Kobiety, którym zależy: mecenas Monika Horna-Cieślak

Kobiety, którym zależy
„Czasami myślę, że to już taki moment, że koniec piekła, głębiej nie ma, a potem przychodzi kolejna sprawa i okazuje się, że jest jeszcze bardzo głęboko”. To słowa mecenas Moniki Horny-Cieślak, która za cel życiowy obrała sobie walkę o prawa krzywdzonych dzieci.

Mecenas Monika Horna-Cieślak prawami dzieci zajmuje się od 19. roku życia. Bardzo chętnie też edukuje dzieci o tym, jak działa i wygląda wymiar sprawiedliwości. Do szerszej świadomości publicznej przebiła się przy okazji prac nad tak zwaną „ustawą Kamilka”, czyli zmianami w przepisach, które trafiły do Sejmu po tragicznej śmierci 8-letniego Kamila z Częstochowy, zakatowanego przez swojego ojczyma.

- Mam kontakt z tematyką krzywdzenia dzieci od bardzo wielu lat, ale [w przypadku sprawy Kamilka – red.] poziom złości i bezsilności, że dzieci mogą być tak krzywdzone był tak wysoki, że miałam ochotę krzyczeć – dość przemocy wobec dzieci. Myślę, że takie słowa padały u bardzo wielu ludzi w Polsce, na szczęście też polityków. I był to moment, kiedy to powinno zmienić się w polskiej rzeczywistości – mówi Horna-Cieślak.

„Jak słyszę, że dziecku dzieje się krzywda, wyzwala się we mnie złość”

Zawodowo Monika Horna-Cieślak jest adwokatką zajmującą się reprezentowaniem dzieci w sprawach karnych, przede wszystkim dzieci, które zostały skrzywdzone fizycznie i psychicznie lub wykorzystane seksualnie. Kancelarię dzieli z radczynią prawną Aleksandrą Ejsmont, którą poznała, angażując się jako wolontariuszka w działalność organizacji pomagających dzieciom.

- Jako młoda osoba zgłosiła się na staż do pewnej organizacji pozarządowej, w której byłam prawnikiem. Pech chciał, że zgłosiła się na staż prawny i trafiła do mnie – śmieje się Aleksandra Ejsmont.

- Aleksandra była osobą, która przeprowadzała mnie przez świat, w którym dzieci są krzywdzone. To było dla mnie trudne doświadczenie, bo pochodzę z bardzo szczęśliwej rodziny i nie miałam pojęcia jak bardzo osoby dorosłe mogą krzywdzić dzieci – tłumaczy Horna-Cieślak.

- Jak przyjmuję kolejną sprawę i słyszę, że dziecku działa się krzywda, to odzywa się we mnie niesamowita złość. Niesamowita złość na to, że tak wygląda świat. I ja po prostu nie chcę, żeby ten świat tak wyglądał – dodaje prawniczka.

 „Ludzie nie mogą wiele lat funkcjonować w procedurach prawnych”

Mecenas Monika Horna-Cieślak spotkała się jakiś czas temu z Patrykiem, bohaterem kilku naszych reportaży.

Zobacz reportaż >>>

Patryk i inni chłopcy opowiedzieli naszym reporterom, że jako dzieci zostali wykorzystani przez prezesa fundacji organizującej kolonie dla dzieci. Mężczyzna dwukrotnie już został skazany, ale wyroki uchylano z powodów proceduralnych. Sprawa, która zaczęła się 13 lat temu do dziś nie może się zakończyć.

- Szczerze mówiąc, od razu się zdenerwowałam, bo tak nie może wyglądać wymiar sprawiedliwości. Ludzie nie mogą tyle funkcjonować w procedurach prawnych – przekonuje Monika Horna-Cieślak.

- Co jakiś czas wracam do psychologa, bo ciężko sobie poradzić z tym wszystkim przez tyle lat. Ale jestem dobrej myśli, myślę, że z pomocą pani mecenas wszystko się teraz przyspieszy – liczy Patryk.

- To jest taka sprawa, która w moim przekonaniu powinna znaleźć finał w Europejskim Trybunale Praw Człowieka. Po to, żeby pokazać, że nie może być prawa na to, że to tak długo się toczy. To jest torturowanie osób, które są pokrzywdzone, to wtórna wiktymizacja – uważa Horna-Cieślak.

Prawniczka pomaga niepełnosprawnym dzieciom

Monika Horna-Cieślak działa na rzecz wszystkich dzieci. Przy pracy nad ustawą wsłuchała się także w opinie i potrzeby dzieci i młodzieży z niepełnosprawnościami. Zabrała ich przy tym do Sejmu i Ministerstwa Sprawiedliwości.

- Rzadko kiedy w swoim życiu spotyka się osobę, która z taką ufnością i odwagą mówi, że we wszystkim pomoże. Była jak błyskawica – chwali Sylwia Kowalska.

Mecenas Horna-Cieślak jest absolwentką Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Tam poznała przyszłego męża, ale także dała się poznać jako zaangażowana studentka, między innymi współtworząc studencką poradnię prawną.

- To byli wspaniali studenci. Wychodząc spod moich skrzydeł, Monika wykonała wiele fajnych przedsięwzięć na naszym wydziale – mówi prof. Marcin Wielec z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego.

Monika Horna-Cieślak nie tylko walczy o dzieci, ale też stara się przy każdej okazji edukować wszystkich o ich prawach. Działa w Komisji Praw Człowieka przy Naczelnej Radzie Adwokackiej, była także pomysłodawczynią powstania Sekcji Praw Dziecka przy Okręgowej Radzie Adwokackiej w Warszawie, w ramach których prowadzi rozliczne szkolenia, nie tylko dla adwokatów.

- To pokazuje prawdziwą naturę adwokata, który nie tylko koncentruje się na własnej praktyce, ale widzi szerzej problemy, z którymi codziennie mierzy się w praktyce adwokackiej. Patrzy systemowo na konieczność rozwiązywania tego, co jest ważne dla nas wszystkich. I to, co mnie bardzo cieszy, jest na tym polu bardzo skuteczna – mówi Przemysław Rosati, prezes Naczelnej Rady Adwokackiej.

Co wprowadza ustawa Kamilka?

Zmiany wprowadzane „ustawą Kamilka” to, między innymi:

- Analiza przypadków krzywdzenia dzieci ze skutkiem śmiertelnym czy ciężkim uszkodzeniem ciała.

- Instytucja reprezentanta dziecka w postępowaniach karnych.

- Wysłuchanie dziecka w sprawach rodzinnych.

- Opracowanie narodowej strategii przeciwko przemocy i przemocy seksualnej wobec dzieci.

Nasze reportaże można oglądać także w serwisie vod.pl oraz na player.pl

Autor: Uwaga! TVN

podziel się:

Pozostałe wiadomości

Zjada je codziennie 5 mln Polaków. Co naprawdę jest w kebabach?

Zjada je codziennie 5 mln Polaków. Co naprawdę jest w kebabach?

Zostawiał dzieci, wychodził z autokaru i urywał lalce głowę. „Coś strasznego, jak z horroru”

Zostawiał dzieci, wychodził z autokaru i urywał lalce głowę. „Coś strasznego, jak z horroru”

Nadchodzą podwyżki cen energii. Na czym możemy zaoszczędzić?

Nadchodzą podwyżki cen energii. Na czym możemy zaoszczędzić?

Rozbito nielegalną hodowlę psów w Gdańsku. Psy były nawet w szufladach i w piekarniku

Rozbito nielegalną hodowlę psów w Gdańsku. Psy były nawet w szufladach i w piekarniku

Miliony na zabiegi, które nigdy się nie odbyły? "Nawet 12 tys. zł na dziecko"

Miliony na zabiegi, które nigdy się nie odbyły? "Nawet 12 tys. zł na dziecko"

Chciał pomóc koledze w zdobyciu prawa jazdy. Teraz obu grozi więzienie

Chciał pomóc koledze w zdobyciu prawa jazdy. Teraz obu grozi więzienie

Zdolny chemik i śmiercionośny biznes. „Chciał poczuć smak grzechu”

Zdolny chemik i śmiercionośny biznes. „Chciał poczuć smak grzechu”