Od początku stan 57-latki był ciężki, bo kobieta cierpiała na inne schorzenia. Miała objawy zapalenia płuc o bardzo ciężkim przebiegu klinicznym. Była podłączona do respiratora i utrzymywana w stanie śpiączki farmakologicznej. Według wstępnych ustaleń, kilkanaście dni wcześniej miała kontakt z osobą, która wróciła z Włoch.

Czapury. Jak wygląda życie w wiosce podczas epidemii?

- Znałem tę kobietę, tak jak sołtys swojego mieszkańca. Rodzinę też. Znam męża, który był szafarzem i posługiwał w kościele. Fajna, zgrana rodzina. Bardzo wierząca. Pomagali mieszkańcom – mówi Waldemar Waligórki, sołtys Czapur.

Tego samego dnia w którym zmarła kobieta, obecność koronawirusa zdiagnozowano u jej męża i córki. Ich dwaj synowie i 80-letni ojciec kobiety mieli wyniki negatywne.

- Pomyślałem sobie, dlaczego Czapury? Dlaczego to u nas się zaczyna? Pomyślałem, żeby jak najszybciej podjąć jakieś kroki, żeby mieszkańcy się o tym dowiedzieli, o tym, jak im pomóc i zabezpieczyć – mówi sołtys.

Zaniepokojenie mieszkańców potęgował fakt, że zarażony mężczyzna był szafarzem w Czapurach, czyli rozdawał wiernym komunię świętą.

- Było bardzo dużo telefonów, takich informacji fake newsowych, nieprawdziwych. Były informacje, że Czapury będą otoczone wojskiem, nie będzie można wjechać, wyjechać. Zrobiła się panika, mieszkańcy rzucili się do sklepów, żeby zrobić zakupy. We wtorek miałem ponad 140 telefonów. Największy problem był z nieprawdziwymi wiadomościami przekazywanymi drogą SMS-ową. Zastanawiam się po co ludzie przekazują niesprawdzoną wiedzę? To najbardziej szkodzi – mówi Waligórski.

- Każdy się boi, ale musimy zachowywać się racjonalnie. Nie możemy dać się zwariować, bo wykończymy się nie tyle fizycznie, co psychicznie – kwituje pan Waldemar.

Więcej informacji na temat koronawirusa znajdziesz na specjalnej stronie Zdrowie.tvn.pl >>>