„Ani pieniędzy, ani kontaktu”. Co dalej z klientami EuCO?

TVN UWAGA! 352617
Słyszeli zapewnienie o wypłacie odszkodowania i kontakt się urywał. Po reportażu, w którym informowaliśmy, że firma EuCO zalega z wypłatami należnych pieniędzy, do redakcji Uwagi! zgłosiło się znacznie więcej osób, które czują się poszkodowane przez największą tego typu kancelarię w Polsce.

Pierwszy niepokojący sygnał na temat działania największej w Polsce kancelarii zajmującej się walką z ubezpieczycielami o wypłatę odszkodowań dla ofiar wypadków dotarł do nas kilka miesięcy temu.

Zobacz reportaż>

Chodziło o sprawę 12-letniej Kseni. Rodzina nastolatki, która z powodu upadku na źle zabezpieczonej trampolinie straciła nerkę i omal nie straciła życia, czekała na wypłatę przyznanych pieniędzy ponad dwa lata.

- W szpitalu skontaktował się ze mną jakiś pan i powiedział, że ja będę w szpitalu, a on wywalczy za mnie odszkodowanie, prześle pieniądze, a ja nie będę musiała chodzić po jakichkolwiek urzędach – opowiadała reporterowi Uwagi! Małgorzata Cichocka-Spałka, matka Kseni.

- Pojawiły się ciągłe ponaglania o dosyłanie dokumentacji, zarówno medycznej, jak i różnego rodzaju oświadczenia i później nastąpiła cisza – mówił Robert Spałka, ojciec Kseni.

Rodzina nastolatki była zdziwiona, kiedy po pewnym czasie dowiedziała się od ubezpieczyciela, że ten natychmiast po wypadku wpłacił na konto kancelarii EuCO blisko 38 tys. zł odszkodowania potrzebnego na dalszą rehabilitację Kseni. Gdy z ojcem dziewczynki pojechaliśmy do siedziby firmy EuCO w Legnicy, jej przedstawicielka zapewniała, że nastąpił błąd, który kancelaria natychmiast naprawi.

Kolejne przypadki

Rodzina Kseni dostała należne pieniądze, lecz po emisji reportażu okazało się, że ta sprawa to wierzchołek góry lodowej. Do redakcji zgłosili się inni poszkodowani przez kancelarię klienci. Wśród nich pan Tomasz, który wiosną zeszłego roku w centrum Poznania stał się ofiarą groźnego wypadku.

- Była godz. 11 wjechałem na skrzyżowanie na zielonym świetle i wjechał we mnie inny samochód. Około 20 minut byłem w aucie nieprzytomny. Wynikało to ze złamania, którego doznałem przy wystrzale poduszki. Cały czas mam blachę w ręce – opowiada mężczyzna.

- Dostałem telefon od przedstawiciela firmy EuCO, który powiedział, że dostał informację ze szpitala i chce zaproponować pomoc w postaci uzyskania odszkodowania większego niż do tej pory dostałem od ubezpieczyciela – opowiada Tomasz Orłowski.

Kiedy po pewnym czasie pan Tomasz napisał do ubezpieczyciela, okazało się, że ten już dawno wpłacił na konto kancelarii EuCO dodatkowe odszkodowanie.

- Mniej więcej rok czekałem na jakiś ruch, który mógłby spowodować wypłatę tych pieniędzy. Do dzisiaj nie dostałem żadnych pieniędzy od tej firmy, nadal czekam. Chodzi o 15,5 tys. zł – precyzuje mężczyzna.

Kolejną osobą, która się do nas zgłosiła, jest pani Dominika.

- Miałam połamaną miednicę, połamaną rękę, usuniętą śledzionę i wciąż wymagam rehabilitacji – opowiada. I dodaje: - Któregoś razu zaczepiła mnie żona sąsiada i powiedziała, że jej mąż pomaga uzyskać większe odszkodowania i będzie lepsza rehabilitacja. Zgodziliśmy się na to.

Pani Dominika z Siedlec jakiś czas temu dowiedziała się, że pół roku temu na konto firmy EuCO wpłynęło blisko 40 tys. zł odszkodowania, ale kobieta wciąż czeka na należne jej, po potrąceniu prowizji dla EuCO, pieniądze.

- Dzwoniłam tam i pytałam, ale usłyszałam, że są urlopy i nie ma pani, która wysyła przelewy. Następnym tłumaczeniem było to, że firma ma pogrzeb i nie ma nikogo w firmie – opowiada Dominika Szupiluk.

Marcin

- Blisko dwa lata temu doszło do wypadku, w którym Marcin był pasażerem. Zginął – opowiada Piotr Osłowski, ojciec zastępczy zmarłego wypadku chłopca.

Pan Piotr zdecydował się na ofertę firmy EuCO, aby uzyskać odszkodowanie m.in. dla starszego brata zmarłego 18-latka, który również znajdował się pod jego opieką.

- Skontaktował się ze mną człowiek z firmy EuCO i powiedział, że jest kwota, którą powinniśmy zaakceptować. Po pomniejszeniu o prowizję dla EuCO było to około 17 tys. zł. Dostałem lakoniczną informację, że mam się spodziewać wypłaty w dwóch ratach do końca czerwca. I to był koniec kontaktu z firmą EuCO, czyli ani nie dostałem pieniędzy, ani nie było kontaktu. Próbowałem dodzwonić się na infolinię, ale tam jest tylko muzyczka – mówi Osłowski.

Jedyny oficjalny kontakt z kancelarią to infolinia, na którą klienci bezskutecznie dzwonią przez wiele godzin.

Oświadczenie

By jednak rozwiać wątpliwości wokół działalności EuCO, firma odpowiedzialna za kontakty kancelarii z mediami umówiła się z nami na nagranie.

Ostatecznie szefowie firmy wycofali się z rozmowy przed kamerą i wysłali nam oświadczenie. Wynika z niego, że opóźnienia w wypłatach pieniędzy niewielkiej części klientów, to pozostałość pandemii i zastoju w sądach. EuCO zapewnia też, że po dofinansowaniu przez właściciela, sytuacja firmy uległa znaczącej poprawie.

Problem w tym, że tłumaczenie spółki nie pasuje do sytuacji części poszkodowanych klientów. Przykładowo, w sprawie Kseni, która straciła nerkę po wypadku na placu zabaw, żadnego procesu nie było, a ubezpieczyciel dobrowolnie wypłacił blisko 40 tys. zł odszkodowania na konto firmy EuCO, w dodatku zrobił to jeszcze przed wybuchem pandemii. Gdzie może leżeć prawdziwa przyczyna braku wypłat pieniędzy należnych ofiarom? By się tego dowiedzieć, pojechaliśmy z panem Tomaszem do siedziby firmy.

Kiedy mężczyzna zapytał przedstawicielkę firmy, skąd zwłoka w wypłacie pieniędzy, usłyszał:

- Na to pytanie nie mam odpowiedzi.

Na rozmowę z reporterem Uwagi! zeszła do nas przedstawicielka firmy, która zapewniała, że w EuCO wszystko jest w porządku, a pana Tomasza – że niebawem dostanie należne pieniądze.

- Bardzo proszę o kontakt z biurem prasowym, gdyż nie jestem osobą uprawnioną do reprezentowania firmy w mediach – usłyszeliśmy.

Poszkodowani klienci dopisali smutny finał. Nie wierząc w odzyskanie swoich pieniędzy, złożyli w legnickiej prokuraturze zawiadomienie o popełnieniu przez szefów firmy EuCO przestępstwa przywłaszczenia.

- Do prokuratora rejonowego w Legnicy w okresie od sierpnia do września wpłynęły trzy zawiadomienia o przestępstwie z terenu całej Polski. Mając na uwadze, że wpłynięcie tych trzech zawiadomień, a przede wszystkim skanów dochodzonych roszczeń czy nieprawidłowości dotyczących nie wywiązania się przez spółkę EuCO ze swoich zobowiązań, które w tych trzech postępowaniach sięgają ponad 1 mln zł, niezbędne będzie połączenie tych postępowań i będą one prowadzone jako jedno postępowanie, które myślę, że przerodzi się w stosowne śledztwo – mówi Radosław Wrębiak, prokurator rejonowy w Legnicy.

Tuż po naszej wizycie w siedzibie EuCO zarząd firmy złożył do sądu w Legnicy wniosek o rozpoczęcie postępowania naprawczego. Kilka dni temu sąd postanowił uwzględnić ten wniosek i powołał zarządcę spółki. Ta decyzja oznacza w praktyce dla wszystkich klientów kancelarii długą i niepewną walkę o odzyskanie należnych im pieniędzy.

podziel się:

Pozostałe wiadomości

Zjada je codziennie 5 mln Polaków. Co naprawdę jest w kebabach?

Zjada je codziennie 5 mln Polaków. Co naprawdę jest w kebabach?

Zostawiał dzieci, wychodził z autokaru i urywał lalce głowę. „Coś strasznego, jak z horroru”

Zostawiał dzieci, wychodził z autokaru i urywał lalce głowę. „Coś strasznego, jak z horroru”

Nadchodzą podwyżki cen energii. Na czym możemy zaoszczędzić?

Nadchodzą podwyżki cen energii. Na czym możemy zaoszczędzić?

Rozbito nielegalną hodowlę psów w Gdańsku. Psy były nawet w szufladach i w piekarniku

Rozbito nielegalną hodowlę psów w Gdańsku. Psy były nawet w szufladach i w piekarniku

Miliony na zabiegi, które nigdy się nie odbyły? "Nawet 12 tys. zł na dziecko"

Miliony na zabiegi, które nigdy się nie odbyły? "Nawet 12 tys. zł na dziecko"

Chciał pomóc koledze w zdobyciu prawa jazdy. Teraz obu grozi więzienie

Chciał pomóc koledze w zdobyciu prawa jazdy. Teraz obu grozi więzienie

Zdolny chemik i śmiercionośny biznes. „Chciał poczuć smak grzechu”

Zdolny chemik i śmiercionośny biznes. „Chciał poczuć smak grzechu”