c9aa86ebfaf533e333497e4993f8ff9a,0,1.jpg

- Przyszła na komisariat 82-letnia kobieta, która nad ranem miała słyszeć z piętra jakieś niepokojące odgłosy, stuki, a teraz jest cisza, nikogo nie ma, drzwi zamknięte. Pojechał tam radiowóz. Wybito szybę i weszli policjanci do środka. Widok był porażający. Wszędzie pełno krwi, w łóżku 14-letnia dziewczynka. Opodal łóżka leżąca na podłodze jej 36-letnia matka. Znaleziono nogę od stołu, która prawdopodobnie była narzędziem zbrodni. Była w tym mieszkaniu jeszcze 62-letnia kobieta, którą zastano leżącą w łóżku razem z 14-latką - opowiada podinsp. Marek Korzonek, Komenda Powiatowa Policji w Krakowie.

Zatrzymana Bożena T. to matka i babcia zamordowanych. W wyniku silnego wstrząsu psychicznego do szpitala trafiała prababcia, która zgłosiła morderstwo policji.

W domu przy Kolejowej mieszkały wyłącznie kobiety. Najmłodsza z nich - 14 letnia Małgorzata chodziła do pierwszej klasy gimnazjum w Słomnikach.

- Była niezmiernie zdolną uczennicą, w szkole podstawowej uzyskiwała bardzo dobre wyniki w nauce. W gimnazjum szkoła zeszła na drugi plan jej zainteresowań. Ale wierzyliśmy, że w drugim semestrze będzie w stanie poprawić te oceny - opowiada Andrzej Boczkowski, wychowawca Małgorzaty.

Matka Małgorzaty wiele lat przepracowała w Niemczech. Do Polski wróciła dopiero, gdy zaszła w ciążę. Kiedy córka poszła do szkoły podstawowej, Beata T. ponownie wyjechała za granicę, pozostawiając Małgosię pod opieką babci i prababci.

- Widoczną opiekę nad dziewczynką sprawowała babka. Przyprowadzała ją do szkoły, odbierała, przychodziła na wywiadówki – dodaje Andrzej Boczkowski, wychowawca Małgorzaty.

Jak się okazuje, Bożena T. cierpiała na silną depresję. Mieszkańcy Słomnik wiedzieli, że leczyła się psychiatrycznie a jej problemy już wcześniej doprowadziły ją do próby samobójczej. Największą troską babci, były problemy wychowawcze z wnuczką i to, że wzorowa wcześniej uczennica mocno opuściła się w nauce.

- U Gosi w domu czasami czułyśmy się niezręcznie, bo nie wolno było jej przyprowadzać koleżanek. Wtedy babcia na nią krzyczała i wypraszała te osoby - opowiada koleżanka Małgorzaty.

- Pytaliśmy się jej czy jest w domu bezpieczna. Odpowiadała, że nie czuje żadnego zagrożenia - mówi Barbara Waszuk, z-ca dyrektora Zespołu Szkół Ogólnokształcących w Słomnikach.

Konflikty w domu przy Kolejowej nasilały się, gdy z Niemiec wracała matka Małgorzaty. Kłótnie często kończyły się rękoczynami.  Bożena T. zeznała jednak, że nie zabiła pod wpływem impulsu. Swoje ofiary zaatakowała, gdy spały.

- Między nią a córką dochodziło do konfliktów wynikających z różnego sposobu wychowywania 14-latki. Uważała, że córka ogranicza dziewczynce m.in. możliwość korzystania z Internetu, bała się, że może zostać oddana do domu dziecka. Tłumaczyła, że zabiła dziewczynkę, bo się tego obawiała - mówi prokurator Janusz Hnatko, Prokuratura Okręgowa w Krakowie.

Historia ze Słomnik pod Krakowem nie ma jeszcze sądowego finału. Po zabiciu córki i wnuczki kobieta próbowała popełnić samobójstwo zażywając znaczne ilości leków. W tej chwili przebywa w areszcie, w warunkach szpitalnej obserwacji, dlatego prokuraturze nie udało się dotychczas przeprowadzić wizji lokalnej na miejscu zbrodni.

Dodaj komentarz