- Dopóki żyję, nie wyobrażam sobie, żebym mógł zapomnieć o tym, co tu się wydarzyło – mówi reporterowi UWAGI! Leszek Jeger, który 13 lat temu usłyszał zarzuty zamordowania żony i dzieci. Dziś, oczyszczony od jakiejkolwiek odpowiedzialności, mieszka w domu, w którym doszło do morderstwa.
Oprowadza nas po kolejnych pokojach. Pokazuje, gdzie konkretnie doszło do masakry. Wie o wszystkim z akt, wyroku sądu i wizji lokalnej. - Wszystko się zaczęło tutaj, tu została pozbawiona życia moja żona. Potem przyszła do tego pomieszczenia moja starsza córka Bianka, bo usłyszała niepokojące odgłosy. Ona też została uduszona – relacjonuje Leszek Jeger. Potem mordercy zabrali ofiarom biżuterię. Podczas wizji lokalnej, opowiadali o tym, co zaszło, ze szczegółami. Kiedy zabili kobietę i jej córkę wyszli z budynku. – Potem jeden z nich poszedł szukać młodszej córki z zamiarem pozbawienia jej życia – mówi pan Leszek i prowadzi nas do pomieszczenia, w którym zabito Laurę. Dziś w pokoju jest szafa. Tamtego dnia stało tu łóżko, w którym leżała dziewczynka. – Nie da się nie myśleć o tym, co tu się działo. Nie da się zapomnieć – mówi Leszek Jeger. Mężczyzna żyje z potężną traumą. Tym większą, że to on usłyszał zarzuty potrójnego morderstwa. - Nie ma nic gorszego od takiego zarzutu: zamordowania żony i własnych córek. Różne były wersje: że własnoręcznie je dusiłem, albo że tylko zleciłem te morderstwa – opowiada. Ciała całej trójki znaleziono zakopane w rowie. – To było tutaj. To tutaj przez osiem miesięcy spoczywały ciała Beaty, Bianki i Laury. To jest sto pięćdziesiąt metrów od miejsca, gdzie mieszkały. Zostały tutaj zakopane w nocy 18 lipca 2003 roku – pokazuje pan Leszek.
Ta sprawa wstrząsnęły opinią publiczną. Zarzuty postawiono naszemu bohaterowi oraz dwóm mężczyznom mieszkającym w prowadzonym przez jego zamordowaną żonę agroturystycznym gospodarstwie. Po pół roku pobytu w więzieniu Jeger wyszedł na wolność. Okazało się, że jeden ze sprawców od samego początku kłamał oskarżając go o popełnioną przez siebie zbrodnię. Prokuratura uwolniła Leszka Jegera od jakichkolwiek podejrzeń. Sąd za pół roku niesłusznego przebywania w areszcie przyznał mu 200 tysięcy odszkodowania. Mężczyzna ponownie się ożenił. Trzy lata temu, wraz z żoną, zamieszkał w miejscu gdzie zamordowano jego rodzinę. Urszula Jeger nie ukrywa, że bywa bardzo ciężko. - Jeszcze w zeszłym roku ludzie podeszli do naszej bramy i krzyczeli: „Dom morderców” – opowiada.
Leszek Jeger, z wykształcenia informatyk, mieszkał i pracował w Hamburgu. Razem z ówczesną żoną Beatą wychowywali dwie córki Laurę i Biankę. W latach 90-tych małżonkowie kupili dom w nadmorskich Chłopach. To wtedy według Leszka Jegera rozpoczął się powolny rozpad jego rodziny. - W tygodniu wracałem późno, weekendy spędzaliśmy osobno. Powoli, po trochu, nasze małżeństwo się rozchodziło – mówi. Trzynaście lat temu małżonkowie nie mieszkali już ze sobą. Podczas wakacji Beata Jeger przebywała z córkami w Chłopach prowadząc gospodarstwo agroturystyczne. Pomagał jej wynajęty pracownik Rafał J. Kiedy dwie córki Leszka Jegera - 11 letnia Bianka oraz 9 Letnia Laura - razem z matką zniknęły, Rafał J. cały czas kłamał. Pierwsza wersja była taka, że wyjechały w nieznanym kierunku. Kolejna mówiła o nieznanych sprawcach zbrodni. Następna, o udziale i zleceniu zabójstwa rodziny przez Leszka Jegera. Ostatecznie mężczyzna trafił do aresztu. – Przebywanie tam pod zarzutem dzieciobójstwa to było ciężkie przeżycie. W ciągu dnia starałem się być twardzielem. Nie pokazywać nic po sobie. Nocami, gdy już wszyscy spali spokojnie, płakałem w poduszkę. I tak wiele nocy. Noc w noc – wspomina Jeger. - Bardzo to przeżyłam. Kiedy musiałam wyjść z domu, widziałam, jak ludzie, których mijam na ulicy, patrzą na mnie. Wszyscy! Bo w gazetach były artykuły ze zdjęciem mojego męża albo moim. Ja funkcjonowałam w mediach, jako kochanka mordercy – wspomina jego żona.
Przełomem w sprawie motywów i przebiegu zabójstwa były wyjaśnienia drugiego zabójcy, Andrzeja K. Według jego wersji, to Rafał J. zaproponował mu wspólne popełnienie przestępstwa.
Druga część reportażu już jutro, w UWADZE!
Jeśli chcielibyście nas zainteresować tematem - czekamy na Wasze zgłoszenia. Wystarczy w mediach społecznościowych otagować swój wpis (z publicznymi ustawieniami) #tematdlauwagi. Monitorujemy sieć pod katem Waszych alertów.