Szczepienie

W szpitalu specjalistycznym im. Stefana Żeromskiego w Krakowie do tej pory szczepiono około 250 osób dziennie. W zeszłym tygodniu, nieoczekiwanie trafiła tam duża partia szczepionek firmy Pfizer, które miały być przechowywane w temperaturze -70 stopni Celsjusza i stopniowo wykorzystywane.

- Mieliśmy dostać 1800 dawek, ale część z nich miała być zamrożona, czyli spokojnie mieliśmy szczepić przez cały weekend. W momencie gdy dostaliśmy partię rozmrożoną, wszystkie musiały zostać wykorzystane do sobotniego wieczora – mówi Mariusz Skórski, koordynator szczepień w szpitalu im. Żeromskiego w Krakowie.

Aby zdążyć z podaniem wszystkich dawek, szpital musiał w ciągu jednego dnia zorganizować dwa dodatkowe punkty szczepień. Wszystko zostało zaplanowane i przeprowadzone zgodnie z reżimem sanitarnym.

Szczepionki najpierw trafiły do szpitalnej apteki. Tutaj były porcjowane. Z każdej ampułki otrzymuje się sześć idealnie odmierzonych dawek.

- Szczepionki dawkujemy do jednorazowych strzykawek. Wykonujemy to w boksie aseptycznym. W przypadku szczepionki firmy Pfizer rozpuszczamy je odpowiednią ilością soli, pobieramy do strzykawek, które idą do sterylnych rękawów i to wędruje do punktów szczepień – opowiada Piotr Jóźwiakowski, specjalista farmacji szpitalnej, kierownik apteki szpitala im. Żeromskiego w Krakowie.

Dzięki olbrzymiemu zaangażowaniu personelu wszystkie rozmrożone dawki szczepionki zostały wykorzystane.

- Niecały jeden dzień wystarczył, żeby znaleźć chętnych na dodatkowe szczepionki – podkreśla Mariusz Skórski. I dodaje: - Naszym wielkim sukcesem jest to, że nie zutylizowaliśmy dotąd ani jednej dawki szczepionki. Czasem wiązało się to z tym, że w pracy byliśmy do późnych godzin wieczornych.

Bez skierowania?

Wieść o dodatkowych dawkach szczepionki, które trzeba szybko wykorzystać, szybko rozniosła się wśród mieszkańców Krakowa. Równolegle pojawiły się także informacje o innych punktach szczepień, w których można się zaszczepić bez skierowania, szczepionkami, które zostały niewykorzystane na koniec dnia.

- Nie ma możliwości, żeby ktoś zaszczepił się bez skierowania. Zdarza się, że na szczepienia stawiają się takie osoby. Niestety musimy im odmawiać, trzymamy się zaplanowanych list. W przypadku dyskwalifikacji osoby z listy, ściągamy pacjentów z list rezerwowych – podkreśla Mariusz Skórski.

Jak często zdarzają się dyskwalifikacje?

- Każdego dnia. Powodem jest przede wszystkim wstrząs anafilaktyczny przeżyty w przeszłości. Tacy pacjenci będą szczepieni w późniejszych terminach na oddziale – dodaje Skórski.

W większości punktów, tak jak w szpitalu im. Żeromskiego, szczepienie poza kolejnością jest niemożliwe. Otrzymaliśmy jednak sygnał, że w jednym z większych punktów szczepień w Krakowie, można bez problemu zaszczepić się bez skierowania i poza kolejnością, wystarczy tylko przyjść tuż przed zamknięciem.

- Warto zaczekać, zostają na koniec dnia pojedyncze dawki. Zdarza się jednak, że nie zostaje nic – mówi pracownik punktu szczepień.

- Ostatnio zaszczepili na koniec dnia nawet kogoś z rocznika 1982. Innym razem zaszczepieni zostali wszyscy, którzy czekali, plus jeszcze dzwonili po znajomych, kto może się szybko stawić – opowiada pan Dariusz.

Dodaj komentarz