Ciało 50-letniej Marleny T. leżało przy jednym z przystanków w Częstochowie. Nad ranem natknął się na nie pan Marek.

- Na początku myślałem, że ktoś wyrzucił po prostu ubrania. Coś mnie tknęło i się cofnąłem. Zobaczyłem, że to kobieta. Byłem w szoku – opowiada mężczyzna.

Mężczyzna od razu spostrzegł, że kobieta nie żyje.

- Na pewno sama się tam nie przewróciła. Miała podciągnięte ubranie, jakby ktoś ciągnął ją po ziemi i porzucił – sugeruje.

„Zaj… pięścią parę razy”

Marlena T. została przed śmiercią dotkliwie pobita. Prokuratura podejrzewa, że dokonali tego dwaj nastolatkowie – 18-letni Daniel K. i 15-letni Marcel W. Młodzi mężczyźni mieli bić kobietę pięściami i kopać ją po całym ciele. Wszystko nagrywali telefonem.

Do zdarzenia doszło w częstochowskiej cegielni, gdzie pracował ojciec młodszego z nastolatków. Z relacji 15-letniego Marcela, z którym udało nam się porozmawiać, kobieta miała leżeć na zakładowym placu, gdy przyjechał na miejsce z 18-letnim kolegą. Twierdzi, że była pijana.

- Leżała już z mordą obitą, pewnie wyje… się naje… i leżała w błocie – stwierdza nastolatek.

- Alkohol, nerwy, adrenalina, nie wiem. No i zaczęło się, nie powiem, kto ją pierwszy uderzył. Tylko my wiemy dokładnie jak było – dodaje.

Chłopak bez oporów opowiada o pobiciu kobiety.

- Przyrżnął, no co ja będę mówił. No ręką, żadnych sprzętów nie było. Kopał, właśnie pięścią zaj… parę razy – opowiada.

Nastolatek nie ukrywa, że wszyscy – on, jego starszy kolega i jego ojciec - byli pod wpływem alkoholu.

- No był alkohol, nie będę mówił, że nie było. Byliśmy pijani, ale każdy rozumował – tłumaczy chłopak.

- Czteropaka se jeb… Ja wypiłem jeszcze z pięć kieliszków. No to byłem trzeźwy. Bo co to jest, no szanujmy się – opowiada 15-latek.

Wszystkiemu przyglądał się ojciec 15-latka

Wszystkiemu miał się przyglądać 41-letni ojciec Marcela, pracownik cegielni. Po wszystkim ciało kobiety zostało włożone do bagażnika samochodu i wywiezione z terenu cegielni. 15-letni Marcel twierdzi, że taką decyzję podjął jego ojciec.

- Na [ulicę] Konwaliową zawiózł ją mój tata do krewnego. Chciał, żeby ten krewny zabrał ją do domu, do ciepła. Ale krewny powiedział: „K… wyj… pod płot”, to tak zrobiliśmy – bez ogródek mówi nastolatek.

Wyniki sekcji zwłok nie są jeszcze znane i upublicznione. Z jej wstępnej analizy wynika, że przyczyną śmierci mogły być obrażenia odniesione w wyniku pobicia.

15-letni Marcel ma jednak inną wersję.

- Nie wydaje mi się, że zmarła z powodu pobicia. Jak już leżała z mordą roz… no to może i się zapiła. Te lekkie obrażenia ciała może też coś dodały – spekuluje 15-latek.

15-latek wciąż jest na wolności

18-letni Daniel K. trafił do aresztu z zarzutem pobicia ze skutkiem śmiertelnym 50-letniej Marleny T. Jego młodszy kolega usłyszał taki sam zarzut. W sprawie Marleny T. oskarżony został też 41-letni ojciec Marcela. Jackowi W. zarzuca się nieudzielenie pomocy, niepowiadomienie służb oraz uwięzienie 50-latki. Mężczyzna trafił do aresztu, ale wyszedł na wolność po 48 godzinach.

Marcel W. znany był policji już trzy lata temu. W zeszłym roku do sądu rodzinnego trafiły aż cztery wnioski o wszczęcie postępowania w jego sprawie. Trzy z nich dotyczyły spożywania alkoholu, a jeden kradzieży alkoholu, dokonanej wspólnie ze starszym bratem.

Prokuratura Okręgowa w Częstochowie złożyła wniosek o to, aby Marcel W. trafił do schroniska dla nieletnich. Sąd go odrzucił.

- Sąd może zastosować ten środek, kiedy zachodzi uzasadniona obawa, że nieletni może się ukryć, będzie próbował zatrzeć ślady przestępstwa albo nie można ustalić jego tożsamości. W tym wypadku przesłanki te nie zostały spełnione – tłumaczy sędzia Dominik Bogacz, rzecznik Sąd Okręgowego w Częstochowie.

Trzy tygodnie temu prokuratura złożyła zażalenie na decyzję sądu o nieumieszczeniu 15-latka w areszcie. Sąd do tej pory nie wyznaczył jednak terminu rozprawy.