a6bd2158e35b436a38750785c810e581,0,1.jpg



- 12 proc., potem jeszcze dołożymy, to, tamto, owo! Oszczędności, całego życia tym sk… przesłałem! - pan Emanuel nie potrafi ukryć wzburzenia. Mężczyzna zainwestował 300 tys. złotych w kontrakt lokacyjny Finroyal. Od 13 kwietnia próbuje wypłacić pieniądze. Ale do dziś nie zobaczył ani grosza.

Firma reklamowała się jako międzynarodowa korporacja, z siedzibą w Londynie, będąca konkurencją dla banków. Obiecywała swoim klientom gwarantowane oprocentowanie powierzonych im kwot, nawet dwa razy wyższe niż na lokatach bankowych.  Dwa tygodnie temu reporterzy programu TVN Uwaga! wykazali, że angielska siedziba Finroyal pod wskazywanym w materiałach adresem nie istnieje, inwestycje finansowe tej firmy przynoszą milionowe straty a jej dyrektor Andrzej K. jest oskarżony o oszustwa.

Najlepszą obroną jest atak

W dzień po emisji reportażu biura Finroyal przeżyły oblężenie klientów, którzy chcieli odzyskać swoje oszczędności. Tylko w warszawskim biurze, na trzynastym piętrze biurowca w centrum stolicy pojawiło się ponad 100 osób. Wszyscy słyszeli mniej więcej to samo: „reportaż to efekt spisku banków, które tak bronią się przed odpływem gotówki, a Finroyal ma się świetnie”. Pracownicy Finroyal w rozmowach z klientami posuwali się także do szantażu: „Kondycja [Finroyal – red.] jest niepodważalna, ale czy państwo będą wpływać na jej pogorszenie, to zależy po prostu od państwa” – usłyszeli klienci Finroyal, którzy żądali wyjaśnień w krakowskim biurze firmy.

Na stronie internetowej Finroyal pojawiło się hasło „Uwaga! Telewizja kłamie” i oświadczenie Andrzeja K. Mężczyzna między innymi twierdzi, że  nigdy nie miał konfliktu z prawem, a w śledztwie dotyczącym firmy, która miała oszukać ponad tysiąc osób, był tylko świadkiem. Przeczą temu akta sprawy toczącej się przed sądem w Szczecinie. Wynika z nich, że obecny dyrektor Finroyal Andrzej K. spędził w areszcie śledczym trzy miesiące. W postępowaniu tym Andrzej K. jest oskarżony o popełnienie przestępstwa oszustwa. Skala  przestępczego procederu była bardzo duża, poszkodowanych było ponad tysiąc -  podkreśla Michał Tomala, rzecznik Sądu Okręgowego w Szczecinie.

Finroyal jest spółką zarejestrowana w Wielkiej Brytanii. Tamtejsi urzędnicy, gdy zauważyli, że firma nie składa sprawozdań finansowych i nie płaci podatków, wszczęli procedurę jej likwidacji. Pod groźbą wykreślenia firmy z rejestru spółek Finroyal spłacił zaległe podatki w Anglii.  Poo emisji programu Andrzej K. przedstawił na swoją obronę zaległe sprawozdanie finansowe zarządzanej przez Niego spółki. Dokładna analiza ujawnionych dokumentów pogrąża dyrektora Finroyal. Z nowego sprawozdania finansowego wynika, że firma nie ma pieniędzy, które miały być gwarancją bezpieczeństwa dla klientów, a kasa świeci pustkami. – Wydaje się, że firma jest dwa i pół miliona funtów na minusie – uważa Steve Terret, prawnik z kancelarii Spaczyński, Szczepaniak i Wspólnicy, który na naszą prośbę przejrzał sprawozdania finansowe Finroyal.

Nie płacą od dawna

Po emisji reportażu w naszej redakcji rozdzwoniły się telefony od osób, które nie mogą doczekać się pieniędzy powierzonych Finroyal. Okazuje się, że problemy z wypłatami pojawiły się dużo wcześniej. Pan Emanuel z Krakowa czeka od 13 kwietnia tego, pani Wiesława od 10 maja.  Pani Katarzyna z Finroyal, z którą przeprowadzałam najwięcej rozmów, powiedziała, że w ogóle sobie mnie nie przypomina i na temat zwrotu pieniedzy w ogóle nie prowadziła takiej rozmowy – denerwuje się kobieta.

Na klientów, którzy składają w biurach Finroyal dyspozycję wypłaty czeka niemiła niespodzianka. Doradcy klienta nie honorują druków, które wciąż można pobrać ze strony internetowej Finroyal. Osobom, które próbują wypłacić powierzone Finroyal pieniądze doradcy Finroyal, ale przedkładają do podpisu nowe dyspozycje wypłaty. W pismach tych w nich ukryta jest niemiła niespodzianka, a mianowicie: zapis, który mówi, że wypłata może się opóźnić, ponad wskazany siedmiodniowy termin. Ku zdumieniu swoich klientów, Finroyal nie precyzuje w treści dokumentu czy przetrzyma ich pieniądze jeszcze przez kilka dni, miesięcy czy lat.

Teoretycznie, według warunków zapisanych w umowie oferowanej swoim klientom, Finroyal ma siedem dni na wypłatę pieniędzy. Ale byli pracownicy firmy przyznają, że był to zapis fikcyjny. - W zasadzie, żeby ktoś dostał środki w siedmiodniowym terminie, to takich przypadków nie było. To były zazwyczaj dwa tygodnie, trzy tygodnie, miesiąc. Bardzo często dopiero gdy osoby zagroziły, że zgłoszą to na policji jako przywłaszczenie, to wtedy nagle były uruchamiane  przelewy przez pana Andrzeja. Przedstawiciele firmy tłumaczyli, że takie są procedury, albo, że wprowadzono nowy druk, albo, że przepisy się zmieniły. Klient musiał się na to zgodzić, inaczej informowali go, że nie może otrzymać dyspozycji wypłaty. Wielu klientów się na to nie godziło. I te osoby do chwili obecnej nie otrzymały swoich pieniędzy – wspomina agent, który do niedawna współpracował z Finroyal.

Nie stresować pracowników!

Próbowaliśmy dowiedzieć się, kiedy Finroyal  zamierza zwrócić pieniądze. Andrzej K. zarzucił nam oszustwo i odmówił rozmowy. W centrali Finroyal, która od czasu naszego reportażu została przeniesiona z prestiżowego trzynastego piętra, na mniej eksponowane piętro trzecie biurowca w centrum Warszawy, spotkaliśmy Rafała M., wedle naszej wiedzy prawą rękę  dyrektora Finroyal. – Nie ma takiej możliwości, żebyśmy nie wypłacali pieniędzy – stwierdził M., zanim  zatrzasnął drzwi przed nosem dziennikarza. – Prosiłabym, żeby państwo nie stresowali pracowników. Klienci otrzymają informację odnośnie  realizacji dyspozycji –  zapewniła jedna z pracowniczek firmy. Niestety – klienci do dziś żadnej konkretnej informacji nie dostali.

Kto pierwszy ten lepszy

Co w tej sytuacji mogą zrobić osoby, które powierzyły pieniądze Finroyal? Raczej nie powinny liczyć na prokuraturę. Postępowanie w Prokuraturze Rejonowej Warszawa-Wola trwa cztery lata., Było już umarzane, zawieszane,  podejmowane po zawieszeniu. Ostatnio śledczy otrzymali pomoc prawną z Wielkiej Brytanii, która jednak nie wniosła nic do sprawy. O tym, że Andrzej K. jest oskarżony o oszustwa w dwóch innych sprawach, prokuratorzy dowiedzieli się od dziennikarzy Uwagi. – Zamierzamy powołać biegłego z zakresu międzynarodowego prawa finansowego. Czekamy na sygnały od osób pokrzywdzonych i wykonujemy czynności procesowe jakie są możliwe na danym etapie – informuje Dariusz Ślepokura, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Przyznaje  równocześnie, że jak na razie nie zabezpieczono kont bankowych Finroyal.

- Jeśli rzeczywiście tych pieniędzy w systemie jest mniej niż powinno, to klienci którzy pierwsi wystąpią o wypłatę pieniędzy do sądu , będą jedynymi klientami, którzy realnie pieniądze otrzymają – uważa Robert Nogacki, prawnik z kancelarii Skarbiec.

Na stole Emanuela Rojka, obok umowy podpisanej przez niego  z Finroyal, leży kartka świąteczna z życzeniami od samego Andrzeja K. Takie zabiegi, przywiązujące klientów do firmy, Finroyal opanował do perfekcji. Wśród klientów firmy jest wielu ludzi starszych, samotnych, szukających jakiegokolwiek kontaktu z innym człowiekiem. Ujęły ich nie tylko procenty, ale i to, że ktoś z Finroyal okazał im zaufanie, że z nimi porozmawiał, a na umówionym spotkaniu stawił się punktualnie i zaproponował kawę. - Postradałem zmysły przez chwilę, że się dałem na to nabrać. Przestrzegam każdego, żeby się takim naciągaczom nie dawał – zżyma się mężczyzna.

Zobacz także:

Królewski przekręt