Dzięki znakomitej postawie konwojentów bandytom nie udało się zrabować dużej sumy pieniędzy. Do napadu doszło w środę w Połańcu. Policja schwytała wszystkich trzech napastników.
Do napadu doszło na jednym z osiedli w Połańcu, tuż przy banku. Kasjer i trzech konwojentów podjeżdżali zielonym fiatem kombi pod bank. Nagle drogę zajechało im srebrne audi na niemieckich tablicach rejestracyjnych. Z auta wyskoczył zamaskowany napastnik i bez ostrzeżenia zaczął strzelać w kierunku samochodu.---obrazek _i/poscig/03.jpg|prawo|Na miejscu napadu--- - Usłyszałam huk, myślałam, że to coś z moim autem – opowiada kobieta mieszkająca obok miejsca napadu. – Była akcja z udziałem trzech samochodów. Białe cinquecento zostało potrącone, wycofywał się inny samochód, i to srebrne audi. Wyskoczyło z niego dwóch mężczyzn w kominiarkach, podbiegli do cinquecento, wyciągnęli stamtąd trzecią osobę. Dowódca konwojentów wydał rozkaz ”padnij”, sam położył kasjera i oddał kilkanaście strzałów z karabinu przez przednią szybę. Bandyta, który rozpoczął strzelaninę został ranny w głowę. Chwilę potem samochód konwojentów błyskawicznie się wycofał. Nagle z tyłu wyjechało białe cinquecento i zablokowało im drogę ucieczki. Napastnicy zrezygnowali z dalszej akcji. Porzucili cinquecento, zabrali rannego i uciekli z miejsca zdarzenia.---obrazek _i/poscig/Poscig6.jpg|prawo|Ostrzelane auto konwojentów--- - Cud, że nikomu nic się nie stało – mówi Elżbieta Różanska – Komorowicz, rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Kielcach. – Ranny został tylko jeden napastnik, nie została poszkodowana żadna osoba postronna. Konwojenci nie strzelali na oślep, oddali strzały tylko wprost w bandytów, wiedząc, że wokół jest pełno przypadkowych osób. Pracują dla dużej, licencjonowanej firmy ochroniarskiej ”Dersław”. Szkolenie w tej grupie prowadził były GROM-owiec, major Krzysztof Przepiórko. Dwa lata temu wszyscy przeszli gruntowne szkolenie przede wszystkim ze strzelania. Po szkoleniu wciąż ćwiczyli z instruktorem na strzelnicy. Były gromowiec chwali akcję swoich uczniów.---obrazek _i/poscig/16.jpg|prawo|Major Krzysztof Przepiórko--- - Szczęśliwie się złożyło, że bandziory trafiły na naszych pracowników – mówi Krzysztof Przepiórko. – W momencie wykonywania zadania przyjmuje się najbardziej czarny scenariusz. Ochrona musi być gotowa na wszystko. Jeśli będą w takiej gotowości, nie dadzą się zaskoczyć. Pokazali to w Połańcu. Napastnicy, wbrew informacjom policji, nie pojechali do Krakowa. Porzucili samochód po 7 kilometrach i pieszo uciekli do domu jednego z nich - dyplomowanego sanitariusza. Tam chcieli opatrzyć rannego kolegę. W porzuconym samochodzie policjanci znaleźli ślady krwi. Pies tropiący szybko doprowadził ich do rannego bandyty. Do kryjówki przestępców weszła specjalna brygada antyterrorystów. Wewnątrz było dwóch poszukiwanych. Jeden z nich był w stanie agonalnym. Znalazł się w szpitalu, został operowany. Wojciech S. trafił na przesłuchania do komendy.---obrazek _i/poscig/19.jpg|prawo|Zatrzymany Wojciech S.--- Reporter UWAGI! pojechał do miejsca zamieszkania Wojciecha S. Ten ma tam dobrą opinię. Nikt nie rozumie, jak spokojny, pracowity pielęgniarz mógł dokonać napadu z bronią w ręku. - Dobry chłopak – skończył technikum, liceum, studia – mówi matka Wojciecha S. – Starałam się go dobrze wychować. Może byłam złą matką? Po technikum chciał iść na księdza. A może jak Janosik wziąłby pieniądze i rozdał biednym? Trzeciego z napastników policja zatrzymała nazajutrz po napadzie, w Kielcach.---obrazek _i/poscig/20.jpg|prawo|Matka Wojciecha S.--- - Zupełnie się nie spodziewał, że może zostać zatrzymany – mówi Elżbieta Różanska – Komorowicz, rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Kielcach. – Jechał z kolegą samochodem osobowym, gdy funkcjonariusze sekcji antyterrorystycznej zajechali im drogę.---strona--- Przeczytaj także:Napad w biały dzieńSeria napadów na bankiBandyci rozpoznani i ujęci