20 lipca 2016 / 19:50

Do specjalisty bez kolejki. Koszt: 50 zł

Skandal w publicznej przychodni w Wyszkowie. Za pieniądze można tam było ominąć długie kolejki i dostać się do lekarza specjalisty natychmiast, bez rejestracji i skierowania! Jedynym warunkiem była zapłata.

"Piszę ten list z prośbą o pomoc. Jesteśmy w podeszłym wieku. Ja i moja żona leczymy się w poradni ortopedycznej przy szpitalu w Wyszkowie. Dowiedzieliśmy się, że żeby kilka miesięcy nie czekać w kolejce lepiej iść do kierowniczki przychodni i zapłacić 100 zł i wizyta będzie poza kolejką. Korzystaliśmy z tego sposobu wielokrotnie. Inni chorzy też. Tylko, że ten sposób zbytnio obciąża nasz skromny budżet. Prosimy o zajęcie się tą sprawą. Żeby bezpłatna służba zdrowia była naprawdę bezpłatna" - napisał do redakcji UWAGI! jeden z pacjentów wyszkowskiej przychodni, jedynej w powiecie publicznej placówki, w której chorzy mogą się leczyć.

System

Nasi reporterzy pojechali na miejsce. W przychodni zastali tłum ludzi czekających do rejestracji. - Zapisałem się na wizytę w kwietniu ubiegłego roku - mówił jeden z pacjentów. Inny na badanie czekał rok, następny - jeszcze dłużej.

Kolejki do specjalistów trwają tu miesiącami, a nawet latami! To nie wyjątek. Podobnie jest w innych przychodniach w Polsce. Jednak tutaj pielęgniarka - Lidia M. - opracowała patologiczny system: za pieniądze pobierane od pacjentów przyśpiesza wizyty. Nasi dziennikarze sprawdzili, jak to działa.

Wizyta za cegiełkę

Prowokacja pierwsza: nasza dziennikarka chce dostać się do ortopedy. Bez rejestracji, omijając wszystkich czekających chorych wchodzi do pokoju 102, gdzie przyjmuje pielęgniarka.

- Czy byłaby szansa do doktora dzisiaj się umówić? - pyta wprost. - Ma pani skierowanie? - dopytuje pielęgniarka. - Mam – odpowiada dziennikarka. - Mogę pani pomóc dostać się do ortopedy. On tak normalnie, oficjalnie pani dziś nie przyjmie. Ale jak wykupi pani cegiełkę na szpital, to ja mu powiem i on panią przyjmie - wyjaśnia pielęgniarka. - Cegiełkę? - dziwi się reporterka. - Taka jest droga, żeby się pani dostała - twardo powtarza pielęgniarka. - Tak mogę pani pomóc, żeby to dzisiaj ogarnąć. Inaczej zapiszą panią na termin - dodaje. - Ale to będzie normalnie na NFZ? - dopytuje reporterka. - Tak, tak! - upewnia ją pielęgniarka. - Tylko to jest forma przyspieszenia nagłego przypadku - dodaje. - Tak mogę pani pomóc. To jest dobrowolna wpłata. Ile pani uważa, tyle pani wpłaci: między 30, 50, są tacy, co i więcej. – podkreśla raz jeszcze pielęgniarka. Reporterka płaci 50 zł. Po czym podpisuje się we wskazanym miejscu w specjalnym zeszycie, który wyciąga pielęgniarka. - Czy lekarzowi też coś muszę zapłacić? - dopytuje nasz reporterka. - Nie. Pani płaci tu u mnie. Ja tu jestem oddziałową. Gdyby przyszła tu moja koleżanka, to ona by nie pomogła pani - mówiła pielęgniarka.

Podczas, gdy inni chorzy po pięć godzin czekają na wizytę u ortopedy, nasza dziennikarka zostaje przyjęta w pół godziny.

"Bez skierowania pacjent nie istnieje"

Prowokacja druga: reporterka również chce dostać się do ortopedy, tyle że - tym razem - nie ma nawet skierowania. Pani Lidia wzdycha, po czym karze wykupić cegiełkę i przyjść jutro.

- Bez skierowania pacjent nie istnieje ani dla funduszu ani dla nikogo - wyjaśnia. - Więc ja bym się musiała postarać jutro o skierowanie od chirurga i wtedy dopiero wziąć panią do ortopedy. W ten sposób mogę pani pomóc - opowiada pani Lidia.

Koszt ten sam, co poprzednio: 50 zł za "cegiełkę". Dlaczego sprawy nie da się rozwiązać natychmiast? - Są ludzie, z którymi da się coś załatwić i tacy, z którymi się nie da. A jutro jest taki (lekarz - red.), że da radę - wyjaśnia oddziałowa. Kolejnego dnia nasza dziennikarka otrzymuje skierowania do lekarza i na badania RTG. Wypisał je chirurg, który ani jej nie widział, ani nie badał. Równie szybko, co poprzednio - również poza kolejką - dostaje się do lekarza. To inny, niż poprzednio, ortopeda. Przy wizycie u niego obecna jest pani Lidia. Przekazane pieniądze, tak jak ostatnim razem, skrupulatnie zapisuje w książce gabinetu zabiegowego, obok szeregu innych dat, nazwisk i kwot.

Kardiolog też za 50 zł

Prowokacja trzecia: nasz dziennikarz chce się dostać - bez skierowania i żadnych badań - do kardiologa.

- Mogę to panu załatwić między nami, że zrobimy to za cegiełkę na szpital - słyszy od oddziałowej. Koszt znów ten sam: 50 zł. Tym razem, dochodzi jednak do spreparowania dokumentacji medycznej!
- Będzie miał pan datę, że w kwietniu pan był u chirurga i dostał pan od niego skierowanie. 11 kwietnia dostał pan skierowanie od chirurga - słyszymy.
- Do kardiologa to są zapisy na 2 lata - uściśla oddziałowa, która za 50 zł nie tylko przyśpiesza wizytę u kardiologa, ale tworzy też fikcyjną historię choroby naszemu dziennikarzowi.

Tym sposobem - w ciągu godziny - dostaje się on do specjalisty, który okazuje się być... kierownikiem całej przychodni!

- Kontrolną wizytę też przez panią Lidkę będzie pan załatwiał? - dopytuje lekarz.
- Tak.
- Dobra, to tyle - odpowiada kierownik przychodni. Chwilę po wizycie pani Lidia dzwoni do naszego reportera. 
- Jak lekarz pana potraktował? - dopytuje.
- Bardzo miło i uprzejmie - odpowiada reproter.
- Nie pytał się jak pan się tu dostał do tej poradni? - dopytuje pani Lidia.
- Nie zadawał żadnych pytań - odpowiadamy.

"Wszędzie ma swoich donosicieli"

Wydaje się, że Lidia M. na bieżąco kontroluje pracę przychodni i lekarzy. Próbowaliśmy porozmawiać z kierownikiem przychodni, dlaczego przyzwala na nieuczciwe praktyki pielęgniarki i sam w nich uczestniczy, ale mimo obietnicy spotkania, ostatecznie nie chciał komentować sprawy.

- Pani Lidia na terenie szpitala ma wiele osób, z którymi współpracuje, które ją o wszystkim informują. Wszędzie ma swoich donosicieli - mówi nam była pracownica przychodni, która o patologiach osobiście informowała dyrekcję placówki. - Zgłaszałam nieuczciwe praktyki pani Lidii! Z mojej wiedzy wynika, że skargę złożył także lekarz, jednak dyrekcja nie potraktowała tego poważnie - mówi nam kobieta.

Dokąd trafiają pieniądze?

Pieniądze, które przekazaliśmy Lidii M. na rzekome cegiełki, to fikcja. Placówce rzeczywiście można przekazywać darowizny, ale taka opłata nie wiąże się z żadnymi ulgami, takimi jak przyśpieszanie wizyt u lekarzy! Oddziałowa wyprosiła z pokoju operatora kamery. - Jeżeli przyjdzie pacjent w trudnej sytuacji, ma prawo wykupić cegiełkę - tłumaczyła za zamkniętymi drzwiami naszej reporterce. I przekonywała, że wszystkie pieniądze przekazuje do kasy szpitala.

Co ciekawe, dyrektorka SPZZOZ w Wyszkowie, której pokazaliśmy nagrania z ukrytych kamer, najpierw stwierdziła, że zachowaniem oddziałowej jest "zszokowana", jednak stwierdziła, że pieniądze, która zbiera pani Lidia, faktycznie trafiają do kasy szpitala. - Oczywiście! Żeby były ewidencjonowane, jako przychód, one muszą być wpłacane - mówi Cecylia Domżała.

Cegiełki bez kontroli

Dobrowolne wpłaty, czyli darowizny, które funkcjonują w Wyszkowie od 13 lat były pomysłem dyrekcji i nikt tego nie kontrolował. W poprzednim roku pacjenci przekazali 25 tys. zł, ale dyrektor nie była w stanie podać kwot, które miały wpłynąć od pielęgniarki. Narodowy Fundusz Zdrowia, który ma kontrakt z przychodnią i szpitalem, w czasie dotychczasowych kontroli nie wykrył nieprawidłowości. Nagrania z ukrytych kamer pokazaliśmy rzecznikowi mazowieckiego NFZ. - Jakakolwiek praktyka omijania kolejek, czyli wnoszenia dodatkowych opłat, jest sprzeczne z elementarnymi przepisami prawa - oburza się Andrzej Troszyński.

Jednak dyrektor Domżała do sprawy podchodzi nadzwyczaj spokojnie. - Wyciągnę konsekwencje służbowe jeżeli taka będzie konieczność. Muszę porozmawiać i wyjaśnić, dlaczego w ogóle do takiej sytuacji doszło - słyszymy od dyrektorki.

Jaki skutek odniosła nasza interwencja? Czy pielęgniarka dalej pracuje w przychodni? Jakie kroki podjęli urzędnicy, aby wyjaśnić sprawę nieuczciwego systemu omijania kolejek w poradni? O tym w czwartek w UWADZE!

Komentarze

Dodaj komentarz do artykułu
  • Udostępnij komentarz w:
publikuj
Właśnie pojawiły się nowe () komentarze - pokaż
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
~Gość

Ta pani Lidia taka uprzejma z jednej strony a z drugiej pewna siebie jakby państwowa przychodnia byla jej własnością a najgorsze jest to, że nawet ujawnienie całej sprawy nie wzbudziło w niej cienia skruchy. Jestem w szoku! UWAGO, dzięki ci, gdyby nie takie programy jak Państwa, to Polacy by żyli w nieświadomości.

  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
      0
    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
        0
      • zgłoś naruszenie
      ~Gość

      W info wyszkow jest komentarz,ze dyrekcja CD I MO zalatwily. juz prace dla p. Lidii w Branszczyku u ksiezy orionistow. Jezeli to prawda,to wiadomo o co chodzi.

      • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
          0
        • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
            0
          • zgłoś naruszenie
          ~Gość

          Złapał Kozak Tatarzyna, a Tatarzyn za łeb trzyma... Mój szpital po objęciu władzy przez PO , został "obdarowany" nowym dyrektorem z Krakowa i co??? Dług goni dług...

          • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
              0
            • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                0
              • zgłoś naruszenie
              ~Gość

              A ja od 10 lat jestem ZA ,wole zapłacić kilkadziesiąt zł niz zwijac sie z bólu miesiacami ,lu iśc prywatnie do letzraz 3 x drożej.Ograniczyłoby odplatne leczenie ZBEDNE wizyty.Teraz trzeba iść raz na rok,bo inaczej traci sie ważnośc skierowania i od nowa .....

              • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                  0
                • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                    0
                  • zgłoś naruszenie
                  ~Gość

                  Pani dyrektor skorumpowanej instytycji oszukujacej Polakow powinna zostac zwolniona. Jej wywiad swiadczy o tym,ze o wszystim wiedziala. Mam nadzieje ze rowniez wobec niej jako pierwszej zostana wyciagniete konsekwencje sluzbowe.

                  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                      0
                    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                        0
                      • zgłoś naruszenie
                      ~Gość

                      I jak zwykle Pani Dyrektor nic nie wie.... A może lepiej było nie wiedzieć? Niech sobie dorabiają .... Przecież tak mało zarabiają... A może nie powinna być dyrektorem, skoro nie interesuje się tym , co robią jej podwładni? Moim zdaniem układy.... Sama doświadczyłam sytuacji, gdzie z-ca po skardze na lekarza powiedział " bo my tak się... rozwiń

                      • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                          0
                        • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                            0
                          • zgłoś naruszenie
                          ~Gość

                          Pieniądze trafiły do podziału, nikt za darmo nie robi przysług,

                          • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                              0
                            • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                0
                              • zgłoś naruszenie
                              ~Gość

                              P.Dyrektorkę wywalić.żeby nie wiedzieć co się w szpitalu dzieje?udaje niewiniątko.za co nagrody dostaje?WSTYD I ŻENADA.aby tylko przy korytku zostać.

                              • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                  0
                                • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                    0
                                  • zgłoś naruszenie
                                  ~Gość

                                  Teraz juz rozumiem dlaczego moja 74-letnia babcia dostala termin na operacje kolana w 2034 roku. Moze ja tez bym mogla wykupic taka cegielke dla babci, bo na prywatna operacje niestety nas nie stac. Po prostu siasc i plakac... Dziekuje UWADZE za interwencje, moze w koncu ktos otworzy oczy i zobaczy co sie dzieje w sluzbie zdrowia.

                                  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                      0
                                    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                        0
                                      • zgłoś naruszenie
                                      ~Gość

                                      w mojej miejscowości też kilka lat temu miało to miejsce, sama u ortopedy zapłaciłam za łuskę ortopedyczną nie dostając pokwitowania, w kolejnej przychodni p. kierownik chciała abym dała darowiznę na na zamawiają protezę chociaż ona była na NFZ.

                                      • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                          0
                                        • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                            0
                                          • zgłoś naruszenie
                                          Więcej komentarzy - rozwiń
                                          Pomoc | Zasady forum
                                          Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.