Konar uszkodził mu auto, ale do drzewa nikt się nie przyznaje. „Trwa przepychanka”

Konar uszkodził mu auto, ale do drzewa nikt się nie przyznaje
Na samochód pana Grzegorza spadło drzewo. Mężczyzna liczył, że właściciel drogi wypłaci mu należne odszkodowanie. Okazało się jednak, że nikt do drzewa nie chce się przyznać. Co robić w sytuacji, gdy na nasze auto spadnie drzewo?

Do zdarzenia doszło na drodze powiatowej w powiecie kartuskim w gminie Żukowo. Na odcinku kilku kilometrów rośnie przy drodze blisko 500 lip. Szacuje się, że najstarsze z nich mogą mieć nawet kilkaset lat.

- Wracałem z odwiedzin u rodziny. Była prawie druga w nocy. Nie było ruchu, jechałem praktycznie sam. Usłyszałem trzask, nagły huk, poczułem, jak zabujało samochodem. W lewym lusterku widziałem, że leci gałąź na lewą stronę i nagle wielki grzmot przed samochodem. Wylądowała wielka gałąź i na nią się wbiłem – opowiada Paweł Jakul.

Mężczyzna po tym, co się wydarzyło, zadzwonił po policję i straż pożarną.

- Przyjechali i dalsze czynności były prowadzone już przez straż – opowiada Jakul.

Na miejscu do dzisiaj widać, że drzewo złamało się w pół.

- Przełamało się podczas wiatru – mówi pan Paweł.

Złamane drzewo spowodowało szkody

Następnego dnia pan Paweł na spokojnie obejrzał swój samochód. Oprócz licznych wgnieceń karoserii zauważył też uszkodzenia pod maską pojazdu.

- Najprawdopodobniej naruszona została konstrukcja samochodu. Przełamany jest próg – pokazuje Paweł Jakul. I dodaje: - Ale nie mogę nic zrobić z autem, bo nie ma osoby odpowiedzialnej, która by powołała kogoś do wyceny szkody.

Co zrobić, gdy na nasz samochód spadnie drzewo?

Żeby odpowiedzieć na to pytanie, reporter Uwagi! spotykał się z ekspertem – byłym sędzią, a obecnie radcą prawnym, zajmującym się prawem administracyjnym i zagadnieniami związanymi z ochroną środowiska.

- W sprawach odszkodowawczych trzeba wykazać winę drugiej strony. Kierowca pojazdu, który poniósł szkodę, musi wykazać, że poniósł szkodę na skutek zaniedbań zarządcy drogi. Musi wskazać, że drzewo było w złym stanie – mówi radca prawny Krzysztof Gruszecki.

- Odpowiedzialność ponoszona jest na zasadzie zawinienia. W związku z tym, domagając się naprawienia jakiejś szkody, trzeba wskazać, że ta druga strona odpowiada za to, ponosi winę – dodaje radca prawny.

Pan Paweł zebrał dowody, czyli zdjęcia z miejsca zdarzenia. Nawet dzisiaj trudno też nie zauważyć, że drzewo było w złym stanie.

- Byłem przekonany, że wszystko pójdzie sprawnie. Cała sytuacja wydarzyła się o 2 w nocy w sobotę. I już w poniedziałek rano zadzwoniłem do Zarządu Dróg Powiatowych w Kartuzach, bo wcześniej policja poinformowała mnie, do kogo należy droga. W zarządzie pan poprosił mnie o przesłanie informacji mailowo i zrobiłem to o godzinie 8 rano – opowiada mężczyzna.

Szybko okazało się, że nikt nie poczuwa się do odpowiedzialności.

Do kogo należą pomniki przyrody rosnące przy drodze?

- Po trzech dniach od mojego zgłoszenia dostałem informację, że sprawa zostaje przekazana do gminy Żukowo, bo drzewo, które na mnie spadło, podlega pod gminę Żukowo, a nie Kartuzy. Po dwóch dniach dostałem informację z gminy Żukowo, że niestety nie. Zadzwoniłem do Kartuz i usłyszałem, że to już jest norma, że zaczynają się przepychanki. I to może potrwać nawet rok – opowiada pan Paweł.

Skąd taka przepychanka przy ustalaniu właściciela drzewa? Okazało się, że drzewa rosnące w tej alei kilkadziesiąt lat temu zostały uznane za pomniki przyrody. I tu sytuacja się komplikuje, bo zgodnie z przepisami w takim przypadku, mimo iż drzewa rosną przy drodze powiatowej, ich pielęgnacją zajmuje się gmina pod nadzorem konserwatora przyrody, czyli w tym przypadku gmina Żukowo.

- Tak, to jest niepoważna gra z punktu widzenia poszkodowanego – przyznaje Wojciech Kankowski, burmistrz gminy Żukowo. I dodaje: - Ale drzewo należy do właściciela drogi, a to jest droga pod zarządem powiatu kartuskiego.

- Mówimy o konkretnym przypadku, [drzewie – red.], pomniku przyrody. Jest to pomnik przyrody, który został ustanowiony w 1998 roku i w tym wypadku należy do gminy Żukowo – odbija Andrzej Puzdrowski, dyrektor Zarządu Dróg Powiatowych w Kartuzach.

O opinię zapytaliśmy radcę prawnego.

- Trzeba pamiętać o tym, że drzewo rośnie na konkretnej nieruchomości. A skoro rośnie na konkretnej nieruchomości, to podstawowe znaczenie dla ustalenia właściciela drzewa mają przepisy prawa cywilnego. Stara rzymska zasada superficies solo cedit, czyli to co jest na gruncie, stanowi własność właściciela gruntu – mówi Krzysztof Gruszecki. I dodaje: - Jeżeli to drzewo rośnie w pasie drogowym, to w tym momencie stanowi własność właściciela gruntu. W tym wypadku powiatu. Objęcie drzewa ochroną na podstawie ustawy o ochronie przyrody nie ma wpływu na właściciela gruntu.

Czyli powiat powinien zająć się oszacowaniem szkód w uszkodzonym samochodzie i wypłatą odszkodowania?

- Dokładnie tak, bo powiat jest ubezpieczony od odpowiedzialności cywilnej. W związku z tym, ta szkoda powinna być zlikwidowana z ubezpieczenia zarządcy drogi – podkreśla radca prawny.

Reporter Uwagi! przekazał taką informację przedstawicielowi zarządu dróg powiatowych.

- I tak, i nie. Mógłbym ponosić odpowiedzialność, gdybym jakieś czynności zaniechał czy zaniedbał – stwierdza Andrzej Puzdrowski, dyrektor ZDP w Kartuzach.

- Ale zarząd jest właścicielem gruntu – podkreślił reporter Uwagi!

- Sami widzicie państwo, że to nie jest prosty przypadek. Mam związane ręce, bo mi nie wolno nic zrobić – uważa Puzdrowski.

- Zarząd jest ubezpieczony – przypomniał reporter Uwagi!

- W takim wypadku skieruję to do swojego ubezpieczyciela i oni w naszym imieniu będą dalej prowadzili sprawę – mówi Puzdrowski. I dodaje: - Fajnie, że jest ten program, bo trzeba to uporządkować.

Z zapewniania dyrektora dróg powiatowych zadowolony jest pan Paweł.

- Cieszę się bardzo i jestem bardzo wdzięczny za pomoc, bo sam tak naprawdę nic bym nie wskórał. I trwałoby to bardzo długo. Ale czy nie mogli tego zrobić tak od razu? – kończy mężczyzna.

Odcinek 7401 i inne reportaże Uwagi! można oglądać na player.pl

Autor: wg

Reporter: Mariusz Zieliński

podziel się:

Pozostałe wiadomości

„Jakby nie pszczoły, to leżelibyśmy na łopatkach”. Wracamy do historii pana Stanisława

„Jakby nie pszczoły, to leżelibyśmy na łopatkach”. Wracamy do historii pana Stanisława

W przeszczepionym szpiku ujawniono komórki rakowe. Weronika pilnie potrzebuje krwi

W przeszczepionym szpiku ujawniono komórki rakowe. Weronika pilnie potrzebuje krwi

Zjada je codziennie 5 mln Polaków. Co naprawdę jest w kebabach?

Zjada je codziennie 5 mln Polaków. Co naprawdę jest w kebabach?

Zostawiał dzieci, wychodził z autokaru i urywał lalce głowę. „Coś strasznego, jak z horroru”

Zostawiał dzieci, wychodził z autokaru i urywał lalce głowę. „Coś strasznego, jak z horroru”

Nadchodzą podwyżki cen energii. Na czym możemy zaoszczędzić?

Nadchodzą podwyżki cen energii. Na czym możemy zaoszczędzić?

Rozbito nielegalną hodowlę psów w Gdańsku. Psy były nawet w szufladach i w piekarniku

Rozbito nielegalną hodowlę psów w Gdańsku. Psy były nawet w szufladach i w piekarniku

Miliony na zabiegi, które nigdy się nie odbyły? "Nawet 12 tys. zł na dziecko"

Miliony na zabiegi, które nigdy się nie odbyły? "Nawet 12 tys. zł na dziecko"