Bezprawie w Jarosławiu dobiegło końca. Przed tygodniem minister edukacji odwołał prof. Antoniego J., rektora Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej. Wczoraj policja wyprowadziła go z gabinetu, w którym od kilku dni siedział zabarykadowany, protestując przeciwko odwołaniu.
Były pracownik szkoły opowiedział naszym dziennikarzom o ostatnich chwilach rektora w jarosławskiej szkole. - Od czwartku profesor nie wychodził z uczelni, kilku najbliższych współpracowników tworzyło rodzaj jego straży przybocznej – mówi nasz informator. – Wczoraj około 15 ta straż poinformowała go, że jest bezpiecznie, że nie ma dziennikarzy. Ale rektor nie wiedział, że jest cały czas był obserwowany przez policję. Antoni J. został zatrzymany i przewieziony do Rzeszowa. Zanim trafił na przesłuchanie do Komendy Wojewódzkiej Policji, zbadali go lekarze. Uznali, że nic nie stoi na przeszkodzie, by następną noc spędził w policyjnym areszcie. - Postawiony mu został zarzut przyjmowania korzyści majątkowych od studentów i pracowników uczelni – mówi podinspektor Wiesław Dybaś, rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji w Rzeszowie. Przeciw profesorowi od pewnego toczą się już postępowania karne. Zarzuca mu się kierowanie gróźb karalnych pod adresem dziennikarki lokalnego tygodnika oraz nadużycie uprawnień, gdy piastował funkcję rektora, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej w kwocie 230 tys. zł. Jutro sąd w Rzeszowie zdecyduje, czy eksrektor trafi do aresztu. Jutro też do Jarosławia przyjedzie minister edukacji narodowej Mirosław Sawicki. Spotka się z konwentem uczelni, pracownikami szkoły i jej studentami. Przeczytaj także:Zabarykadowany rektor JaroszRektorze, kiedy wreszcie przestaniesz być rektorem?Haniebny rektor w opałachRektor grozi, rektora zawieszająWielka ucieczka rektoraRektor łasy na etatyRektor chowa się za studentów