- Każdy mnie skreślał i mówił, że nigdy z tego nie będę miał pieniędzy i nie utrzymam rodziny – wspomina Jarosław „Pasha” Jarząbkowski.

Pasha to najbardziej rozpoznawalny na świecie polski e-sportowiec. Nazywany jest Robertem Lewandowskim e-sportu. Przez kilka lat zdobywał tytuły najlepszego gracza w Counter Strike'u w Europie i na świecie, wygrywał najważniejsze turnieje w Azji i Ameryce. Według rankingów za swoje zwycięstwa w CS zarobił ponad 600 tysięcy dolarów.

Nasielsk

Jego przygoda z grami komputerowymi zaczęła się w Nasielsku, położonym około 60 km pod Warszawą.

- Pewnego dnia gość otworzył kafejkę internetową. Potrafiłem pójść tam w piątek po szkole, o godz. 19 i w sobotę po południu wrócić do domu – wspomina Jarząbkowski. I dodaje: - Po kilku miesiącach chłopaki zaczęli się zastanawiać, czemu ich tak szybko eliminuję, że jakoś dobrze mi to idzie. Sam nie wiedziałem jak to się dzieje. To wszystko wyszło samo z siebie.

- Pamiętam, jak zamarzyłam sobie okulary przeciwsłoneczne, które były dość drogie na naszą kieszeń. Jarek powiedział: „Odpalę streama”. I zarobił pierwsze takie 300 zł w godzinę – przywołuje Kinga Jarząbkowska, żona Jarosława.

Pasha jest dumny ze swoich dotychczasowych osiągnieć.

- Dla jednych to może mały sukces, dla mnie dość duży, bo trochę wyrzeczeń w swoim życiu miałem i kłód pod nogami. Jestem dumny i będę wszystkim krzyczał, że jestem z Nasielska – podkreśla z dumą.

- Jarek jest bardzo uparty, dąży do tego, co sobie zaplanował. Bardzo chciał być graczem – mówi Kinga Jarząbkowska.

Łozo

Wojciech „Łozo” Łozowski to były wokalista zespołu Afromental, aktor i e-sportowiec na pól etatu. Gra i stremuje już trzy lata, choć same gry komputerowe towarzyszyły mu od dzieciństwa. Przyznaje, że lubi rywalizację z innymi zawodnikami. Cieszy go, że łączy pasję z pracą.

- Traktuję to jako part-time job. Nie jest to mój pełny etat, gdzie pracuję od poniedziałku do piątku po osiem godzin, jak najwięksi streamerzy w Polsce czy na świecie – mówi Łozowski. I dodaje: - Jeżeli to wszystko robione jest z głową i jeżeli człowiek się w tym nie zatraci, to można to bardzo fajnie połączyć z prawdziwym światem i życiem.

Gortat

Marcin Gortat, emerytowany koszykarz, były zawodnik najlepszej ligi na świecie, po powrocie do Polski postanowił zainwestować właśnie w e-sport. Od kilku miesięcy jest udziałowcem Polskiej Ligii E-sportowej. Promuje e-sport, gra dla przyjemności i jest pewien, że tak jak w USA, również w Polsce e-sport ma przed sobą wspaniałą przyszłość.

- W Stanach NBA jest już na etapie, gdzie działa równoległa liga e-sportowa, gdzie na przykład o godz. 7 gra drużyna Bostonu z Waszyngtonem, a o godz. 5 będą grały te same zespoły tylko w ligę e-sportową – opowiada Gortat.

Zdaniem byłego zawodnika NBA e-sport to nie zabawa.

- Tym bardziej, jak do drzwi rodziców dziecka 16-, 17-letniego, zapukają menagerowie i przedstawiciele drużyn, którzy przyniosą kontrakt do podpisania. I nagle rodzice zdają sobie sprawę, że ich chłopak, siedząc przed komputerem, może zarabiać dwa razy więcej niż oni razem wzięci.

Gortat przekonuje też, że e-sport to dla niego coś więcej niż inwestycja.

- Jestem w to emocjonalnie wkręcony, bo też mnie to interesuje. Też pogrywam. Zawsze byłem wielkim fanem gier strategicznych.

E-sport – co to takiego?

E-sport to po prostu rywalizacja w grach wideo. Sportowcy uczestniczą w rozgrywkach drużynowych lub indywidualnych. E-sport to komputerowa rywalizacja m.in w piłkę nożną, koszykówkę, a także w grach strategicznych i tzw. strzelankach jak Counter Strike.

- E-sport to nie tylko strzelanie do modeli ustawionych na ekranie. To wiele różnych tytułów, gdzie ludzie poświęcają setki, tysiące godzin na doskonalenie swoich umiejętności. Można znaleźć swoją niszę, by doskonalić swoje umiejętności i osiągać na arenach międzynarodowych wielkie sukcesy – mówi Radosław Florkowski, komentator sportowy.

- E-sport jest bardzo trudną dziedziną. Dużo osób myśli, że to jest tylko gra przed komputerem. Tak nie jest. Bardzo długo nie rozumiałam tych emocji, dopóki nie pojechałam na pierwszy turniej w Katowicach, kiedy zobaczyłam pełne trybuny ludzi i usłyszałam krzyki - poczułam to na własnej skórze – mówi Kinga Jarząbkowska.

Wokół e-sportu i świata gier komputerowych, przez lata narosło wiele mitów i półprawd. Laikom ten rodzaj rozrywki kojarzy się z wielogodzinnym wpatrywaniem się w ekran monitora, niezdrowym trybem życia, izolacją społeczną i uzależnieniem.

- Więcej kobiet gra w gry komputerowe niż nastoletnich chłopców – obala jeden z mitów psycholog Miłosz Brzeziński. I dodaje: - Jest taki mit, że to promuje agresje – nie ma na to dowodów. Hydrauliczne teorie psychologiczne nigdy nie wygasną, na przykład, że jak komuś się zbiera, to musi się gdzieś ulać. U wielu z nas się zbiera i nigdy się nie ulewa. Nie mamy takiej korelacji, że osoby, które grają w szachy są bardziej inteligentne, a w Counter Strike'a mniej inteligentne. Nie ma ani jednych badań, które powiedzą, że granie na komputerze jest gorsze od grania na fortepianie. Że czas spędzony przed ekranem psuje życie. O wiele bardziej psuje życie to, że ktoś nie zje śniadania, nie wyśpi się albo, że ma zaburzone, albo ciężkie relacje w rodzinie.

Jarosław „Pasha” Jarząbkowski dla tych, którzy chcą zacząć przygodę z e-sportem, ma jedną radę.

- Jak się idzie do e-sportu to lepiej na początku nie liczyć pieniędzy, a skupić się na wygrywaniu, na zdobyciu umiejętności, dojściu do jakiegoś poziomu. Pieniądze staną się ważne, ale jak na początku  pojawiają się pieniądze w oczach, to nie wróży dobrej przyszłości.

Dodaj komentarz