Nauczyciel zamordował swoją matkę?

TVN UWAGA! 3631997
TVN UWAGA! 136015

Ta rodzina była doskonale znana w 15-tysięcznym Nisku na Podkarpaciu. Matka i syn - obydwoje nauczyciele z długoletnim stażem. Dlatego wiele osób wciąż jest w szoku po tym, gdy okazało się, że zdaniem prokuratury kobieta została uduszona przez syna. Jednak jak ustalił reporter UWAGI! niepokojące sygnały dotyczące rodziny pojawiały się już wcześniej. Czy ktoś na nie reagował?

Pani Alojza przez kilkadziesiąt lat mieszkała w Nisku na Podkarpaciu. Jako emerytowana nauczycielka była bardzo lubiana i szanowana. Dwa lata temu dostała udaru i trafiła do szpitala. Zaopiekował się nią wtedy syn Mirosław, który zabrał matkę do swojego mieszkania. - Nie warczał na nią, nie pyskował. Ja nawet jednego razu mówiłam, że nie mam jak im kartki na święta wysłać, bo nie podał mi swojego adresu. Nie odezwał się na to nic. Tak jakby to było kamuflowane wszystko - wspomina Zofia Maziarz, siostra pani Alojzy. Mirosław Ch. wiele lat temu rozwiódł się z żoną i nie utrzymywał kontaktu z rodziną. Pracował w szkole podstawowej w Nowosielcu. Kilka lat temu był nauczycielem nauczania początkowego, a obecnie na pół etatu opiekował się szkolną świetlicą. - Dobry nauczyciel, lubiany przez dzieci. Był bardzo cierpliwy. Miał bogatą wiedzę i umiał nią zainteresować. Tak było od lat i tak było do końca. Przychodził punktualnie. Po lekcjach zostawał. Nic nie zauważyłam, że coś złego się dzieje - mówi Anna Cichocka, dyrektorka Zespółu Szkół w Nowosielcu. Prawdopodobnie dramat kobiety trwał wiele miesięcy. Jej losem zainteresowały się sąsiadki, które alarmowały różne instytucje. Dzień przed wigilią zauważyły, że pani Alojza była pobita i natychmiast wezwały pogotowie i policję. - Byłam w tym czasie w szpitalu gdy ta pani wjechała karetką. Została przewieziona do gabinetu lekarza. Wiem, że lekarz chciał skierować ją do szpitala, ale odmówiła - opowiada Iwona Antosiewicz, pielęgniarka w Szpitalu Powiatowym w Nisku. Pani Alojza wróciła do domu syna, gdzie dochodziło do kolejnych awantur. Sąsiadki pana Mirosława informowały o tych sytuacjach Ośrodek Pomocy Społecznej w Nisku nawet w Wigilię. Pracownicy ośrodka obiecali zająć się problemami rodziny zaraz po świętach. - Pani Alojza chciała zostać w domu. Pracownik i dzielnicowy regularnie pojawiali się tam, jednak drzwi często były zamknięte. Ja nie potrafie powiedzieć, czy pracownik socjalny rozmawiał kiedykolwiek bezpośrednio z panią Alojzą - mówi Monika Sokołowska-Trela, Ośrodek Pomocy Społecznej w Nisku. Okazuje się, że wszystkie agresywne zachowania pana Mirosława były zależne od stanu upojenia alkoholowego. - On jak był trzeźwy to był bardzo grzeczny. Dopiero jak wypił to nie kontrolował tego co mówi i co robi - wspomina Wanda Wójtowicz, sąsiadka. Na początku stycznia w mieszkaniu Mirosława Ch. doszło do kolejnej libacji. Następnego dnia pani Alojza została znaleziona martwa. - Lekarz stwierdził zgon starszej pani. Na jej ciele stwierdził wiele obrażeń. Duże zasinienie szyi i złamanie kości jarzmowej na twarzy - relacjonuje Bożena Okleja z Prokuratury Rejonowej w Nisku. Mirosław Ch. trafił do aresztu, gdzie będzie czekał na proces. Toczyć się przeciwko niemu będzie postępowanie nie tylko o zabójstwo, ale też o znęcanie się nad matką.

podziel się:

Pozostałe wiadomości