Historię Jacka Grudkowskiego widzowie UWAGI! poznali w ubiegłym roku, gdy według prawa był jeszcze kobietą. Zdecydował się opowiedzieć o sobie, aby pokazać, z jakimi problemami muszą zmierzyć się osoby transpłciowe i jak dramatyczne są często ich doświadczenia. W jego przypadku zmuszanie do życia wbrew sobie, czyli wyjście za mąż doprowadziło do nadużywania alkoholu i prób samobójczych. Uratowała go więź z synem.

- Zacząłem już tak nadużywać alkoholu, że pomyślałem, że czas już ze sobą skończyć. Chciałem się powiesić. Mój syn coś wyczuł, przyszedł do domu i mnie odciął. Powiedziałem mu, że już więcej się to nie powtórzy. Ale można powiedzieć, że skłamałem, bo po pół roku znowu próbowałem sobie zrobić krzywdę. Wtedy też on jakoś instynktownie to wyczuł i wrócił do wcześniej. Jak zobaczył mnie w takim stanie, to najpierw mnie uderzył a potem usiadł i kazał sobie opowiedzieć dlaczego chcę sobie życie odebrać. Usiedliśmy i opowiedziałem muco się ze mną dzieje – wspomina Jacek Grudkowski.

Pomimo młodego wieku, to właśnie syn pomógł - wówczas jeszcze matce - dotrzeć do odpowiednich lekarzy i organizacji zajmujących się osobami transpłciowymi. Po kilku latach ciężkich bojów sądowych udało się wywalczyć zmianę sytuacji prawnej. Przestała istnieć pani Jolanta. Od teraz był już tylko Jacek Grudkowski.

- Po emisji pierwszego reportażu w UWADZE! wiele osób dzwoniło i mówiło, że nic nie wiedziało o naszej sytuacji. Było bardzo dużo pozytywnych komentarzy i gratulacje, że udało się nam zebrać na odwagę. Ludzie inaczej zaczęli na niego patrzeć i do niego podchodzić. Wtedy nabrał dużej pewności siebie i otwartości do ludzi. Już nie jest taki zamknięty i o wiele częściej chodzi uśmiechnięty – opowiada Paweł Nowakowski, syn pana Jacka.

Pierwszym zabiegiem, który wykonuje się przy korekcie płci z kobiety na mężczyznę jest usunięcie piersi. Można go zrobić w ramach ubezpieczenia z Narodowego Funduszu Zdrowia. Pan Jacek skierowanie dostał do szpitala wojskowego w Szczecinie. Zgłosił się w lipcu, ale już wtedy limit na cały rok był wyczerpany. Ordynator oddziału postanowił zoperować go za darmo w prowadzonej przez siebie prywatnej klinice.

- Ten pan to jest szczególny przypadek. My operujemy nie tylko ciało, ale operujemy również emocje. Są pacjenci, którzy potrzebują pomocy, a nie wszędzie tę pomoc mogą znaleźć. Ja nie uważam, że robimy coś specjalnego i nadzwyczajnego. Po prostu, trzeba pomagać – mówi dr n. med. Andrzej Dmytrzak, specjalista chirurgii plastycznej i rekonstrukcyjnej, Aesthetic Med.

Za panem Jackiem pierwsza operacja. W przyszłości czekają go kolejne etapy uwalniania się z okowów narzuconych przez błąd natury. Niestety, z powodów zdrowotnych zaplanowany już następny zabieg musiał zostać przesunięty.

Dodaj komentarz