Sąsiedzi alarmują

O dramatycznej sytuacji starszej, samotnej kobiety zaalarmowali nas sąsiedzi. 78-letnia pani Krystyna od pięciu lat jest przykuta do łóżka i całkowicie zdana na łaskę swojego siostrzeńca, alkoholika.

- Nikt nie zasługuje na takie życie, na taką jesień życia. Jak jej opiekunowie otwierali u niej balkon, to smród niósł się na całe podwórko – mówi pani Danuta jedna z sąsiadek.

- Warunki, w jakich żyje ta kobieta są nieludzkie. Ona leży, czasem nie ma, kto jej podać jedzenia, ani herbaty. Ona tu wegetuje – dodaje inna z sąsiadek.

Pani Krystyna mieszka w jednej z kamienic komunalnych w Krakowie. Kobieta nie ma dzieci, a jej mąż zmarł osiem lat temu. Jej siostrzeniec zajmuje jeden pokój, ona przebywa w kuchni.

- Wiem, że mieszka z siostrzeńcem, który jest alkoholikiem. On jej nie pomaga, liczy się dla niego tylko picie. Zdarza się, że nie ma go całymi dniami i nocami, a ona sama leży głodna – mówi Justyna Górska, sąsiadka kobiety.

Sytuację pogarsza fakt, iż bezpośrednimi sąsiadami starszej kobiety są osoby uzależnione od alkoholu.

- Modlę się o to, by tak nie skończyć jak ona. To nie są warunki godne człowieka – dodaje Górska.

Problemy ze zdrowiem

Część mieszkańców kamienicy, pamięta panią Krystynę, jako aktywną, towarzyską, dbającą o zwierzęta kobietę.

- Znam panią Krystynę od ponad 20 lat. To była bardzo żywiołowa osoba, pracowała w rzeźni. Była kontaktowa, towarzyska, dbała o czystość kamienicy – opowiada pani Danuta.

78-latka cierpi na zwyrodnienie stawów oraz cukrzycę. Jej stan zdrowia nieustannie się pogarsza.

- Zaczęło się od problemu z nogami. Pani Krystyna przestała chodzić. Do tego momentu była samodzielna, potem była uzależniona od innych osób. Zaczęli przychodzić do niej mężczyźni, którzy pili u niej alkohol – wspomina Jolanta Radecka.

Opiekę nad panią Krystyną przejął Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej. Zdaniem sąsiadów wizyty pracowników to jednak fikcja.

- Czasem te opiekunki są trzy razy dziennie, innym razem tylko raz, albo w ogóle. Opiekunowie też są bardzo różni. Jedna pani sprzątała u Krystyny, widać było, że się przykłada, ale był też opiekun, który przychodził, pił piwo i nic nie zrobił – opowiada mieszkająca obok pani Kasia.

MOPS nie ma sobie nic do zarzucenia. Jak twierdzi dyrektor placówki, wszyscy pracownicy wykonują swoje obowiązki bez zarzutu.

- Wizyta pracownika socjalnego trwa tyle, jaka jest potrzeba. Nie ma możliwości, żeby wizyta naszego pracownika trwała pięć minut, co jest przez nas weryfikowane m.in. przez ewidencje czasu pracy – komentuje Witold Kramarz z MOPS-u w Krakowie.

Pomoc

Nie wiadomo, co stałoby się z 78-letnią panią Krystyną, gdyby nie pomoc sąsiadów i nasza interwencja.

- Myślę, że MOPS nie wie, co się tutaj dzieje. Pani Krystyna nie ma łazienki. Oni raz na kilka miesięcy zabierają ją na tzw. dezynfekcję, po paru godzinach przywożą ją z powrotem i znów zostaje sama na kilka miesięcy – mówi Justyna Górska.

Po tym, jak nasza reporterka wezwała do pani Krystyny pogotowie, kobieta w stanie całkowitego wyczerpania trafiła do Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie, gdzie przebywa do dziś. Nie wiadomo, jak długo jeszcze potrwa jej leczenie.

- To bardzo smutna historia, pokazująca, że starość to jest samotność i ból, który towarzyszy jej każdego dnia – kończy jedna z sąsiadek.