- Zadzwoniła do mnie jedna z dziennikarek i przekazała mi, że jest duże prawdopodobieństwo, że on wyjdzie z więzienia. Przeraziłam się, bo to jest człowiek, który się nie zmieni. To nie jest człowiek, to jest potwór - mówi Joanna Tuguszjan.

„Łowca nastolatek”

44-letni dziś Krystian W. to główny bohater jednej z najgłośniejszych afer. Przez lata, w Trójmieście i jego okolicach, namawiał do spotkań małoletnie dziewczęta, kusząc je rzekomym bogactwem i perspektywą znalezienia pracy. Później wywoził je do lasu i zmuszał do seksu, a podczas gwałtu nagrywał filmy, służące do szantażu i zmuszania ofiar do kolejnych stosunków.

Pozostawał bezkarny do momentu, gdy 14-letnia Anaid, po spotkaniu z nim, popełniła samobójstwo, rzucając się pod pociąg, a jej mama rozpoczęła prywatne śledztwo.

- Po tym jak opublikowałam pierwszy post, zgłosiły się dwie dziewczyny. W sumie mam około 20 takich relacji – mówiła nam wcześniej pani Joanna, matka Anaid.

Relacje nastolatek były wstrząsające.

- Zaczął dobierać się do mnie, rozrywać moją bieliznę, moje ciuchy. Gdy robiłam to, co chciał, wszystko nagrywał na telefon. Później po wszystkim pokazywał mi filmiki, które miał na telefonie. Były tam, myślę, 13-, 14-, 15-letnie dziewczynki, które tak samo jak ja płakały, tak samo prosiły – usłyszeliśmy od jednej z dziewczyn.

Aresztowanie

Gdy matka Anaid dotarła do innych dziewczyn, które miały być skrzywdzone przez Krystiana W., poznaliśmy mechanizm działania łowcy nastolatek. Pozostawał on bezkarny, bo choć zgwałcone nastolatki zgłaszały się na policję, prokuratura umarzała postępowania, uznając zeznania ofiar za niewiarygodne.

Naszemu reporterowi, wspólnie z matką Anaid, udało się w końcu znaleźć bezsporne dowody, które przełamały bezczynność organów ścigania. Jesienią 2015 roku Krystian W. został zatrzymany i trafił do aresztu.

W telefonach komórkowym „Krystka” znaleziono ponad 100 filmów z nastolatkami. Szybko wyszło też na jaw, że działanie W. może to część większej układanki. Krystian W. był bliskim współpracownikiem Marcina T. - szefa najmodniejszych sopockich klubów, m.in. ekskluzywnej Zatoki Sztuki.

To właśnie do lokali Marcina T. trafiała część wykorzystywanych przez „Krystka” dziewczyn. Niektóre z nich pracowały w popularnym Dream Clubie m.in. bujając się w samej bieliźnie na podwieszonych pod sufitem huśtawkach.

- Krystian W. nie świadczył stricte dla klubu żadnych usług. On bardziej zajmował się flotą, naprawami, likwidacją szkód; tego typu rzeczami - mówił w rozmowie z naszym reporterem Marcin T.

Krystian W. wyjdzie na wolność?

Od blisko trzech lat w wejherowskim sądzie za zamkniętymi drzwiami toczy się proces Krystiana W., w którym oskarżono mężczyznę o popełnienie 65 przestępstw, w tym 40 seksualnych. Grozi mu 12 lat więzienia, a dowodami są filmy i zeznania ofiar.

Do tej pory Krystian W. cały czas przebywał za kratami, bo w tym samym czasie skazano go na 3 lata więzienia w innym procesie, za gwałt 17-latki z domu dziecka.

- Krystian W. aktualnie odbywa ten wyrok, ale niedługo nadejdzie koniec. W październiku tego roku, prokurator, w związku z upływającym terminem tej kary, wystąpił o zastosowanie aresztowania - informuje Tomasz Adamski, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Gdańsku.

- Sąd Rejonowy w Wejherowie nie uwzględnił tego wniosku, stwierdził, że z uwagi na etap tego postępowania, czyli ze względu na to, że większość świadków jest już przesłuchana, nie ma obawy matactwa, czyli wpływu na przebieg procesu. Zdaniem sądu nie było też obawy ucieczki, bo sąd uznał, że nie ma podstaw do twierdzenia, że ten mężczyzna będzie próbował uciekać. Natomiast sąd może prowadzić też postępowanie pod jego nieobecność - tłumaczy Tomasz Adamski.

Skomplikowana procedura

Zaskakująca decyzja wzburzyła prokuraturę i opinię publiczną - wszyscy liczyli na zmianę postanowienia przez sąd wyższej instancji. Okazało się jednak, że sprawa wyjścia „Krystka” na wolność, może do niego nie trafić.

O tymczasowym aresztowaniu decyduje sąd na wniosek prokuratora, a jeśli sędzia się nie zgodzi, prokurator może odwołać się do wyższej instancji. Jednak w przypadku takim jak Krystiana W., gdy oskarżony jest za kratami ponad dwa lata, procedura się komplikuje.

Sąd apelacyjny może przedłużyć aresztowanie, ale wyłącznie na wniosek sądu rejonowego. Jeśli Sąd Rejonowy w Wejherowie nie zechce takiego wniosku złożyć - „Krystek” odzyska wolność.

„Boję się, że wyjdzie i będzie się mścił”

Perspektywa wyjścia W. na wolność przeraziła jego ofiary. W dniu sądowej rozprawy udało nam się porozmawiać z Marią.

- Boję się tego, że wyjdzie i będzie chciał się mścić, strasznie się tego boję. Ja wiem, że on nie jest głupim człowiekiem i nie zrobi tego od razu. W sądzie powiedziałam bardzo dużo, zaufałam wymiarowi sprawiedliwości, że Krystian odsiedzi swoją karę. To jest dla mnie niepojęte, że człowiek, który ma na karku takie zbrodnie, po prostu sobie wychodzi - mówi.

- One się naprawdę boją. Rozmawiałam z kilkoma dziewczynami i one są przerażone. Te dziewczyny często mają już swoje dzieci i boją się także o nie. Po prostu, jest jeden wielki strach - dodaje Joanna
Tuguszjan.

„Na pewno będzie próbował uciec”

- Boję się też tego, że on wyjdzie i oni go już nie znajdą. Nie ukrywajmy, to jest gruba sprawa, jest w nią zamieszanych dużo osób. Myślę, że jeśli będzie chciał, to może zniknąć -  uważa Maria.

- Co on ma do stracenia? Nic nie ma. Nie rozumiem, jak sąd może tłumaczyć, że nie ma obawy, że ucieknie, jeśli on jest w pułapce i ma do odsiedzenia 10 lat. Jaką będzie mu robiło różnicę kilka dodatkowych, jak go złapią. Na pewno będzie próbował uciec - wtóruje matka Anaid.

Decyzja sądu

Po kilku godzinach sędzia z Wejherowa wydała ostateczną decyzję w sprawie aresztu Krystiana W.

- Sąd Rejonowy w Wejherowie nie uwzględnił wniosku prokuratora i nie wystąpi z własnym wnioskiem do Sądu Apelacyjnego w Gdańsku o zastosowanie aresztowania. Natomiast zastosowano środki wolnościowe, to jest zakaz zbliżania się i kontaktowania się ze wszystkimi pokrzywdzonymi w tej sprawie, dozór policji i zakaz opuszczania kraju - usłyszeliśmy od Tomasz Adamski, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Gdańsku.

- Decyzja należy do sądu rejonowego, który prowadzi sprawę, i w tym przypadku stwierdził, że uchylenie aresztu nie wpłynie źle na bieg postępowania - informuje Adamski.

„Obiecywałam im, że wszystko będzie dobrze”

Tuż po ogłoszeniu wyroku sądu mama Anaid opublikowała w internecie oświadczenie.

„(…) Puszczacie na wolność bezwzględnego pedofila i dręczyciela dzieci! Mówicie, że nie może mataczyć i że nie ucieknie… Już go nikt nie znajdzie, a on będzie nadal krzywdził kolejne dzieci i mścił się na tych, które już skrzywdził! Macie dzieci?! Nic nie usprawiedliwia waszej decyzji, która doprowadzi do kolejnych tragedii!” - napisała zrozpaczona kobieta.

Matka 14-letniej Anaid nie może uwierzyć w decyzję Sądu Rejonowego w Wejherowie.

- Ja nie mogę tym dziewczynom niczego zagwarantować. Nigdy żadnej z nich mocno nie namawiałam, żeby zeznawały w sądzie, ale jednak prosiłam o to, żeby to zrobiły. To spoczywa na mnie, one mi zaufały i jeśli teraz miałoby się wydarzyć coś złego, to ja też będę czuła się winna. Ja im obiecywałam, że wszystko będzie dobrze - komentuje Joanna Tuguszjan.

W najbliższą niedzielę Krystian W. wyjdzie na wolność.

Miesiąc temu mężczyzna w innym procesie został skazany na dwa i pół roku więzienia za nakłanianie do spotkań w celach seksualnych 14-letniej Anaid i innej dziewczynki, lecz wyrok ten wciąż nie jest prawomocny. Główny proces „łowców nastolatek”, choć trwa już blisko trzy lata, wciąż jest daleki od zakończenia.

Dodaj komentarz