Młode małżeństwo zginęło na przejeździe kolejowym. Mieszkańcy: Te rogatki nie zamykały się już wcześniej

Młode małżeństwo zginęło na przejeździe kolejowym. Mieszkańcy: Te rogatki nie zamykały się już wcześniej
Młode małżeństwo zginęło na przejeździe kolejowym. Mieszkańcy: Te rogatki nie zamykały się już wcześniej
31-letni Krystian i Iwona zginęli na przejeździe kolejowym. Osierocili dwuletnią córkę – Michalinkę. Czy tragedii dało się uniknąć? Dlaczego szlabany się nie opuściły się na czas, a sygnalizacja nie ostrzegała przed nadjeżdżającym pociągiem? Mieszkańcy mówią, że to nie pierwsza taka sytuacja. 

Chcesz pomóc Michalince i jej rodzinie? Powstała internetowa zbiórka pieniędzy na dziewczynkę. Więcej informacji znajdziesz TUTAJ >>>

Tragiczny wypadek na przejeździe kolejowym w Ziębicach

Niedziela, 21 grudnia. Na przyjeździe kolejowym w Ziębicach na Dolnym Śląsku dochodzi do tragedii. Rozpędzony pociąg uderza w samochód osobowy. Pasażerowie auta giną na miejscu.

- Pociąg pędził z prędkością około 120 km/h. Nie było nawet szans na reakcję. To jest ułamek sekundy. Siła uderzenia była tak duża, że pociąg zatrzymał się dopiero pół kilometra dalej – mówi brat pani Iwony, która zginęła w wypadku.

Przez przejazd przejeżdżali 31-letni Krystian i Iwona, rodzice 2-letniej niesłyszącej Michalinki. Para jechała na przedświąteczne zakupy.

- To była ostatnia niedziela przed świętami, ostatnie zakupy. Babcia Michalinki powiedziała: Zostawcie ją w domu, to szybciej wszystko pozałatwiacie. Mieli wrócić koło godziny 15, no i niestety… - opowiada Sebastian Sikorski, brat pani Iwony.

Pan Sebastian o wypadku dowiedział się z lokalnych mediów. Nie wiedział jeszcze, że ofiary to jego bliscy.

Byłem w pracy i wchodząc na Facebooka, Okoliczna Gazeta, krótki artykuł, że dwie osoby zginęły na przejeździe w Ziębicach. No i do kolegów mówię:

- Powiedziałem do kolegów z pracy: „Patrzcie, jaka jest tragedia. Dwie osoby przed świętami zginęły”. Minęło dosłownie pół godziny i zadzwonił do mnie tata. Po jego drżącym głosie, wiedziałem o co chodzi – mówi pan Sebastian.

- Myślałem, że to nieprawda, że zaraz się obudzę i moja siostra i Krystian będą żyli. Nie wierzyłem w to. Oni układali sobie przyszłość, cieszyli się nowym domem, który został postawiony dosłownie kilka tygodni temu. Trzeba go było tylko wykończyć – dodaje mężczyzna.

- Życie nie jest sprawiedliwe, jest okrutne – mówi brat pani Iwony.

Najważniejsze było dla nich zdrowie małej Michasi

Michalina od urodzenia cierpi na problemy ze słuchem. Dziewczynka wymaga specjalnej opieki.

- Mieli siebie, mieli dziecko, byli szczęśliwi, uśmiechnięci, ale cały czas dążyli do przodu, cały czas mieli nowe plany – mówi Iga Gancarz, siostrzenica Krystiana.

- Najważniejsze było dla nich zdrowie dziecka, rehabilitacja, wstawienie implantu, który kosztował mnóstwo pieniędzy, bo ponad 150 tys. zł. Zapewnili jej też specjalny turnus dla dzieci z niedosłuchem, który też kosztował ich dużo pieniędzy

- Oni dwa razy w tygodniu jeździli na zajęcia, żeby Michasia mogła normalnie funkcjonować i żeby jej choroba jej nie ograniczała – mówi pani Iga.

- Michasia ma dopiero dwa lata, także ciężko powiedzieć, czy rozumie, co się stało. Kilka dni temu wyglądała przez okna i czekała aż rodzice wrócą – dodaje siostrzenica Krystiana.

Dlaczego rogatki w Ziębicach nie zadziałały?

Prokuratura w Ząbkowicach Śląskich prowadzi śledztwo, które ma wyjaśnić przyczyny katastrofy.

- To był strzeżony przejazd kolejowy z automatycznym systemem zamykania zapór i ostrzegania. Z wstępnych ustaleń wynika, że zapory nie były opuszczone, w momencie na kiedy pociąg nadjeżdżał. Prawdopodobnie oświetlenie też nie działało – mówi prok. Mariusz Pindera z Prokuratury Okręgowej w Świdnicy.

- Zostało wszczęte śledztwo. Zabezpieczono cały system, który sterował przejazdem kolejowym. Będzie ustalane, czy to skutek zaniechania lub błędu człowieka, czy to błąd samego urządzenia – dodaje prok. Pindera. 

Świadek: Zapory były podniesione

Nasz reporter rozmawiał ze świadkiem tragicznego wypadku, w którym zginęło młode małżeństwo.

- Jechałem bezpośrednio za nimi, może 25 metrów od nich. Usłyszałem huk i pociąg pociągnął za sobą samochód – mówi świadek. I dodaje: - Jak wjeżdżali na przejazd zapory były podniesione i nie świeciło się światło. Pamiętam, że czerwone światła zapaliły się dopiero, jak przejechały trzy-cztery wagony, a po chwili zgasły.

Czy zdaniem świadka ofiary miały szansę zauważyć nadjeżdżający pociąg?

- Nie wiem, czy jest możliwe zauważyć pociąg, który jedzie z taką dużą prędkością – uważa mężczyzna.

- To była tragedia. Coś nie zadziałało, skoro te rogatki się mnie zamknęły. Coś jest nie tak z tym systemem – dodaje świadek. I mówi: - To nie była pierwsza taka sytuacja. Wiem, że nie raz stał tak znak „Uwaga, rogatka uszkodzona”.

Mieszkańcy mówią, że rogatki już wcześniej nie działy na czas

Wszystko wskazuje na to, że systemy bezpieczeństwa - zarówno rogatki, jak i sygnalizacja - nie działały prawidłowo. Według rodziny Krystiana i Iwony, to właśnie awaria tego systemu była bezpośrednią przyczyną śmierci ich najbliższych.

- Wiele osób informowało mnie już, że wcześniej zgłaszano, że te rogatki nie działają na czas. Mówili, że pociąg przejechał i dopiero się opuszczały szlabany – mówi pan Sebastian, brat Iwony.

- Pojechałem w miejsce wypadku, bo chciałem zapalić znicz. Kiedy tam byłem zaczepił mnie jakiś człowiek, były strażak, który powiedział mi, że tego samego dnia rano rogatki też nie zadziałały. Samochód przejechał, a zaraz za nim przejechał pociąg – dodaje Andrzej Sikorski, drugi brat pani Iwony.

- Znajomy wysłał mi film z tego przejazdu. Widać na nim, że pociąg stoi na torach, ale szlabany nie są opuszczone, czerwone światło się nie pali. Dopiero potem rogatki się opuszczają i zaczyna pulsować czerwone światło. To jest film sprzed kilku lat – podkreśla pan Sebastian, brat Iwony.

Mieszkańcy, których domy sąsiadują z przejazdem kolejowym, opowiadali naszemu reporterowi, że problemy z systemem bezpieczeństwa w tym miejscu zdarzały się na długo przed tym tragicznym wypadkiem.

- Bardzo często było tak, że pociąg jechał, a one się nie włączały. Albo były sytuacje, że się włączały, ludzie stali i czekali, a żaden pociąg nie jechał – mówi nam jeden z mieszkańców.

- Kilka razy one nie działały. Trzy tygodnie temu coś tu robili. Cały czas coś robią, ale one się nie zamykają – dodaje inna mieszkanka.

Czy PKP miało sygnały o problemach na rogatkach?

Jak mówi nasz reporter Bartosz Józefiak nikt z PKP nie chciał porozmawiać z redakcją TVN Uwaga!, żeby wytłumaczyć przyczyn tej tragedii. Właśnie dlatego nasz reporter pojechał do zakładu PKP PLK w Opolu, który odpowiada za linie kolejowe w Ziębicach.

Zastępca dyrektora PKP PLK w Opolu nie zgodził się na rozmowę przed kamerą. Poinformował naszego dziennikarza, że do kolejarzy nie trafiły żadne zgłoszenia dotyczące wadliwego przejazdu.

Jak usłyszeliśmy, trwa badanie przyczyn wypadku, którą bada specjalnie do tego powołana komisja. Efekty pracy komisji poznamy prawdopodobnie za kilka miesięcy.

Urządzenia, takie jak na tym przejeździe, zainstalowane są także na innych przejazdach, więc istotne jest, czy taka tragedia mogłaby się powtórzyć w innym miejscu. To również zbada komisja.

Jak mówi Bartosz Józefiak, dyrekcja PKP PLK w Opolu wyraziła żal i ubolewanie z powodu tragedii. Mimo to do tej pory nikt z PKP PLK nie rozmawiał jednak z rodzinami ofiar.

„Najważniejsza jest teraz Michalinka”

Dwuletnią Michaliną od czasu wypadku opiekują się dziadkowie. Mają wsparcie całej rodziny Krystiana i Iwony.

- Dziadkowie będą się starali o opiekę, a my będziemy w tym pomagali – mówi pan Sebastian.

- Wiem, że moja siostra i Krystian patrzą na nas z góry, więc musimy być silni. Musimy pomóc w wychowaniu ich dziecka – dodaje mężczyzna. 

- Na razie trzyma nas zadaniowość i to, że trzeba wspomóc rodziców i dziadków. Myśl o tej tragedii cały czas jednak wraca – mówi pani Iga, siostrzenica Krystiana.

- Najważniejsze jest teraz dla nas zdrowie i dobro małej Michalinki. Reszta przyjdzie w swoim czasie, małymi korkami – dodaje pan Sebastian.

Chcesz pomóc Michalince i jej rodzinie? Powstała internetowa zbiórka pieniędzy na dziewczynkę. Więcej informacji znajdziesz TUTAJ >>>

podziel się:

Pozostałe wiadomości