8 października 2018 / 19:50

30 lat wychowywali nie swoje dziecko. Wstrząsająca historia podmiany noworodków

O tej pomyłce nikt nie miał pojęcia przez ponad 30 lat! Dwa lata temu, gdy w pożarze zginął 30-letni mężczyzna, jego matka – za sprawą badań DNA - dowiedziała się, że nie był jej biologicznym synem. Czy w szpitalu doszło do zamiany noworodków?

W listopadzie 2016 roku w jednym z opuszczonych budynków w Radomiu znaleziono zwęglone zwłoki dwóch mężczyzn.

- Wcześniej widywano ich na tej posesji w stanie nietrzeźwości. Ustalono, że często korzystali ze skupu złomu. Dokumentacja z tego miejsca pozwoliła na wytypowanie ich tożsamości – mówi Janusz Kaczmarek z Prokuratury Rejonowej Radom-Zachód.

Badania DNA

Elżbieta Zielińska doskonale pamięta, jak dwa lata temu, do ich domu zapukali policjanci.

- Pytali, czy Maciej to nasz syn, czy mieszkał z nami, gdzie ostatnio przebywał. Poproszono nas, żeby rano zgłosić się na komendę – mówi.

Identyfikacja zwłok była trudna.

- Leżało dwóch mężczyzn, ich ciała były spalone, skóry czarne. Jedna z sylwetek była podobna do Maćka, ale nie byłem pewien na 100 procent – przyznaje January Zieliński.

Zdecydowano się na pobranie materiału genetycznego. Wyniki przyszły do Zielińskich po dwóch tygodniach.

- Okazało się, że mąż nie jest biologicznym ojcem – mówi pani Elżbieta i dodaje: - Zadzwonił prokurator i powiedział, że w tym wypadku muszą pobrać materiał genetyczny także ode mnie. Znów czekaliśmy na wyniki. Było Boże Narodzenie. Okazało się, że nie jestem biologiczną matką Maćka.

Kim w takim razie był mężczyzna, którego zwłoki znaleziono w spalonym pustostanie? Ta myśl nie dawała rodzinie spokoju. Za namową znajomych zdecydowali się na kolejne badania - tym razem materiału genetycznego z osobistych rzeczy Macieja.

- Na podstawie materiału biologicznego ze spodenek i czapki ustalili, że to był ten człowiek, który przebywał z nami. Nie był naszym synem, ale przez 30 lat był w naszej rodzinie. To był cios. To nie było dobre uczucie – mówi January Zieliński.

Narodziny

Państwo Zielińscy wzięli ślub na początku lat osiemdziesiątych, zamieszkali w Radomiu. Tam w 1985 roku na świat przyszedł ich najstarszy syn Wojciech. Rok później 25 maja urodziło się kolejne dziecko.

- Pierwszego syna urodziłam normalnie, siłami natury, następny był Maciek. Ułożył się w poprzek. Konieczna była szybka operacja. Cesarskie cięcie – opowiada pani Elżbieta.

Kobieta nie wiedziała nawet, czy urodziła córkę czy syna. Dziecko po porodzie trafiło na odział noworodków i tam, w wyniku bałaganu, mogło dojść do zamiany dzieci.

- Kiedy budzono mnie po narkozie, pokazano mi jakieś dziecko, ale niestety go nie widziałam. Coś mi mignęło, ale zobaczyłam je dopiero rano – wspomina.

Różnice

Wkrótce po urodzeniu dwójki dzieci, rodzina Zielińskich wyjechała z Radomia i zamieszkała w wiosce Chustki, koło Szydłowca. Tam dorastali Wojciech i Maciej. Tam też urodził się trzeci syn – Grzegorz.

- Maciej był inny niż bracie. To była bardzo widoczna różnica. Znajomi i rodzina zwracali uwagę, że nie jest podobny – wspomina Elżbieta Zielińska i dodaje: - Różnica była widoczna we wszystkim. W zainteresowaniach, w zachowaniu. W naszej rodzinie czuł się źle. Nie chciał z nami przebywać na uroczystościach rodzinnych, ciągle gdzieś uciekał.

- Tłumaczyłem sobie, że to może geny od dalszej rodziny. Nigdy nie przyszło mi do głowy, że może nie być moim biologicznym synem – podkreśla pan January.

Pani Elżbieta mocno przeżyła, kiedy jej syn „wkroczył na złą drogę”.

- Wpadł w nałóg – przyznaje.

Kolejnych ciosem była informacja o śmierci syna.

- To wstrząsnęło moim życiem i mojej rodziny. Szkoda człowieka i syna. Straciłam bliską osobę, a jednocześnie dowiedziałam się o osobie, która gdzieś może tęskni, może podświadomie czuje, że coś jest nie tak w jego życiu. Zaczęłam myśleć o swoim dziecku, które gdzieś jest, gdzieś żyje – mówi.

Poszukiwania

Kilka miesięcy po śmierci Macieja pani Elżbieta rozpoczęła poszukiwania biologicznego syna. Pierwszy krok prowadził do radomskiego szpitala,  gdzie mogło dojść do zamiany dzieci. Kobieta chciała dotrzeć do innych mam, które przebywały na porodówce w maju 1986 roku. Nie udało się.

- W szpitalu powiedziano mi, że mogę szukać tylko we własnym zakresie. Pocztą pantoflową. Dokumentacje po 20 latach są niszczone – mówi i dodaje. - Jednak jakaś wzmianka w dokumentach może być.

Niepowodzenia w radomskim szpitalu nie zniechęciły pani Elżbiety. Zaczęła jednak nabierać obaw, gdy dotarła do osoby, która od lat zajmuje się sprawami rodzin zamienionych dzieci.

- Nie zdajemy sobie sprawy, jak bardzo na rodziców, którym zamieniono dzieci wpływa to, że wychowywali nie swoje dziecko. Te rodziny się sypią, rozpadają – mówi adwokat Maria Wentlandt-Walkiewicz i wskazuje, że cierpią na tym także podmienione dzieci.

- Osoby, które są słabsze psychicznie odwracają się od jednej i drugiej rodziny. Te przypadki są częste. Mam takie trzy przypadki w swojej praktyce, gdzie jedno z zamienionych dzieci kompletnie straciło kontakt z jednymi i drugimi rodzicami, twierdząc, że w ogóle nie ma rodziny – mówi.

Historia bliźniaczek

Taka tragedia dotknęła rodziny trzech dziewczynek z Warszawy. To najgłośniejsza w Polsce sprawa dzieci zamienionych w szpitalu. Po kilkunastu latach życia, rodziny przypadkowo odkryły zamianę.

- Żona ma depresję. Odseparowała się całkowicie od nas. Fizycznie ze sobą mieszkamy, ale nie powie nawet dzień dobry – mówił w 2009 roku Andrzej Ofmański, ojciec zamienionych bliźniaczek.

Obie rodziny wywalczyły w sądzie odszkodowanie za krzywdę, jaką była zamiana dzieci. Choć od procesu minęło prawie 10 lat, to do dziś rodzice i dzieci nie potrafią sobie poradzić z tym, co je spotkało.

- Nie mam kontaktu z córką, która się odnalazła. Jak spotkaliśmy się ostatnim razem, to powiedziałem jej, że jeśli będzie miała chęć na kontakt to zawsze się może z nami spotkać. Nie naciskam, nie szukam – mówi dzisiaj Ofmański i dodaje, że takie historie nigdy nie kończą się dobrze.

- To jest takie przeżycie, że nie da się go opisać. Ktoś, kto tego nie doświadczył, nigdy tego nie zrozumie do końca. Żona bierze leki, czasami ma załamania depresyjne. Druga matka też przeżywa i to niesamowicie.

Mimo wszystko pani Elżbieta Zielińska chce odnaleźć biologicznego syna.

- Jaką bym była matką, żebym nie chciała szukać dziecka? – kwituje.

Komentarze

Dodaj komentarz do artykułu
  • Udostępnij komentarz w:
publikuj
Właśnie pojawiły się nowe () komentarze - pokaż
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
~Gość

by ta Pani musiała ogłosić gdzieś na fb i innych portalach kto się urodził w szpitalu w Radomiu 25.05.1986

  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
      0
    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
        0
      • zgłoś naruszenie
      ~Gość

      bardzo smutne

      • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
          0
        • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
            0
          • zgłoś naruszenie
          ~Gość

          A ja rozumiem tą panią, matkę. Szukałabym, to moje dziecko i nie z jej winy zostało podmienione, ma do tego prawo wiedzieć. Mimo wszystko postawiła pomnik NIE SWOJEMU synowi, odwiedza jego grób co tydzień. Wychowywała dziecko przez 30lat, nadal będzie JEJ dzieckiem.

          • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
              0
            • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                0
              • zgłoś naruszenie
              ~Gość

              A skąd wiadomo, że zwęglone zwłoki, to zwłoki Maćka, a nie kogoś innego ?

              • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                  0
                • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                    0
                  • zgłoś naruszenie
                  ~Gość
                  • Gość846:
                  • A skąd wiadomo, że zwęglone zwłoki, to zwłoki Maćka, a nie kogoś innego ?
                  • rozwiń

                  Na podstawie materiału biologicznego ze spodenek i czapki ustalili, że to był ten człowiek, który przebywał z nami.
                  wystarczyło przeczytać ;)

                  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                      0
                    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                        0
                      • zgłoś naruszenie
                      ~Gość

                      No właśnie - jaką byłaby matką, gdyby nie chciała szukać swego dziecka. Teraz trzeba jej w tym pomóc i nie myśleć o konsekwencjach. Bardzo współczuję tej rodzinie.

                      • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                          0
                        • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                            0
                          • zgłoś naruszenie
                          ~Gość

                          Szukaj kochana szukaj. Może Twój syn trafił do rodziny pijaków/ ten którego wychowałaś miał takie skłonności/ i być może potrzebuje pomocy. Znajdź go, ale sprawdź czy wszystko w porządku zanim mu powiesz, aby nie zrujnować mu życia. Pamiętaj , że on też ma serce...

                          • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                              0
                            • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                0
                              • zgłoś naruszenie
                              ~Gość

                              Jak można gadać po 30 latach „nie swoje” dziecko? A czyje w takim razie? Jesli wam się zawaliło życie to nie musicie wali życia innej rodzinie... Tak to jest tragedia dowiedzieć sie po pewnym czasie ze dziecko zostało podmienione - ale troche rozwagi dla całej sprawy ta rzecz stała się 30 lat temu skoro matka nie czuła ze to nie jest... rozwiń

                              • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                  0
                                • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                    0
                                  • zgłoś naruszenie
                                  ~Gość

                                  Jakim prawem umoralniasz tę biedna rodzinę ?! To ze ty nie chcialabys na ich miejscu z takimi rodzicami rozmawiac to swiadczy o Twoim egoizmie , zlym wychowaniu . Jestes ostatnia osoba u ktorej to Panstwo znalezliby autorytet .

                                  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                      0
                                    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                        0
                                      • zgłoś naruszenie
                                      ~Gość

                                      Uważam podobnie ""Jak można gadać po 30 latach „nie swoje” dziecko? A czyje w takim razie? Jesli wam się zawaliło życie to nie musicie wali życia innej rodzinie... Tak to jest tragedia dowiedzieć sie po pewnym czasie ze dziecko zostało podmienione - ale troche rozwagi dla całej sprawy ta rzecz stała się 30 lat temu skoro matka nie czuła... rozwiń

                                      • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                          0
                                        • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                            0
                                          • zgłoś naruszenie
                                          ~Gość

                                          Dlaczego oni teraz mówią o nim jak o obcym? Dziwne ze po takiej tragedi mówią o nim ze był inny itd. Bardziej teraz przejmują się faktem ze nie znają biologicznego syna a tak naprawdę to z Maćkiem żyli przez 30 lat. Dziwnie się zachowują

                                          • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                              0
                                            • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                                0
                                              • zgłoś naruszenie
                                              ~Gość

                                              dziwni ludzie nawet jak nie był biologicznym synym to przeciez przez 30 lat go wychowywali , kochali a teraz mowia jak o obcym , nie rozumiem , no chyba ze nie kochali bo był inny ,nie grzeczny

                                              • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                                  0
                                                • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                                    0
                                                  • zgłoś naruszenie
                                                  ~Gość
                                                  • Gość528:
                                                  • dziwni ludzie nawet jak nie był biologicznym synym to przeciez przez 30 lat go wychowywali , kochali a teraz mowia jak o obcym , nie rozumiem , no chyba ze nie kochali bo był inny ,nie grzeczny
                                                  • rozwiń

                                                  jak 30 letni chłop może być dzieckiem 30 letniego chłopa raczej nikt nie wychowa :D

                                                  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                                      0
                                                    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                                        0
                                                      • zgłoś naruszenie
                                                      ~Gość

                                                      Zastanawia,gdyby ten chlopiec žyl i slyszal jak jego matka /nie matka / mowi,že chce swego syna , to kim on jest ? juž jest obcy ? Dla dziecka rodzice to swietosc, ciežko by mu bylo pojac, že to nie jego rodzice.Mam 60 lat i gdy mi powiedzieli, že to nie moj tata,že to obcy czlowiek,nie zgodzila bym sie z tym, on mnie wychowywal, bral na kolanka,... rozwiń

                                                      • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                                          0
                                                        • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                                            0
                                                          • zgłoś naruszenie
                                                          ~Gość

                                                          Łatwo powiedzieć...Raczej dziwne byłoby , gdyby nie chciała poznac swojego dziecka.

                                                          • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                                              0
                                                            • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                                                0
                                                              • zgłoś naruszenie
                                                              ~Gość

                                                              Ja urodziłam się w tym szpitalu w 86r. Mialam kruczo czarne włosy. Po kąpieli przyniesiono mojej mamie rudego chlopca i w tym samym czasie kobieta z innej sali podniosla krzyk " to nie moje dziecko,! Na szczęście sprawa zakończyła się szczęście...Ale mama do dziś wspomina jaki tam panował bałagan...

                                                              • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                                                  0
                                                                • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                                                    0
                                                                  • zgłoś naruszenie
                                                                  ~Gość

                                                                  Wstrząsające. Nie wiadomo czy ten drugi syn żyje, jakie ma stosunki ze "swoją" rodziną, może też czuje, że coś jest nie tak. W całym programie nikt się nie zastanowił jak może czuć się tak druga mama czy Tata, którzy swojego biologicznego dziecka już nie zobaczą, że nie mogli mu pomoc:(((

                                                                  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                                                      0
                                                                    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                                                        0
                                                                      • zgłoś naruszenie
                                                                      Więcej komentarzy - rozwiń
                                                                      Pomoc | Zasady forum
                                                                      Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.