Kasia (imię bohaterki zostało zmienione) mieszka teraz w Młodzieżowym Ośrodku Wychowawczym dla Dziewcząt w Goniądzu. - Strasznie tęsknię za córeczką. Anastazja ma niebieskie oczka i ciemne włosy. Tak jak jej tata. Nie da się opisać słowami, jaka jest słodka. Strasznie za nią tęsknię, płaczę nocami - mówi Kasia.

Według prawa nastolatki umieszczone przez sąd w zakładach poprawczych lub młodzieżowych ośrodkach wychowawczych mogą przebywać tam wyłącznie same. Przepisy nie przewidują sytuacji, w której nieletnia wychowanka zachodzi w ciążę i rodzi dziecko. Jeśli tak się stanie, noworodek jest odbierany matce i do czasu jej wyjścia na wolność przekazany rodzinie zastępczej. To kolejny cios, jaki młode dziewczyny dostają od życia.

Dzieci nie w poprawczaku

18-letniej dziś Karoliny nikt nie nauczył odpowiedzialności. Dzieciństwo miała bardzo smutne. - Rodzice byli alkoholikami. W domu były tylko awantury. Jako ośmiolatka trafiłam do domu dziecka - opowiada. Ponieważ wagarowała i kradła, była też w ośrodku wychowawczym. Mając 17 lat zaszła w ciążę. - Wtedy musiałam odejść z domu dziecka, bo tam nie było warunków, żebyśmy byli razem. Dlatego załatwili mi dom samotnej matki - wspomina Karolina.

Karolina nie mogła się odnaleźć w domu samotnej matki. W końcu uciekła. Razem z dzieckiem zamieszkała u jednej z dawnych koleżanek i skończyło się fatalnie. - Przyszła pani z opieki społecznej, a na stole stała otwarta wódka. Stwierdziła, że piliśmy, że to nie jest miejsce dla dziecka, wpisała w dokumenty "libacje alkoholowe" i zabrała mi syna - wspomina dziewczyna.

Bardzo często tak to się właśnie kończy. Dyrektor MOW w Goniądzu przekonuje, że to bardzo zły scenariusz. - W ośrodkach interwencji kryzysowej czy domach samotnej matki, nastolatki spotykają się z osobami, które wiele w życiu przeszły i uczą się tylko negatywnych emocji - mówi Sławomir Moczydłowski.

Bez wzorców

Agnieszka Sikora podkreśla, że słysząc historie takie jak ta, trzeba pamiętać, że ich bohaterki to bardzo młode dziewczyny, które wywodzą się z rodzin dysfunkcjonalnych i nie miały dobrych wzorców. - Dlatego trzeba je wesprzeć w tym macierzyństwie: dać im odpowiednie narzędzia, umiejętności! Tak, żeby mogły rolę matek spełniać prawidłowo - przekonuje prezeska Fundacji po DRUGIE.

- Jako społeczeństwo jesteśmy im to winni. W wielu wypadkach dziewczyny nie trafiają do poprawczaków, dlatego, że były złe, tylko dlatego że urodziły się w trudnej sytuacji: na złej ulicy, w złych warunkach i to los je wepchnął do takich instytucji - dodaje Moczydłowski.

Mieszkanie treningowe

Fundacja po DRUGIE pomogła zdruzgotanej odebraniem syna Karolinie. Kiedy Kacper trafił do domu dziecka, dziewczynę przyjęto do tzw. mieszkania treningowego, w którym wolontariusze uczą nastolatki jak wejść w dorosłość. Mieszkanie współfinansowane jest przez warszawski ratusz.

Opiekun - pan Wojtek - bywa tu codziennie, również późnym wieczorem. - Bo po 22 nikogo prócz dziewcząt nie powinno tutaj być - wyjaśnia.

Dom dla nieletniej matki i dziecka

Fundacja po DRUGIE ma też pomysł jak pomóc innym nastoletnim matkom z ośrodków wychowawczych. - Stworzymy dom dla nieletniej matki i dziecka - zapowiada Sikora.

Dyrektor MOW w Goniądzu obserwował, jak tego typu placówki funkcjonują za granicą. - Np. na Słowacji taka wielospecjalistyczna placówka to oddzielny budynek, w którym mieszka bodajże 14 młodych mam. Dziewczyny mają zorganizowaną szkołę przy placówce i kiedy idą się uczyć, do ich dzieci przychodzą opiekunki. Dzięki temu dziewczyny mogą kontynuować naukę i mają wsparcie pedagogiczne, jeśli wymaga tego dalszy proces resocjalizacji. One są dla też dla siebie nawzajem bardzo istotnym wsparciem: uczą się zaradności, samodzielności. A to bardzo ważne, żeby w przyszłości mogły dobrze funkcjonować w społeczeństwie - mówi Moczydłowski.

Potrzebna zmiana przepisów

Oprócz stworzenia tego typu specjalistycznych placówek, potrzebne są też szybkie zmiany przepisów tak, by umożliwiały pobyt w placówkach nastolatek razem z dziećmi. Problemem zajmują się aż trzy ministerstwa: zdrowia, edukacji i sprawiedliwości. W tym ostatnim za nowelizację odpowiada Luiza Sałapa, która wcześniej przez kilkanaście lat pracowała w służbie więziennej i obserwowała problemy matek oddzielonych kratami od swoich dzieci.

- Mam nadzieję, że w tym roku proces legislacyjny się zakończy i w przyszłym roku dziewczęta będą już mogły przebywać ze swoimi dziećmi w domu poprawczym, o ile będzie taka konieczność - mówi Sałapa.

Karolina w końcu odzyska swojego synka. - Nie wybiegam myślami daleko w przyszłość, ale powiedziałam sobie jedno: "Na pewno moje dziecko nie wróci już nigdy do domu dziecka" – mówi dziewczyna.

Dodaj komentarz