Paweł i Paula poznali się 10 lat temu. On miał wtedy 40 lat i był w trakcie rozwodu z pierwszą żoną. Ona skończyła 20 lat. Od samego początku Paula była zauroczona Pawłem. Po  roku urodziło się ich pierwsze dziecko. W jednym dniu odbył się ślub oraz chrzciny.

- Opowiadała o nim w sposób, jakby to był jakiś fantastyczny, cudowny, piękny mężczyzna. Była bardzo nim zachwycona. Gdzieś ją urzekł tym, co jej oferował, czyli znajomościami ze znanymi postaciami ze świata sportu, kolacjami, wyjazdami, zgrupowaniami, bukietami kwiatów - wspomina Sylwia Ciszewska, przyjaciółka Pauli.

Paweł W. przez kilka lat był rzecznikiem prasowym Legii Warszawa. Pojawiał się w mediach, otaczał piłkarzami z pierwszych stron gazet. To imponowało młodej kobiecie, wychowała się w skromnie żyjącej, wielodzietnej rodzinie.

Hazardzista i alkoholik?

Dziennikarze sportowi i piłkarze wspominają Pawła W. jako pozytywnego, choć skrytego człowieka.

- Lubił lansować się przy piłkarzach, ale nie słyszałem, by ktokolwiek narzekał. Nie słyszałem żadnych skarg czy krytycznych uwag - mówi Adam Godlewski, dziennikarz sportowy.

- Osoba wzbudzająca szacunek, zabawna. Niewiele mówił o życiu rodzinnym, natomiast bardzo był dumny z córki. Chwalił się, pokazywał zdjęcia - dodaje Bartosz Karwan, były piłkarz Legii Warszawa.

Z pracy w Legii został zwolniony dyscyplinarnie. Miał też problemy z prawem. Pożyczył sporo pieniędzy, najprawdopodobniej na zakłady bukmacherskie. Nie spłacał pożyczek w terminie.

Z Warszawy przed kłopotami z wierzycielami uciekł na Podhale. Ostatecznie zamieszkał z Paulą w Niepołomicach. To tam urodziła się druga córeczka. Żona, chcąc pomóc mężowi, sama zaczęła pożyczać pieniądze. Rodzinie i znajomym mówiła, że to chwilowe kłopoty i wszystko się ułoży.

- On był hazardzistą i alkoholikiem. I od narkotyków nie stronił. Paula ciągle liczyła, że on się zmieni - opowiada Sylwia Ciszewska, przyjaciółka Pauli.

„Miała dość awantur”

W końcu kobieta zdecydowała się na rozwód i przygotowała dokumenty sądowe. Rodzinie oświadczyła, że to koniec jej małżeństwa.

- Powiedziała nam, że już ma dość, bo były jakieś awantury. Ale nigdy nie mówiła, że ją uderzył czy chciał ją uderzyć. Wiedziała, że jestem impulsywny i pewnie bym do niego pojechał - mówi Piotr Helegda, brat Pauli.

Paweł rozwodzić się nie chciał.

- Był temu przeciwny i się kłócili. Powiedział, że "nie pozwoli, żeby ktokolwiek wychowywał jego dzieci" - opowiada Elżbieta Helegda, matka Pauli.

Paula, krótko przed śmiercią zwierzyła się swojej przyjaciółce, że w jej życiu pojawił się mężczyzna. Był dużo młodszy od męża. Paula pisała przyjaciółce, że jest z nim szczęśliwa.

- Mówiła, że kogoś poznała. Ucieszyłam się ale też przeraziłam. Pomyślałam, co on zrobi jak się o tym dowie - wspomina Sylwia Ciszewska, przyjaciółka Pauli.

Kilkanaście ciosów nożem

50-letni Paweł W. zadał żonie kilkanaście ciosów nożem. Do tragedii doszło na jednym z osiedli w Niepołomicach pod Krakowem. Mężczyzna sam zadzwonił na policję. Na miejscu zbrodni miał powiedzieć funkcjonariuszom, że zabił, bo żona twierdziła, że ich siedmiomiesięczna córka nie jest jego dzieckiem. To wersja nieoficjalna. Prokuratura postawiła mężczyźnie zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem oraz zarzut znęcania się psychicznego i fizycznego. Jednak szczegółów śledztwa nie zdradza.

- Z uwagi na etap postępowania, nie mogę nic potwierdzić - tłumaczy Janusz Hnatko, Prokuratura Okręgowa w Krakowie.

Paweł W. decyzją sądu trafił do aresztu tymczasowego na trzy miesiące. Grozi mu dożywocie.​