- Teraz wiem, że nie jestem sam – mówi po swoim pierwszym spotkaniu Krzysztof, były właściciel firmy budowlanej.

Stowarzyszenie kilka razy w tygodniu organizuje dla dłużników spotkania z komornikami, prawnikami i psychologami. Uczy jak prowadzić negocjacje z wierzycielami oraz jak gospodarować pieniędzmi.

– Uświadamiamy ludziom banalne sprawy: zbieraj paragony i podkreślaj pisakami „potrzeby” i „zachcianki”. Na zakupy chodź najedzony i nie zabieraj ze sobą dzieci – wylicza Pomianowski.

Zadłużenie Polaków przekracza już 40 miliardów złotych.

- Nikt nie wie, ile osób w Polsce to dłużnicy. Ewidencjonowanych w rejestrach dłużników jest 2 mln 400 tys. osób. To jest problem społeczny liczbowy większy niż bezrobocia i uzależnienia razem biorąc – przekonuje Pomianowski.

W najlepszym okresie działalności swojej firmy, Krzysztof zatrudniał bądź współpracował nawet z 60 osobami. Przyjmował zlecenia na wielkie budowy, np. hale sportowe. Potem nastąpił kryzys. Przyjął trzy zlecenia jednocześnie. Nie wywiązał się z zobowiązań.

- To był mój błąd życiowy. Teraz mojej firmy już nie ma. Próbując ją ratować zadłużyłem się jeszcze na ponad sto tys. zł. Dziś mam grubo ponad milion zł długu – mówi Krzysztof.

Lucyna Dassuj była prezeską spółki.

– Jako prezes zarządu poręczyłam na kwotę ponad 3 mln. Na początku myślałam, że uda mi się to spłacić, ale odsetki rosły w takim tempie, że wiedziałam, że do końca życia nie wyjdę z tego długu – mówi Dassuj.

Komornicy zablokowali kobiecie konta oraz karty.

-  A wtedy nie miałam już możliwości działania. Zgłosiłam się do kancelarii prawniczej, gdzie usłyszałam, że w tej sytuacji mogę wyjechać za granicę albo podjąć pracę w szarej strefie. Poczułam się małym, nic nie wartym człowiekiem. Przestałam wychodzić z domu. Był we mnie strach – przyznaje Dassuj.

Zdaniem Pomianowskiego poczucie lęku i wstyd to uczucia, które zna większość dłużników.

- Człowiek już rano budzi się z tym poczuciem. Jest też bezradność, myśli samobójcze – mówi Krzysztof.

Komornicy twierdzą, że najgorszą strategią, jaką mogą wybrać zadłużeni, jest unikanie kontaktu: zmienia numeru telefonu, nie odbieranie korespondencji.

– W ten sposób można się tylko wpędzić w jeszcze większe tarapaty.  Trzeba współpracować, odbierać korespondencję i rozmawiać z wierzycielami – mówi rzecznik prasowy Izby Komorniczej w Poznaniu, Marek Grzelak.

A Pomianowski przypomina, że w ostateczności można też skorzystać z opcji ogłoszenia upadłości konsumenckiej. Z tej opcji skorzystała m.in. pani Lucyna: dzięki temu mogła znów założyć działalność gospodarczą. Dziś doradza zadłużonym, jak wyjść z tej trudnej sytuacji.

– Ogłoszenie upadłości konsumenckiej to nie jest bezbolesna amnestia dla dłużników. Oddłużenie ma być daniem szansy. A ludziom zawsze warto dawać szansę – mówi Pomianowski.