Tydzień temu w jednej z hal europejsko-azjatyckiego centrum handlowego w Wólce Kosowskiej wybuchł ogromny pożar. Pogorzelisko nadal dymi. A mieszkańcy, pozostawieni sami sobie, mają poważne obawy o swoje zdrowie.
Cała Polska patrzyła z przerażeniem na pożar jaki wybuchł przed tygodniem. Tym co wryło się wszystkim w pamięć były kłęby czarnego dymu ciągnące się po horyzont. Paliły się tony ubrań, butów, sprzętu AGD, sztucznych kwiatów, kosmetyków i zabawek. Pomimo powagi sytuacji cieszono się, że nie trzeba ewakuować ludzi bo wiatr wiał w inną stronę niż niedalekie osiedle mieszkalne. Stoi tam ponad 200 domów. Wkrótce jednak mieszkańcy tego osiedla zaczęli skarżyć się na bóle głowy, nudności, wymioty. I co najbardziej szokujące ludzie z tym problemem zostali sami. Ochroniarzom pilnującym pozostałości hali rozdano maseczki ochronne a do mieszkańców nikt się do nie pofatygował, nikt ani nie próbował ostrzec ich przed skażeniem albo uspokoić, że niebezpieczeństwo jakie powoduje tlące się pogorzelisko jest niewielkie. Nikt nie martwił się losem mieszkańców ani ich dzieci. Eksperci nie mają cienia wątpliwości. Ich zdaniem należało wszystkich stamtąd ewakuować. A nie dość, że tego nie zrobiono to pozostawiono ludzi samym sobie. Od razu rodzą się też pytania dlaczego ludzie powołani do działania w sytuacjach kryzysowych zachowują się z taką niefrasobliwością. Dziennikarze UWAGI! już szukają odpowiedzi na powyższe pytania. Już wkrótce zapraszamy na reportaż o sytuacji mieszkańców Wólki Kosowskiej.