12 października 2017 / 19:50

Stwierdzili, że wypadek to morderstwo. 30-latka z dożywociem w irlandzkim więzieniu

Wyjechała do Irlandii by szukać szczęścia i znaleźć dobra pracę. Ale zielona wyspa tylko przez 7 lat była dla młodej kelnerki miejscem dobrego życia. Od roku Marta Herda odbywa karę dożywotniego więzienia za zabicie kolegi z pracy. Polka nigdy nie przyznała się do winy i walczy przed irlandzkim sądem o zmianę wyroku.

Dublin. Więzienie dla kobiet o zaostrzonym rygorze. To tu od roku wyrok dożywocia odbywa 30-letnia Marta Herda. Polkę skazano na karę dożywocia za to, że z premedytację zabiła kolegę, 31-letniego Csabę, z pochodzenia Węgra. Cztery lata temu kobieta wjechała rozpędzonym samochodem do rzeki, mężczyzna utonął.

"To nie jest sprawiedliwe"

Wejście z kamerą na teren zakładu jest niemożliwe. Z Polką rozmawiamy tylko, dlatego, że więźniowie mogą telefonować do wybranych osób 2 razy dziennie po 6 minut.

- Ciężko było mi tego słuchać. Dużo rzeczy się w ogóle nie zgadza. Wiem, że człowiek zginął, ale żeby mi morderstwo dać... ja się z tym nigdy nie zgodzę - mówi Marta Herda i dodaje: - To nie jest sprawiedliwe.

Oboje mieszkali w Arclow, niewielkim miasteczku na południe od Dublina. Znali się od dwóch lat. Pracowali jako kelnerzy w luksusowym hotelu poza miastem. Mężczyzna obsługiwał gości restauracji. Pani Marta zajmowała się organizacją przyjęć weselnych.

- Była wspaniałym pracownikiem. Klienci ją lubili, bo była przyjazna i kontaktowa. Pracowała jako kelnerka w restauracji, gdzie jest duży ruch i dobrze wykonywała swoją pracę - mówi Trevor Wardell, pracownik restauracji, w której zatrudniona była pani Marta.

- Przed wypadkiem to była wesoła, radosna dziewczyna - wspomina współlokator pani Marty, Mariusz Błaszczyk. Z Węgrem, który zginął w wypadku, słabo się znał. - Nie trawiłem go, dla mnie to był człowiek niezrównoważony psychicznie. Im bardziej ona go odrzucała, tym bardziej on się na nią nakręcał - twierdzi. Jak dodaje, pani Marta pokazywała miejsce, z którego mężczyzna miał obserwować jej okno. - Nie zgłosiła [tego - red.] do nikogo. Tyle, co nam się pożaliła - mówi Mariusz Błaszczyk.

- Ostatnią rzeczą, jaką zrobił, to krzyknął do mnie: " you destroyed my last hope" - wspomina Marta Herda. Jak twierdzi, z Węgrem nie łączyła jej żadna relacja. - Nie był moim chłopakiem, nie miałam z nim żadnych seksualnych powiązań czy nawet pocałunków. Nie spotykaliśmy się poza pracą. Wszystkie sytuacje się działy po prostu w mieście - mówi. Dodaje, że mężczyzna był zazdrosny o wszystkich, którzy z nią rozmawiali albo np. parkowali obok niej samochód.

"Zobaczył ją z okna i wybiegł na ulicę"

Trasę tragicznie zakończonej jazdy samochodem odtwarza dla nas przyjaciółka Marty, Katarzyna.

- To jest osiedle, gdzie Marta mieszkała i tutaj wyjeżdżała. Ona często czekała do 5-6 rano, jechała na plażę na wschód słońca i dzwoniła do mamy - opowiada pani Katarzyna reporterce UWAGI! i relacjonuje wydarzenia tragicznego poranka: - W pewnym momencie pomyślała o Csabie. Zadzwoniła, bo bała się, że mu się coś stanie. On wielokrotnie straszył ją, że się zabije jak ona nie będzie go chciała pocałować nawet. Taki był obsesyjnie zakochany - mówi pani Katarzyna. - Csaba ją zobaczył z okna i wybiegł na ulicę. Prosił ją, żeby stanęła i żeby jechała z nim na plażę, bo ma jej coś do powiedzenia - opowiada.

W zachowaniu Polki w dniu wypadku pojawiają się wątpliwości. Dlaczego na przykład dzwoniła i zatrzymała się przed domem mężczyzny, którego unikała?

- Ja nigdy w życiu go nie prosiłam ani nie zapraszałam do samochodu. Zatrzymałam się, chciałam się z nim dogadać, żeby po prostu było dobrze. To było głupie, żałuję tego bardzo - mówi Marta Herda. - Nie mam na to wytłumaczenia - dodaje.

Tym razem mężczyzna miał być zazdrosny o znajomość Marty z innym kolegą z pracy, również Węgrem, Victorem.

- Jestem pewna, że nie miał pasów i był skierowany cały czas w moją stronę, machał rękami i był bardzo zły. Krzyczał: "F...ing Victor, f...ing Victor!". Nie mógł przestać krzyczeć tego - relacjonuje. Jak twierdzi, mężczyzna nie mówił już wtedy po angielsku, ona zaś krzyczała do niego "please, please stop". - I wtedy, ostatnie co pamiętam, to była twarz jego przy mojej twarzy - mówi i dodaje, że miała poczucie, że powinna była wtedy zawrócić do domu, jednak tego nie zrobiła. - Później nie pamiętam uderzenia... Musiałam stracić kontrolę nad tym wszystkim, co się dzieje dookoła. Skupiłam się tylko na jego postaci i nie pamiętam w ogóle uderzenia w barierki - twierdzi.

Gdy samochód znalazł się w wodzie, woda nie od razu wlała się do środka. - Nie mogłam uwierzyć w ogóle, co się stało, zamarłam. To jest uczucie nie do opisania. Spojrzałam na niego, powiedziałam: "No i co teraz? Zobacz". On powiedział też jedno słowo, jak pamiętam: "Uciekaj" - mówi Marta Herda.

"Mydlili oczy"

Pani Marta twierdzi, że w wodzie straciła przytomność i ocknęła się na betonowym falochronie około 200 metrów od miejsca wypadku. Polka zaczęła biec w kierunku miasta, by wezwać pomoc i tam trafiła na radiowóz irlandzkiej policji, czyli Gardy. Wezwano pogotowie.

- Marta wyszła i alarmowała wszystkich, żeby mu pomóc, że on nie umie pływać. A oni teraz wykorzystali wszystko wobec niej, że on nie umiał pływać i ona o tym wiedziała - mówi pani Katarzyna. Według pana Mariusza policja od początku działała na niekorzyść jego dawnej współlokatorki. - Nazbierali jakichś tam poszlakowych dowodzików, mydlili nimi oczy - uważa.

W Irlandii za zabójstwo z premedytacją jest tylko jedna kara - dożywocie. O winie decyduje dwunastoosobowa ława przysięgłych. W procesie Marty Herdy tylko jeden z ławników był przeciwko skazaniu jej za zabójstwo. Pozostałych przekonały dowody zgromadzone podczas policyjnego dochodzenia. Według prokuratora kobieta posłużyła się samochodem jak narzędziem do zabijania.

- Czytając relacje z procesu, w którym jedno okno było otwarte, w którym 13 stóp przed urwiskiem nabrzeża został zaciągnięty hamulec ręczny, gdzie zarzucono, że pani Marta wiedziała, że jej ofiara nie potrafi pływać, a ona potrafiła pływać... można wysnuć taki wniosek - mówi Marcin Szulc, polski adwokat, który prowadzi w Dublinie kancelarię i obserwował proces. - W opinii prokuratora ten samochód nie różnił się niczym od pistoletu czy kija baseballowego - tłumaczy.

Rodzina: Marta jest niewinna

Najbliższa rodzina pani Marty przyjeżdża z Polski do więzienia w Dublinie raz w miesiącu. Są przekonani, że Marta nie zamordowała kolegi z premedytacją.

- Ta woda, sztorm... tam nikt by nie był w stanie pływać, nawet najlepszy olimpijczyk - uważa Monika Łyżwa, siostra pani Marty. Dodaje, że w trakcie procesu wykazane zostało, iż jeszcze przez 30-40 sekund od wpadnięcia do wody w aucie można było otworzyć okna. - Wiemy też, że Csaba też się wydostał z tego auta. Byliśmy spokojni, że ława przysięgłych to zrozumie i jedyne, za co Marta mogłaby odpowiedzieć, to jest wypadek ze skutkiem śmiertelnym - mówi.

Pani Monika pokazuje gazety, które opisywały sprawę wypadku Marty Herdy. - Jest przedstawiona jako "Ice-Queen Killer" - mówi Monika Łyżwa. Według niej takie przestawianie sprawy w mediach mogło mieć wpływ na późniejszą opinię ławy przysięgłych.

Jednym z kluczowych dowodów w sprawie były zeznania Marty złożone tuż po wypadku, bez obecności tłumacza. To według rodziny spowodowało niejasności, które doprowadziły do oskarżenia o zabójstwo.

Jak twierdzi pani Monika, oskarżenia zapoczątkowało stwierdzenie jej siostry, że wjechała samochodem do wody. - Ja bym też tak powiedziała: "I drove to the water". W zrozumieniu prokuratury wskazywało  to widocznie na to: "wjechałam, czyli miałam cel, wjechałam do wody, bo miałam go dosyć, bo chciałam z tym skończyć" - wyjaśnia pani Monika.

"Mam w sobie jeden wielki strach"

- Powiedzieli mi, żebym jak najszybciej poszła zeznawać. Będzie to dla mnie najlepsze, jeśli to jest świeże, więc ja się zgadzałam na wszystko, podpisywałam wszystko, robiłam wszystko, co tylko chcieli. Chciałam jak najwięcej pomóc i zrobić - wspomina Marta Herda. - Ja się w ogóle nie znałam na tym. Wiem, że powinnam sama powiedzieć, że chcę adwokata - przyznaje.

Polka złożyła apelację od wyroku za zabójstwo, w związku z tym ani policja, ani prokurator nie zgodzili się wypowiadać w tej sprawie do czasu zakończenia postępowania. Brat ofiary również odmówił spotkania z nasza reporterką. Marta Herda liczy na ponowny proces.

- Tym razem na pewno zrobimy wszystko inaczej. Będę chciała wziąć świadków, bo wcześniej powiedziano mi, że nie trzeba. I na pewno będę chciała zeznawać, bo też mi powiedziano, że nie muszę - mówi pani Marta. - Teraz mam w sobie jeden wielki strach - przyznaje.

- W sądzie dzisiaj podeszliśmy do niej, ona mówi: "mamo, cokolwiek by się stało, to przepraszam cię za wszystko, że tak cierpisz przez mnie" - płacze Teresa Szczuchniak matka dziewczyny.

Będą walczyć

W czwartek zakończyła się rozprawa przed irlandzkim sądem apelacyjnym. Podtrzymał on wyrok sądu pierwszej instancji: dożywocia. Marta Herda i jej rodzina są zdeterminowani i zamierzają odwoływać się od wyroku do Irlandzkiego Sądu Najwyższego, a jeśli to nie pomoże, to do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości.

Komentarze

Dodaj komentarz do artykułu
  • Udostępnij komentarz w:
publikuj
Właśnie pojawiły się nowe () komentarze - pokaż
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
~Gość

Szok. Niewinna dziewczyna wrobiona w morderstwo. Tylko dlatego, że nie znała języka i nie wiedziała jak się bronić. Czy ktoś kiedykolwiek słyszał o takiej idiotycznej metodzie zabójstwa z premedytacją? Jej szansa na przeżycie tego wypadku była niewielka, nawet jeśli świetnie potrafiła pływać.

  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
      0
    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
        0
      • zgłoś naruszenie
      ~Gość

      Szok. Niewinna dziewczyna wrobiona w morderstwo. To był wypadek, to były emocje, ale na 100% nie zaplanowane morderstwo. Jej szanse przeżycia tego wypadku były mniejsze niż jego, nawet jeśli świetnie potrafiła pływać.

      • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
          0
        • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
            0
          • zgłoś naruszenie
          ~Gość

          Ludzie nie doszukujcie sie...dlaczeko po co... itd. prawo z wysp dziala troche inaczej niz w starej europie

          • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
              0
            • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                0
              • zgłoś naruszenie
              ~Gość

              Adwokat lub instytucja harytatywna powinna zlozyc wniosek do ambasady irlandzkiej o wznowienie postepowania w macierzystym kraju naszej rodaczki. Wiem ze istnieja mozliwosci zeby byla karana wedlug polskiego prawa za co zostala skazana.

              • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                  0
                • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                    0
                  • zgłoś naruszenie
                  ~Gość

                  1 bylo wczesnie rano i dzwoni do niego wyciaga go z domu na ulicach pusto
                  2nie rozmawia z nim pod domem tylko jedzie nad wode.
                  3 wie ze nie umie plywac
                  4 wjezdza do wody zamiast stac na parkingu
                  5 slabe to jej tlumaczenie
                  6.trzeba bylo w domu siedziec

                  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                      0
                    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                        0
                      • zgłoś naruszenie
                      ~Gość

                      moze to co napisze to bedzie bulwersujace ,sama jest sobie winna
                      po pierwsze dlaczego podjechala pod jego dom -???????
                      po drugie dlaczego zabrala go do samochodu- ???????
                      po trzecie dlaczego prowadzila samochod ???????????
                      itd
                      kazdy popelnia bledy i sa zbiegi okolicznosci ale jaki mieli wydac wyrok .
                      My znamy jedna strone... rozwiń

                      • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                          0
                        • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                            0
                          • zgłoś naruszenie
                          ~Gość

                          Nie rozumiem jednego ..skoro był nachalny i nie chciała mieć z nim nic wspólnego jak to możliwe że sama go zabrala na przejażdżkę dzwoniła do niego?skąd wiedziała że nie umie pływać skoro nie byli w bliskiej znajomości ?
                          Może i facet był chory na jej punkcie ale mogła się odesparowac A nie stwarzać okazje do kontaktu

                          • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                              0
                            • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                0
                              • zgłoś naruszenie
                              ~Gość

                              A gdzie jest polski rząd, ambasada? Metoda zabójstwa godna Jamesa Bonda. I nieważne czy się z nim całowała, spała etc. Nieważne, że zatrzymała się i pozwoliła mu wsiąść do auta. Po prostu traktowała go jak człowieka. Jeszcze nie słyszałam o takim przypadku aby ktoś wjeżdżał z kimś do wody samochodem wiedząc , że druga osoba... rozwiń

                              • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                  0
                                • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                    0
                                  • zgłoś naruszenie
                                  ~Gość

                                  O tej sprawie zapewne poinformowano polskie przedstawicielstwo. O pomocy prawnej decyduje kasa! Naiwności i niesprawiedliwości stało się zadość.

                                  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                      0
                                    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                        0
                                      • zgłoś naruszenie
                                      ~Gość

                                      Jezeli sie klocili mogla celowo wjechac do wody pod wplywem wzburzenia i impulsu. Na co wskazuja jej pierwsze zeznania. Oczywiscie na zimno nikt nikogo by nie zabil w ten sposob Jednak wjezdzajac do wody byla swiadoma jak to sie moze skonczyc. Dlatego wyrok jak za zabojstwo. Powinni jednak dac jej mniejsza kare 15 lat a nie 25

                                      • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                          0
                                        • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                            0
                                          • zgłoś naruszenie
                                          ~Gość

                                          Przecież to jest absurdalne, że ktoś wjeżdża autem do wody aby zabić pasażera. Ta dziewczyna sama omal nie zginęła przez szaleńca nie przyjmującego odmowy. W zasadzie...zginęła bo jak inaczej nazwać ten niesprawiedliwy wyrok.

                                          • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                              0
                                            • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                                0
                                              • zgłoś naruszenie
                                              ~Gość

                                              Prosze poczytac o tym co mowil oskarzyciel w tej sprawie Niepotrzebnie krecila. Zabija czlowieka i jeszcze zniszczyla sobie zycie. Wyrok jest bardzo surowy dozywocie zamiast kilkunastu lat. ale kwalifikacja prawna prawidlowa biorac pod uwage wszystkie dowody i okolicznosci. Powinna sie odwolac od srogosci kary. Ale przegra wszystkie procesy apelacyjne... rozwiń

                                              • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                                  0
                                                • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                                    0
                                                  • zgłoś naruszenie
                                                  ~Gość

                                                  Winna jest tylko jedna osoba -ten chlopak ,gdyby nie byl taki naparczywy i nie darl sie w aucie i nie przystawiam swojej twarzy do jej to nie doszlo by do tego wypadku .On jest winny tylko i wylacznie .Stracil zycie bo tak chcial ,chyba wiedzial ze takim zachowaniem moze doprowadzic do wypadku .Jeszcze jej zmarnowal zycie .To on sam jest sprawca wypadku... rozwiń

                                                  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                                      0
                                                    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                                        0
                                                      • zgłoś naruszenie
                                                      ~Gość

                                                      Ona prowadzila samochod, Ona dzwonila do niego Ona wjechala do rzeki Niestety to jej wina Nie trzeba bylo sie zadawac z tym cyganem ale go odrzucic, nie podjerzdzac pod jego dom o 5 rano i pozwolic Mu wsiadac do auta

                                                      • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                                          0
                                                        • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                                            0
                                                          • zgłoś naruszenie
                                                          ~Gość

                                                          niestety to tylko jej słowa i tylko ona wie co działo się w samochodzie,a czy to jest prawda???????

                                                          • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                                              0
                                                            • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                                                0
                                                              • zgłoś naruszenie
                                                              ~Gość

                                                              tak sie nie zabija ludzi. jest tuzin innych sposobow a wjezdzanie do wody w jednym samochodzie to jakas abstrakcja. ten wyrok to kpina. czy ktos wie jak jej pomoc. organizacja, namiary na ludzi ktorzy sie tym zajmuja? namiary na rodzine. konto na adwokata, itd. prosze

                                                              • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                                                  0
                                                                • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                                                    0
                                                                  • zgłoś naruszenie
                                                                  ~Gość

                                                                  Niestety nie jest kpina jezeli sie zaznajomi ze szczegolami tej sprawy Nie bylo to zaplanowane zabojstwo. Ale jednak zabojstwo bo dziewczyna byla swiadoma ryzyka a mimo to nacisnela na gaz. Gdy on zaciagal hamulec reczny Gdy jest klotnia w aucie wszystko sie moze zdarzyc W tym przypadku byl samochod ale gdyby np pchnela go nozem tez by wiedziala ze... rozwiń

                                                                  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                                                      0
                                                                    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                                                        0
                                                                      • zgłoś naruszenie
                                                                      Więcej komentarzy - rozwiń
                                                                      Pomoc | Zasady forum
                                                                      Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.