Będą mieli dom

Bracia, którym groziło rozdzielenie i dom dziecka, trafią do nowej rodziny. Po emisji reportażu UWAGI! zgłosiły się dziesiątki osób, które chcą ich adoptować.

Bracia, którym groziło rozdzielenie i dom dziecka, trafią do nowej rodziny. Po emisji reportażu UWAGI! zgłosiły się dziesiątki osób, które chcą ich adoptować. Miesiąc temu pokazaliśmy reportaż o dwóch rodzeństwach, które w rodzinnym pogotowiu oczekują na adopcję. Do domu państwa Nastajów w Łęcznej, prowadzących pogotowie, trafiły czteroletnia Sylwia i o rok młodsza Kamila oraz trzyletni Adaś i roczny Michał. Dziewczynki przeżyły prawdziwe piekło. Rodzice dzieci znaleźli się w areszcie za zamordowanie dwójki ich rodzeństwa. Ciężkie życie mieli również Adaś i Michał. Upośledzona matka nie radziła sobie z ich wychowaniem.---obrazek _i/dzieci/ADOPTOWANE3m.jpg|prawo|Michał jest dziś innym dzieckiem--- - Byli brudni, głodni – opowiada Alicja Nastaj. – Michał bardzo krzyczał. Miał ogromne odparzenia, strasznie się męczył. Adaś był bardzo wychudzony. Nie widziałam tak szczupłego dziecka. Chłopcom groziło rozdzielenie, jeśli do lutego nie znalazłby się ktoś, kto chciałby ich adoptować. Adam miał trafić do domu dziecka, o losie Michała miał rozstrzygnąć sąd. Po emisji naszego reportażu do państwa Nastajów i Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Łęcznej zaczęli dzwonić ludzie, zainteresowani adopcją bądź przyjęciem dzieci do rodzinnych domów dziecka. Również w redakcji UWAGI! odebraliśmy dziesiątki telefonów i maili.---obrazek _i/dzieci/ADOPTOWANE6m.jpg|prawo|Pani Agnieszka z Alicją Nastaj--- Wśród osób starających się o adopcję chłopców jest pani Agnieszka, nauczycielka z Krakowa. - Wzruszyło mnie ich pragnienie, aby mieć kogoś bliskiego – mówi. – Tyle jest w nich radości, ciepła, zaufania do dorosłych. Choć przecież to dorośli zrobili wszystko, żeby to zaufanie stracili. Pani Agnieszka od szesnastu lat zajmuje się dziećmi. Pracowała w domu pomocy z dziećmi upośledzonymi, była katechetką. Teraz pracuje w szkole podstawowej w Krzeszowicach. Uczniowie ją uwielbiają. - Pani Agnieszka jest bardzo mądra, miła. Jest chyba najfajniejszą nauczycielką. Można się z nią zaprzyjaźnić – mówią. Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie wyłoniło kilku kandydatów do opieki nad chłopcami. Wśród nich jest pani Agnieszka. O tym, kto stworzy nową rodzinę dla braci, zadecyduje sąd. Na razie oddaliła się też groźba umieszczenia dziewczynek w domach dziecka. Zostaną w pogotowiu do czasu, aż sąd zdecyduje, czy trafią do jednej z rodzin zastępczych, które już starają się o opiekę nad siostrzyczkami.---obrazek _i/dzieci/ADOPTOWANE7m.jpg|prawo|Pani Agnieszka bardzo liczy na adopcję--- - Czasem trzeba jakiegoś bodźca, który spowoduje działanie – mówi pani Agnieszka. – Takim bodźcem był dla mnie program w telewizji. Chcę dać dzieciom poczucie bezpieczeństwa, szczęście, miłość. Przeczytaj także:Kto je pokocha?Czyje dobro poświęcić?Rodzina zastępczaDramat adoptowanych sióstr

podziel się:

Pozostałe wiadomości