- Jerzyk spędza w powietrzu bardzo dużo czasu – w powietrzu je, pije, śpi w czasie lotu. Materiał na gniazdo zbiera też w powietrzu, w powietrzu kopuluje. Pokonuje bardzo duże dystanse. W tej chwili jerzyki są już w Afryce. W ostatnich dnia kwietnia, pierwszy dniach maja, jerzyki pojawią się w Polsce i zaczynają wtedy pożyteczną dla nas pracę, czyli zjadanie owadów. Jerzyk łapie tych owadów bardzo dużo, 20 tysięcy w ciągu dnia. To jest jego wyjątkowa rola ekologiczna w naszych miastach. Nasz projekt polega na tym, aby stworzyć rodzaj rzeźby lub muralu z autorskich budek lęgowych. Z zewnątrz ta budka jest nietypowa i nie przypomina pudełek od butów. Ma ciekawy wygląd. Ma przyciągać uwagę ludzi do miejsca, gdzie będą powieszone i do potrzeby ochrony jerzyka - mówi Dorota Zielińska, Stołeczne Towarzystwo Ochrony Ptaków.

Wieszanie budek lęgowych to nie pierwsza akcja, w której pani Dorota angażuje się na rzecz tych ptaków. Dwa lata temu na warszawskiej Białołęce stanęła wieża dla jerzyków.

- 90 miejsc lęgowych dla 90 par. Własne panele słoneczne czyli własna energia elektryczna, dzięki której wieża ma swoje własne oświetlenie i swój własny zestaw wabiący. Czyli zestaw, który odtwarza glosy jerzyków po to, żeby przyciągać ptaki do wierzy – dodaje mówi Dorota Zielińska, Stołeczne Towarzystwo Ochrony Ptaków.

O tym, że ptaki w miastach mają dla siebie coraz mniej miejsca, są przekonani pracownicy ptasiego azylu w stołecznym zoo. Wiele ptaków, które trafiają tu w okresie wakacyjnym, to właśnie jerzyki.

- Miasta się rozrastają, więc ptaki siłą rzeczy w nich zostają. Jednocześnie rozpychamy się łokciami budując budynki, które są ze stali i aluminium, i nie dajemy im szans. A jedyne co one od nas potrzebują, to żeby im nie przeszkadzać – tłumaczy Agnieszka Czujkowska, Ptasi Azyl, Warszawskie ZOO.

Nieżyjący już Wiktor Winikajtis mieszkał w klasztorze w Wigrach, gdzie przez ponad 20 lat był przewodnikiem. Jedyne, co po nim zostało, to rzeźby i obrazy, które odtwarzał w zniszczonym podczas wojny wigierskim kościele.

- Miejsce jest wyjątkowe bo związane ze 132-letnią obecnością ojców Kamedułów, którzy tutaj modlili się, pracowali, tutaj wprowadzali cywilizację, kulturę, krzewili wiarę. Oni są też założycielami miasta Suwałki i około 50 miejscowości - mówi ks. dr Ryszard Sawicki, Wigierski Areopag Nowej Ewangelizacji.

- Zaczęliśmy rozmawiać o historii tego miejsca. I wyniknęła postać Wiktora Winikajtisa, która bardzo mnie zainteresowała. Wiele osób o nim pamięta, wspomina go, a nie ma na ten temat żadnych informacji, żadnego wydawnictwa. Myśleliśmy, aby celem tego projektu, było upamiętnienie tej osoby przez nagranie filmu biograficznego, przez wydawnictwo lub publikację związaną z jego osobą, ale też na tle Wigier, historii klasztoru, historii ojców Kamedułów, którzy tu byli – mówi Małgorzata Huszcza, Towarzystwo Twórczo-Edukacyjne Anael.

- Sposób w jaki traktuje się zmarłych, świadczy o żywych. W każdej cywilizacji na świecie, zmarli są otaczani szczególna opieką. To w jaki sposób odnosimy się do zmarłych świadczy o naszym człowieczeństwie. To nie ma znaczenia, czy tu leżą Niemcy czy Polacy. Tu leżą ludzie, którzy tu mieszkali i należy o tym pamiętać – opowiada o kolejnym projekcie Małgorzata Blok, Lokalna Grupa Działania Trakt Piastów.

Uporządkowanie poniemieckiego cmentarza w Dziekanowicach nie jest jedynym celem akcji. W powiecie gnieźnieńskim, na terenie którego działa stowarzyszenie, znajduje się też niszczejący grób jednego z bohaterów powstania wielkopolskiego.

W ramach akcji „Tu mieszkam, tu zmieniam” 15 najlepszych projektów otrzyma granty w wysokości 20 tysięcy złotych każdy. Ale łączna pula nagród sięga półtora miliona złotych. Formalnymi autorami wniosków mogą być organizacje posiadające osobowość prawną, takie które działają w lokalnym środowisku: fundacje, stowarzyszenia, biblioteki, domy kultury, muzea, kluby sportowe a nawet Ochotnicza Straż Pożarna.

Dodaj komentarz