Pracownica socjalna przelewała pieniądze schorowanej staruszki na swoje konto?

TVN UWAGA! 352661
Z wyciągów bankowych zmarłej pani Teresy wynika, że pracownica socjalna przelewała jej pieniądze na swoje prywatne konto. Zdesperowana rodzina pani Teresy od czerwca bezskutecznie usiłuje wyjaśnić, co stało się z kwotą ponad 60 tysięcy złotych.

Upoważnienie do konta

Państwo Majewscy spędzili w Anglii ostatnie 15 lat. Wrócili we wrześniu zeszłego roku, osiem miesięcy przed śmiercią pani Teresy. Gdy starsza pani zmarła, okazało się, że na jej rachunku bankowym nie ma ani złotówki, a osobą upoważnioną do konta jest pracownica MOPS-u.

- Moja mama była lekko upośledzona. Nie umiała się podpisać, tylko krzyżykami. Potem ją uczyliśmy i troszkę umiała napisać. Mama urodziła się w 1934 roku, do szkoły nie chodziła, nie umiała wiele, na pieniądzach też się nie znała. Mówiła, że ma jeden papierek, albo dwa papierki – opowiada Anna Majewska, córka pani Teresy.

Gdy państwo Majewscy dostali z banku wyciągi z konta, okazało się, że pracownica socjalna regularnie przelewała na własny rachunek różne kwoty. Zdarzało się, że robiła to kilka razy dziennie. Czasem było to 50 złotych, a czasem nawet dwa tysiące, jak wówczas, gdy na konto wpływała emerytalna trzynastka.

- Dowiedzieliśmy się, że pani opiekunka z MOPS była upoważniona do konta mamy. Poszliśmy do niej z pytaniem o pieniądze. Powiedziała, że za tydzień da nam wszystkie wydruki z konta, ale przestała się do nas odzywać. Pojechaliśmy więc do dyrektora MOPS, który wezwał tę panią, a ona wyparła się wszystkiego. Powiedziała, że nie miała upoważnienia do konta – dodaje Piotr Majewski, zięć pani Teresy.

Na wyciągach widać, że kilka pierwszych wypłat jest dokonanych przez panią Teresę. Potem pieniądze wypłaca z banku pracownica MOPS-u. Kolejne lata to już przelewy internetowe na prywatne konto kobiety. Z wyciągów z konta wynika, że wypłaty trwały od stycznia 2018 do maja 2022. Łącznie na kwotę 60 645 zł.

- To sytuacja absolutnie niedopuszczalna. Jest to zachowanie niemoralne. Z pełną mocą podkreślam, że pracownik socjalny nie może dysponować środkami swojego podopiecznego – podkreśla dr hab. Anna Weissbrot z Katedry Nauk Socjologicznych i Pracy Socjalnej Uniwersytetu Opolskiego.

„Nie było jej od kilku lat”

Pani Teresa mieszkała z dwoma synami, jeden z nich jest także niepełnosprawny umysłowo. Raz w tygodniu starszą panią odwiedzała opiekunka wysyłana przez MOPS, która zajmowała się wyłącznie jej pielęgnacją - była to inna osoba niż pracownica ośrodka przelewająca na swoje konto pieniądze.

- Nie wiedziałem, że ta pani ma jakiekolwiek upoważnienia do konta mamy. Nie było jej tu od dawna, nie bywała tu, nie robiła żadnych zakupów. Zakupy robiłem ja, z własnych pieniędzy, do konta mamy nie miałem upoważnień – podkreśla Kazimierz Chodowiec, syn pani Teresy.

Słowa syna pani Teresy potwierdzają także sąsiedzi.

- Z początku widziałam ją tu dwa, trzy razy, ale to już było lata temu – mówi Dorota Kuratczyk, sąsiadka pani Teresy.

- Widziałam ją tu trzy, cztery razy przez te wszystkie lata - dodaje Emilia Lipińska, sąsiadka.

Sprawa dla prokuratury

Majewscy próbowali rozmawiać z pracownicą MOPS-u, która uzyskała upoważnienie do konta ich krewnej.

W rozmowie telefonicznej, która odbyła się przy naszej reporterce, pracownica ośrodka pomocy twierdzi, że pani Teresa zakazała mówienia na ten temat rodzinie, a ona sama nie musi się tłumaczyć w żaden sposób. Mówiła, że rodzina nie jest upoważniona do wglądu w dokumenty. Na pytanie, kto w takim razie jest upoważniony, odpowiedziała, że nikt, ponieważ pani Teresa już nie żyje. Na uwagę, że pani Teresa była nieświadoma z powodu wieku i upośledzenia, pracownica socjalna stwierdziła, że rodzina nie wie nic na temat swojej zmarłej krewnej. Dodała, że tym telefonem państwo Majewscy dezorganizują jej pracę i skończyła rozmowę.

- Damy tę sprawę do prokuratury, nie ma innego wyjścia – deklaruje Anna Majewska.

- Chcieliśmy sprawę załatwić polubownie, ale nie da się, więc sprawę załatwi adwokat – dodaje Piotr Majewski.

Dyrektor MOPS-u w naszej obecności przyjął od państwa Majewskich kopię pełnomocnictwa i wyciągów z kont. Zapewnia, że będzie wyjaśniał sprawę.

podziel się:

Pozostałe wiadomości

Zjada je codziennie 5 mln Polaków. Co naprawdę jest w kebabach?

Zjada je codziennie 5 mln Polaków. Co naprawdę jest w kebabach?

Zostawiał dzieci, wychodził z autokaru i urywał lalce głowę. „Coś strasznego, jak z horroru”

Zostawiał dzieci, wychodził z autokaru i urywał lalce głowę. „Coś strasznego, jak z horroru”

Nadchodzą podwyżki cen energii. Na czym możemy zaoszczędzić?

Nadchodzą podwyżki cen energii. Na czym możemy zaoszczędzić?

Rozbito nielegalną hodowlę psów w Gdańsku. Psy były nawet w szufladach i w piekarniku

Rozbito nielegalną hodowlę psów w Gdańsku. Psy były nawet w szufladach i w piekarniku

Miliony na zabiegi, które nigdy się nie odbyły? "Nawet 12 tys. zł na dziecko"

Miliony na zabiegi, które nigdy się nie odbyły? "Nawet 12 tys. zł na dziecko"

Chciał pomóc koledze w zdobyciu prawa jazdy. Teraz obu grozi więzienie

Chciał pomóc koledze w zdobyciu prawa jazdy. Teraz obu grozi więzienie

Zdolny chemik i śmiercionośny biznes. „Chciał poczuć smak grzechu”

Zdolny chemik i śmiercionośny biznes. „Chciał poczuć smak grzechu”