Iga była pierwszą Polką, której przeszczepiono płuca. Mimo dwóch operacji, żyła tylko 23 lata. – Nie ma nic gorszego, niż patrzeć na powolną śmierć własnego dziecka – mówi Dorota Hedwig, która ma również trzech zdrowych synów i córkę Julię. Dwunastolatka również cierpi na mukowiscydozę, nieuleczalną chorobę, powodującą, że śluz zalegający w płucach stopniowo zmniejsza ich pojemność doprowadzając do śmierci chorego. Dziś Julia czuje się znacznie lepiej niż Iga w jej wieku. O swojej chorobie nie chce jednak rozmawiać. - Kiedy zaszłam w ciążę z Julką zdawałam sobie sprawę, że może być chora. Ktoś może powiedzieć, że to nieroztropne, nieodpowiedzialne. Ale dla nas Julka jest największym skarbem, nie wyobrażamy sobie bez niej życia – mówi pani Dorota.

Jej synowie uprawiają kajakarstwo. Jeden jest nawet w reprezentacji Polski i zdobył złoty medal na mistrzostwach Europy juniorów. – Na początku w ogóle tego nie lubiłem, teraz innego życia sobie nie wyobrażam – mówi Grzegorz Hedwig, który kajakarstwo ma we krwi. Jego mama była świetną zawodniczką. W latach osiemdziesiątych kilka razy zdobyła mistrzostwo Polski w kajakarstwie górskim, była też mistrzynią świata juniorów. – To była wielce utalentowana zawodniczka! Karierę skończyła jednak przedwcześnie. Już wtedy miała rodzinę i to było w jej życiu najważniejsze - mówi trener Kazimierz Kuropeska z Startu Nowy Sącz.

Życie, również prywatne, pani Doroty zdeterminowała walka z mukowiscydozą i starania, by – nie tylko jej dzieci – miały godne warunki leczenia oraz szansę na przeszczep płuc. W Polsce wykonano go po raz pierwszy w 2011 roku w Śląskim Centrum Chorób Serca. - Kiedy my w Zabrzu myślimy o przeszczepach u chorych z mukowiscydozą, zawsze myślimy o pani. Ona jest jak anioł stróż! – nie kryje podziwu minister zdrowia, kardiochirurg, prof. Marian Zembala. – Chylę czoło! – dodaje z powagą.

14 lat temu Dorota Hedwig założyła Polskie Towarzystwo Walki z Mukowsicydozą, które zbiera pieniądze na poprawę warunków leczenia chorych. W ten sposób udało się wyposażyć modelową klinikę w Rabce. - Zależy mi na tym, żeby w całej Polsce dzieciaki miały takie warunki, jakie są tutaj – mówi pani Dorota, oprowadzając nas po jednoosobowych, jasnych salach.

Wciąż jest dużo do zrobienia. Niestety, w innych polskich szpitalach warunki, w których leczą się chorzy na mukowiscydozę, wciąż odbiegają od światowych standardów

Fundacja TVN „Nie jesteś sam” zbiera pieniądze na remont sal i wyposażenie 6 izolatek w Zakładzie Mukowiscydozy Instytutu Matki i Dziecka w Warszawie.