Jeziora dla wybranych

Pobieranie opłaty za przejście linią brzegową jest bezprawne, podobnie jak jej zagradzanie. Dlaczego więc dzieje się tak w przypadku wielu polskich jezior?

Ośrodkek w Gutach Różańskich koło Ełku, to tylko jeden z licznych przykładów, gdzie płot zakończony drutem kolczastym blokuje przejście nad brzegiem jeziora. Według osób mieszkających nieopodal ośrodka, rzeczywistość daleka jest od sielanki. - To był najpiękniejszy fragment jeziora – mówi Joanna Kryska. – Inaczej byśmy tu działki nie kupili. Zagrodzenie jeziora siatką zakończoną drutem powoduje, że zupełnie traci swój urok. Nie możemy w tej chwili wyjść na spacer nad jezioro bez 2 zł, obojętnie, o której porze. ---obrazek _i/jeziorko.jpg|prawo|Bez kwitu ani rusz--- Nie tylko spacer linią brzegową jest płatny. Za przybijanie do brzegu również należy uiścić opłatę. Na kwitach, który wydaje właścicielka ośrodka można przeczytać: „Opłata za utrzymanie obiektu w czystości według zaleceń sanepidu”. Andrzej Sumara z Powiatowego Inspektoratu Sanitarnego jednak zaprzecza, że instytucja ma coś wspólnego z biletami na plażę. - Oni nie mają prawa tak pisać i powoływać się na nasze zalecenia, bo my takich nie wydajemy – mówi inspektor. Pobieranie opłaty za przejście linią brzegową jest bezprawne, podobnie jak zagradzanie linii brzegowej. Prawo wodne wyraźnie określa szerokość pasa brzegu umożliwiającego bezpłatne przejście dla wszystkich. Jest to półtora metra. ---obrazek _i/jeziorko1.jpg|prawo|Nie ma przejścia--- Grodzenie jezior jest zjawiskiem powszechnym. Przekonali się o tym turyści z Elbląga, którzy przyjechali wypocząć nad jeziorem Klebarskim. Niestety, dostęp do jeziora uniemożliwiła im właścicielka ośrodka wczasowego. - Problem istnieje na większości jezior Warmii i Mazur – mówi Janusz Kozak, dyrektor Polskiego Związku Wędkarskiego w Olsztynie. – Osoby, które przyjechały tu uprawiać żeglarstwo, spacery, kąpiele wodne w dużej mierze nie mają dostępu do tych miejsc. W sezonie to dziesiątki informacji z regionu Warmii i Mazur, Wielkich Jezior Mazurskich, z okolic Olsztyna oraz Iławy. Koło Polskiego Związku Wędkarskiego dzierżawi akwen Rutki w Płońsku. Rybacy zrzeszeni w kole mają wyłączne prawo do łowienia tam ryb. Nie mają jednak dostępu do części linii brzegowej. - Wędkarze przyjedżając nad jeziora i nie mogąc przejść wzdłuż brzegu rezygnują i więcej nie wracają, bo ośrodki są zagrodzone a płoty wbudowane są głęboko w wodę – mówi Piotr Buczyński, jeden z wędkarzy. Okazuje się jednak, że ogradzają się także rybacy i wędkarze. W Lężanach na Mazurach znaleźliśmy ogrodzoną przystań rybacką. Były pracownik przystani nie widzi w tym żadnego problemu.

podziel się:

Pozostałe wiadomości