11 sierpnia 2017 / 19:50

Sześć lat czekała na rodziców. Ma dom!

Nigdy jeszcze nie powiedziała nikomu " mamo ", "tato ". Teraz wreszcie się to zmieni. Historię dziewczynki pokazywaliśmy państwu pół roku temu. Teraz do niej wracamy, bo w końcu znaleźli się ludzie, którzy - z drżącym sercem - postanowili wziąć Sandrę do siebie.

Nowa rodzina Sandry pochodzi z okolic Warszawy. W nowym domu oprócz rodziców - pana Sławomira i pani Doroty - czeka na nią troje rodzeństwa: 12-letni Krzysztof, 9-letni Maciej i 5-letnia Zosia. Dziećmi na co dzień zajmuje się pani Dorota. Ojciec, pan Sławomir, prowadzi własną firmę.

- Zosia się bardzo cieszy, bo ma strachy przed nocowaniem samej. Czeka na Sandrę już, będą we dwie. We dwie jest zupełnie inaczej - mówi - Sławomir Kanciała.

"Sandra była jak roślinka"

Sandra decyzją sądu została odebrana biologicznej matce, uzależnionej od alkoholu. 11-miesięczna dziewczynka była chora, niedożywiona i zaniedbana. Sandra trafiła do rodzinnego pogotowia opiekuńczego Małgorzaty i Romana Kukliczów. Ci nie mogli jej adoptować, ponieważ są emerytami. Poszukiwania rodziców adopcyjnych trwały sześć lat.

- Sandra była jak roślinka, jak ją zabieraliśmy ze szpitala. Nie wiedziała, co się z nią dzieje - mówi pan Roman. Jak wspomina, dziewczynka zaczęła odżywać dopiero po wielu wizytach u specjalistów - neurologów, rehabilitantów, psychologów. - Nie wiedzieliśmy, że Sandra ma tak zwany zespół alkoholowy, czyli FAS - dodaje.

Jak zaznacza Maria Sielicka-Gracka, endokrynolog, syndrom ten może objawiać się różnie. - Są objawy, które mogą się ujawnić dopiero po iluś latach. Źle współżyje dziecko w grupie, bawi się z dużo młodszymi dziećmi, jedno jest wycofujące się, inne jest agresywne - wymienia niektóre z przykładów.

"Trzeba mieć dwa sercam, a nie jedno"

Nowi rodzice Sandry są świadomi tego, że dziecko najprawdopodobniej będzie mieć ograniczenia np. w nauce. - Wiadomo, że będziemy pracować z nią - mówi pan Sławomir. - Chcemy wychować ją, żeby potrafiła funkcjonować w społeczeństwie samodzielnie - mówi Dorota Kanciała i dodaje, że ona i jej mąż chcą umożliwić dziewczynce zdobycie wykształcenia i zawodu.

W ostatnim czasie Sandrze sprzyja los. Jeszcze zanim pojawili się nowi rodzice, otrzymała pomoc od Marcina Gortata. Fundacja koszykarza sfinansowała elektroniczną lupę, dzięki której Sandra widzi i może czytać. Marcin Gortat spotkał się z dziewczynką i jej nową rodziną. - To trzeba mieć dwa serca, a nie tylko jedno, żeby coś takiego zrobić - mówił o adopcji dziecka.

Komentarze

Dodaj komentarz do artykułu
  • Udostępnij komentarz w:
publikuj
Właśnie pojawiły się nowe () komentarze - pokaż
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
~Gość

A cioci pękło serce. Z jednej strony to szansa dla dziecka na normalny dom, a z drugiej tragedia opiekunów, którzy byli z nią prawie od urodzenia

  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
      0
    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
        0
      • zgłoś naruszenie
      ~Gość

      Prawdziwi bohaterowie!!

      • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
          0
        • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
            0
          • zgłoś naruszenie
          Bialostoczanka
          Bialostoczanka

          całej rodzinie trzeba życzyć dużo szczęścia :))

          • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
              0
            • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                0
              • zgłoś naruszenie
              ~Gość

              Wspanialli ludzie...

              • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                  0
                • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                    0
                  • zgłoś naruszenie
                  Pomoc | Zasady forum
                  Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.