Łukasza Berezaka cała Polska poznała 6 lat temu. Nieuleczalnie chory dziesięciolatek ze Szczecina, podbił serca empatią, zaangażowaniem i wyznaniem, że chce pomagać innym, chociaż sam jest bardzo chory i nie ma dla niego ratunku.

- Podstawowym problemem Łukasza jest choroba Leśniowskiego i Crohna. To choroba jelit. W jego przypadku jest nieuleczalna. Na skutek podawania leków rozwalił mu się cały system immunologiczny, nie ma odporności. Ma też chore serducho, stąd omdlenia. Wysiadają mu nerki. Tak naprawdę on jest cały chory. Z jego zdrowiem jest coraz gorzej – przyznaje Mariusz Berezak, ojciec Łukasza.

- Od kilku miesięcy Łukasz bardzo źle się czuje. Każdy dzień wygląda tak samo. W tym roku pierwszy raz od lat nie czułam magii świąt i nie czekałam na święta – dodaje Izabela Berezak, matka chłopca.

Łukasz z powodu bólu niewiele śpi.

- Położenie się spać, zamknięcie oczu graniczy z cudem. Jest na bardzo silnych lekach przeciwbólowych – mówi matka 16-latka.

- Niektórzy ludzie myślą, że jak boli jelito, czy nerka to weźmie się tabletkę i nie ma co dramatyzować. U mnie wygląda to trochę inaczej, u mnie to jest uczucie, jakby ktoś wziął igłę, kij i zaczął ostro bić. Odczuwam ten ból razy 200. Jeszcze pół roku temu coś mi pomagało, teraz ulga jest coraz mniejsza – mówi nastolatek.

Ładowanie baterii

Z kamerą Uwagi! odwiedzamy Łukasza od kilku lat. Z każdą wizytą obserwowaliśmy, jak pogarsza się jego zdrowie, samopoczucie, jak coraz rzadziej ten niezwykły chłopak uśmiecha się i czerpie radość z życia.

- Mogę zaryzykować stwierdzenie, że pomaganie ma we krwi. Lubi pomagać, widać, że sprawia mu to wielką przyjemność. On przez WOŚP i Woodstock ładuje sobie baterie, żeby mógł walczyć i zmagać się z chorobą - mówi Mariusz Berezak.

- Najpierw marzył, żeby być lekarzem. Do tej pory biologia jest jego konikiem. Ale w trzeciej klasie gimnazjum na głos powiedział, że niestety nie da rady. Łukasz jest humanistą, pisane przez niego opowiadania i wiersze są przepiękne. Myślę, że odnalazł drogę, w której chciałby się spełnić – teatr, film. Największym jego marzeniem jest dubbing. Bardzo chciałby iść w tę stronę – mówi matka chłopca.

Łukasz zawsze był aktywny w mediach społecznościowych. Regularnie zamieszczał relacje, prowadził czaty, transmisje w internecie. W ostatnim czasie przestał to robić.

- Bardzo mi tego brakuje. Przed tym „boom” na telewizję, na wywiady ze mną, byłem bardzo nieśmiały. A po tym jak w 2014 roku przyjechał do mnie Jurek trochę się to zmieniło. Jestem bardziej otwarty na ludzi, na świat, chce poznawać nowe osoby. Takie transmisje na żywo i filmiki na YouTube'ie były okazją, żeby poznawać nowe, wspaniałe osoby – mówi Łukasz.

- Moim największym marzeniem jest to, żeby mój syn był zdrowy. Żeby chociaż na chwile było inaczej. Nie mam innych marzeń – przyznaje matka Łukasza.