Niewolnik czy pracownik?

Okazuje się, że system wyzysku pracowników nie jest specyfiką tylko prywatnych pracodawców. Na darmową pracę w nadgodzinach i dźwiganie wielokilogramowych toreb z przesyłkami skarżą się pracownicy Poczty Polskiej.

– Listonosz to nie niewolnik, tylko pracownik. W piątek nie zdążyłam rozwieść paczek, więc musiałam to zrobić w sobotę. Za darmo – mówi Renata Jankowiak, pracownica poczty w Szamotułach pod Poznaniem. – To jest problem ogólnopolski. Pani Renata opowiada, że torba, którą musiała dźwigać, ważyła 10 – 15 kg. Nie działo się to sporadycznie, tak było codziennie. (zobacz film) – Kiedy wracałam do domu, nie mogłam od razu położyć się na łóżko. Najpierw kładłam się na podłodze – opowiada listonoszka. – Tak bardzo plecy mnie bolały. Listonosze twierdzą, że pracują dużo dłużej niż wynika to z ewidencji czasu pracy. Osobnym problemem jest zmuszanie ich do prenumeraty różnych czasopism i wysyłanie przesyłek do siebie nawzajem, po to, żeby wykonać narzucony przez kierownictwo plan.---obrazek _i/poczta/2.jpg|prawo|Tak przeładowane torby noszą listonosze--- – Jeśli się nie wykonało planu, urząd źle na to patrzył – mówi pracownica Poczty Polskiej. – Zrzucaliśmy się więc na jakieś czasopismo i prenumerowaliśmy je razem. Jeśli było mało przesyłek w danym miesiącu, to wysyłałam do koleżanki poczteksem np. batonik. Renata Jankowiak zaczęła walczyć o swoje prawa i przeciwstawiać się kierownictwu poczty. Dyrekcja postanowiła pozbyć się niewygodnego pracownika. Pretekstem był udział pani Renaty w castingu do kabaretu Zenona Laskowika. W tym czasie listonoszka przebywała na przepustce ze szpitala. Żadnych przeciwwskazań, aby pani Renata występowała w castingu, nie widział jednak lekarz prowadzący. Pokrzywdzona listonoszka wniosła sprawę do sądu o przywrócenie jej do pracy. Wtedy pracodawca zawarł z nią ugodę. Zmieniono jednak jej miejsce pracy. Pani Renata zaczęła pracować w placówce odległej od jej miejsca zamieszkania o 20 km. – Nigdy nie mogłam zdążyć na ostatni autobus, odjeżdżający o 17-ej – mówi zdenerwowana listonoszka. Jej pracodawca, tę niekorzystną dla pani Renaty zmianę, tłumaczył tym, że listonosze podpisali petycję, w której informowali, że nie chcą razem z nią pracować. Jednak pół roku wcześniej ci sami pracownicy podpisali zupełnie inną petycję. Domagali się przywrócenia ich koleżanki do pracy. – Musieliśmy podpisać petycję, że nie chcemy pracować z Renatą. Musieliśmy to zrobić wszyscy. Był strach, że stracimy pracę – tłumaczy listonosz. Pani Renata przebywa obecnie na zwolnieniu lekarskim. Leczy się na depresję, miała podejrzenie zawału. – Na osoby, które mówią tak głośno jak ona, zawsze znajdzie się jakiś hak – przekonuje pracownik Poczty Polskiej.Powiedz NIE wyzyskowiSzefowa sklepu Biedronki przed sądem Łamanie praw pracowniczych Pieniądze z ”Biedronki” Grand Press dla dziennikarzy TVNPozew przeciwko ”Biedronce” Nagroda Głównego Inspektora Pracy dla reporterki UWAGI! Wygrałam z ”Biedronką”!W ”Biedronce” kolejny skandal!Rozmowa z Bożeną Łopacką, byłą pracownicą ”Biedronki”, która wygrała proces o odszkodowanieDzięki UWADZE! lepiej w ”Biedronce”Raport z kontroli sklepów sieci ”Biedronka” w maju 2004r.Co zmieniło się w ”Biedronce”?W Biedronce kontrola kontrolowana”Biedronka” – dalszy ciąg śledztwa.Współczesne obozy pracy

podziel się:

Pozostałe wiadomości