Chce wyrwać córkę z nałogu, instytucje jej nie pomagają. „Córka zagraża sobie i nam” [CZĘŚĆ 1]

TVN UWAGA! 5359016
TVN UWAGA! 352502
Pani Agnieszka od kilku lat prowadzi heroiczną walkę, by wyrwać córkę z narkotykowego nałogu. Zdesperowana matka jest w tej walce osamotniona, bo, jak twierdzi, żadna instytucja nie chce jej pomóc.

Kilka lat uzależnienia

Córka pani Agnieszki ma 22-lata i jest silnie uzależniona od amfetaminy i mefedronu. Według rodziny, Magdalena od kilku lat bierze narkotyki niemal codziennie.

- Problemy z córką zaczęły się w wieku 12 lat. Ćpała, wagarowała, nie wracała na noc do domu. Była wulgarna. Próbowałam z nią rozmawiać, ale jednym uchem to wpuszczała, a drugim wypuszczała – opowiada pani Agnieszka.

- Jest agresywna w stosunku do matki, zachowuje się irracjonalnie. Nie raz mówiła, że pójdzie spalić księdza, albo mówiła do mnie, że mnie utopi. Tylko dlatego, że zwróciłam jej uwagę, żeby zachowywała się odpowiednio – przywołuje pani Natalia, siostra uzależnionej dziewczyny.

Mimo ciągłej agresji ze strony 22-latki, jej bliscy nie poddają się. Kilka lat temu matka ubezwłasnowolniła córkę, która była już w takim stanie, że nie potrafiła samodzielnie zaspokoić swoich potrzeb życiowych.

- Chciałam, żeby była piękną dziewczyną, żeby założyła rodzinę, a doszło do tego, że trzeba było ją ubezwłasnowolnić – ubolewa pani Agnieszka.

Jeszcze do niedawna Magdalena mieszkała sama, nieopodal matki, na tym samym osiedlu socjalnym. Jednak kobieta sprowadziła córkę do siebie, bo bała się, że ta coś sobie zrobi.

- Doprowadziła mieszkanie do strasznego stanu, m.in. podpaliła łóżko – opowiada pani Agnieszka. I dodaje: - Przeżywam to bardzo. Przykre to jest. Chcę pomóc córce, żeby wyszła z tego ćpania. Zagraża sobie i nam.

Decyzja bez uzasadnienia

Zdesperowana rodzina od lat szuka skutecznej pomocy dla Magdaleny.

- Od 18. roku życia próbujemy jej pomóc. Dzwoniliśmy do MOPS-u, sądu, do zamkniętych ośrodków też. Wszędzie wymagają wyroku sądu. A sąd nasze wnioski odrzuca – zaznacza siostra 22-latki.

Okazuje się, żeubezwłasnowolnienie i wielokrotne pobyty w szpitalu psychiatrycznym nie wystarczają. Konieczne jest wielomiesięczne, przymusowe, zamknięte leczenie odwykowe. Silnie uzależniona dziewczyna nie chce się na nie zgodzić. Potrzebna jest zgoda sądu rodzinnego. Matka składa kolejne wnioski o umieszczenie córki na leczeniu odwykowym.

- Obowiązujące przepisy przewidują możliwość zalecenia leczenia w ośrodku zamkniętym. W tym przypadku nie zostało przygotowane uzasadnienie, więc nie znam motywów sądu, który odmówił wnioskowi złożonemu przez matkę – komentuje Tomasz Skowron z Sądu Okręgowego w Jeleniej Górze.

- Ona ma mózg zepsuty tak, że nie wie, co mówi. Potrzebuje terapii, ośrodka zamkniętego. Bez tego nie da rady – podkreśla siostra uzależnionej dziewczyny.

Zaginięcie

W czasie gdy realizowaliśmy nasz reportaż, 22-letnia Magdalena zaginęła po raz kolejny.

- Córki nie ma od soboty. Wyszła naćpana o 16 i od tego czasu jej nie ma – mówi matka 22-latki.

Zaniepokojona kobieta zgłosiła zaginięcie na policję i sama po raz kolejny ruszyła na poszukiwania. Kiedy siostry ostatni raz widziały Magdalenę, dziewczyna mówiła do siebie, miała halucynacje.

- Z córką jest coraz gorzej. Już dziesięć razy zabierało ją pogotowie. Jest tak agresywna, że muszą ją przypinać pasami – opowiada pani Agnieszka.

Późnym wieczorem, otrzymaliśmy sygnał, że dziewczyna pojawiła się w rejonie dworca kolejowego. Nasi dziennikarze ruszyli na ratunek dziewczynie. Odnaleźli ją w willi za miastem, w silnej psychozie, bez świadomości. Kto ją tam wywiózł? Czy udało się ją uratować? Już jutro druga część reportażu.

podziel się:

Pozostałe wiadomości