Wiele wskazuje na to, że spółka „Lex Superior” zarobiła już w ten sposób kilka milionów złotych. – Oceniam, że około 20 proc. osób, które otrzymuje te wezwania, płaci – mówi oficer policji, prowadzący sprawę.

Identycznie brzmiące wezwania do zapłaty 750 zł za rzekome ściąganie z Internetu filmów porno dostały pocztą panie Justyna Pryłkowska i Zdzisława Lisiecka. – Ja w ogóle nie wiem, co to znaczy ściągać filmy z Internetu. Filmy to ja oglądam w telewizji – mówi pani Zdzisława, która nie ukrywa, że pismo bardzo ją zdenerwowało. – Nie ma takiej możliwości, żebym ja ściągała jakąś pornografię. Ani nikt inny! Dzieci ze mną nie mieszkają. Mąż nie potrafi porządnie włączyć telewizora, a co dopiero komputera – mówi pani Justyna.

„Lex Superior” określa się, jako „Kancelaria prawa własności intelektualnej”. – Zapewne przyjęli tę nazwę, żeby brzmieć poważniej – ocenia Anna Borkowska, pełnomocniczka poszkodowanych przez tę spółkę. – Ich działanie jest nakierowane na zysk. Przeciętna osoba nie zna się na prawie i kiedy dostanie takie pismo, przestraszy się. To bardzo nieetyczne – dodaje Borkowska.

Siedziba Lex Superior mieści się w niewielkim biurowcu w Gdańsku. Kiedy na miejscu pojawił się reporter UWAGI! usłyszał, że prezesa nie ma. To może na spotkanie umówimy się telefonicznie? - Mamy niepodłączony aparat – stwierdziła beznamiętnie sekretarka. Ostatecznie prezes Jacek K. sam skontaktował się z nami i umówił na spotkanie, na którym się jednak nie pojawił.

- Wezwania od was dostali ludzie, którzy w życiu nie oglądali pornografii. Już nie mówiąc o ściąganiu lub udostępnianiu. To są starsze panie – podkreślał nasz reporter w rozmowie telefonicznej.

- Może tacy ludzie są jeszcze na świecie – powątpiewa Jacek. K. I od razu dodaje: - Jeżeli są to starsze panie, to prawdopodobnie ktoś z ich rodziny, to zrobił. Te starsze panie powinny teraz wykonać do nas telefon i wyjaśnić sytuację – mówi prezes. – Napisałam do nich list i do dziś nie dostałam odpowiedzi! – odpowiada pani Zdzisława, która wezwanie do zapłaty dostała w maju.

Gdańska prokuratura od kilku miesięcy prowadzi postępowanie dotyczące ewentualnej próby oszustwa. Do tej pory zgłosiło się już niemal 2 tys. osób, które dostały wezwania do zapłaty. - Linia obrony spółki będzie polegała na tym, że działają w granicach prawa lub że się pomylili wysyłając do kogoś pismo. Nasze prawo jest niedoskonałe: nie przewiduje sytuacji, że jeśli mówimy o masowej skali wysyłanych pism do przypadkowych osób to jest to działanie nakierowane na osiągnięcie nieuprawnionego zysku – mówi Anna Borkowska.

Jacek K. został przesłuchany przez prokuratora, a z jego firmy zabrano komputery. Teraz badają je biegli, a od ich opinii zależeć będzie, czy szefowi Lex Superior postawione zostaną zarzuty, czy też śledztwo zostanie umorzone. - Prokuratura ma bardzo ciężką sytuację, ponieważ prawo nie nadążą za kreatywnością ludzi. Nie ma wprost przepisu, który by penalizował tego typu zachowania. A jest to po prostu blef – ocenia Borkowska.

Do sądu w Gdańsku jak dotąd nie trafił żaden pozew sporządzony przez Lex Superior przeciwko osobom, które rzekomo miały nielegalnie ściągać filmy pornograficzne. Listy z wezwaniami do zapłaty nadal trafiają do osób w całej Polsce. Nie są już podpisane przez Lex Superior, ale przez panią pełnomocnik, radcę prawną z Trójmiasta

Dodaj komentarz