyczeć, że pod gruzami jest ich córka. Zacząłem z tym ojcem odgruzowywać łóżeczko i w końcu ją znaleźliśmy. Ona nie dawała żadnych oznak życia, była sina, woda z pękniętych rur się na nią lała... Teraz już wiemy, że żyje to dziecko – opowiadał reporterowi Uwagi! jeden z mieszkańców poznańskiej kamienicy.

Tomasz J. przeżył wybuch i z licznymi oparzeniami trafił do szpitala.

Śledczy szybko ustalili, że to on był odpowiedzialny za tragedię. Mężczyzna miał najpierw zabić swoją żonę Beatę J. i zbezcześcić jej zwłoki, a później odkręcić kurki z gazem w mieszkaniu, co doprowadziło do wybuchu i zawalenia się fragmentu kamienicy.

Dodaj komentarz